-
Posts
72066 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
298
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Radek
-
Saruśka jest już w domku, jest słabiutka, ale wydaje się weselsza. Przywitała mnie w szpitalu głośmym auuuu, chyba wszyscy słyszeli :) Dostaliśmy tyle zaleceń, że aż głowa boli. Począwszy od diety, a kończąc na zakazie wchodzenia na łóżko na tydzień (żeby się nie naciągała, jak wchodzi). W związku z tym rozłożyliśmy sobie spanie na podłodze, a co, tak też wygodnie. Chyba się za bardzo dziś nie wyśpię, ponieważ powinno się obserwować małpiszonka co pewien czas, żeby mieć pewność, że wszystko jest w porządku (musi być w porządku). Suńka jest głodna jak diabli, a pierwszy posiłek dostanie jutro rano. Na razie to jedzenie to też niezupełnie prawdziwe. Na początek saszetki RC convalescence support. Podobno to się całe wchłania, więc rzadziej będziemy wychodzić za potrzebą, bo Saruśka ma zalecenie, żeby raczej nie wędrować za bardzo przez najbliższych kilka dni. Z ciekawszych rzeczy to dostaliśmy jeszcze czopki, które musimy jej aplikować dwa razy dziennie :crazyeye: Jutro wieczorem kolejna wizyta u weta.
-
Cały czas siedzę jak na szpilkach. Pojechałem do Saruśki w odwiedziny, ale niestety nie trafiłem na dobrą porę. Akurat małpiszonkowi podawali leki i nie mogłem się z nią zobaczyć, a później skończyła się pora odwiedzin. Rozmawiałem tylko z panią doktor, która opiekuje się w tej chwili Sarą. Psinka jest słabiutka i bardzo smutna. Wtedy, gdy byłem w klinice nie wiadomo było, czy wypiszą ją dziś. Mam dzwonić po 17, wtedy podejmą decyzję czy małpiszonek nocuje w domu, czy jeszcze tę noc w szpitalu. W południe skłaniali się raczej do jutrzejszej wypiski z uwagi na to, że suczydło nie było w najlepszej formie. . . . . Już jestem po rozmowie z kliniką. Sarunia ma się lepiej. Najprawdopodobniej będzie można suńkę odebrać o 21. Była już na spacerku, zrobiła co potrzeba :), temperatura powoli wraca do normy.
-
Sarunia miała komplikacje po operacji. Wczoraj około 17 zaczęła się gorzej czuć, zwymiotowała i widać było, że osłabła. Zawieźliśmy suczydło do kliniki, pod kliniką nie miała siły wyjść z samochodu :( Wnieśliśmy małpiszonka na noszach, w tym czasie lekarze przygotowywali gabinet. Dostała dwa zastrzyki (nie wiem jakie, zbyt byłem zdenerwowany żeby spytać) i natychmiast kroplówkę. W międzyczasie (błyskawicznie) lekarze (już trzech!!!) zrobili USG, zaczęli przygotowywać salę operacyjną i pobrali krew do analizy. Operacja trwała ponad 2,5 godziny. Wróciliśmy do domu późną nocą, z informacją żeby zadzwonić o 9:30 rano. Dzwonię, a w szpitalu mówią, że oddzwonią za pół godziny. To było baaardzo długie pół godziny. Na chwilę obecną nie jest tragicznie, sunia przytomna i podobno zaczyna interesować się otoczeniem. O 17 mam zadzwonić i spytać się czy wypiszą ją dziś, czy jutro rano. Na razie jest pod obserwacją (i pod kroplówkami) Trzymajcie kciuki za Saruśkę.
-
Najpierw wkleję obiecaną fotkę Saruśki z jej zabawkami :loveu: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img249.imageshack.us/img249/2092/sara9sr0.jpg[/IMG][/URL] Małpiszonek większość czasu śpi, albo na swoim posłanku, albo na łóżku Bidulka nie ma zupełnie siły, łazi łapka za łapką, a chodzić musi, chociażby do miski z wodą. Myślałem, że będzie miała ochotę wyjść, ale na moją propozycję spacerku tylko się zmruczała. Tak czy inaczej jeden spacer małpiszonka dziś czeka :evil_lol:, wizyta w lecznicy i zastrzyk. Mam nadzieję, że noc minie spokojnie. [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img165.imageshack.us/img165/3452/sara10zx5.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img177.imageshack.us/img177/9659/sara11ry3.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img249.imageshack.us/img249/7092/sara12qz2.jpg[/IMG][/URL]
-
Zurdo, ciężkie chwile przeżyłem dwa razy. Pierwszy raz po głupim jasiu, gdy Saruśka wymiotowała i patrzyłem jak jej się nogi rozjeżdżają, a drugi raz dziś rano, gdy wyszła taka słabiutka, z opatrunkiem po kroplówce. Szczególnie ten drugi obraz przypomniał mi chorobę Norci. Ulka, mam nadzieję, że Saruśka przespała noc i nie miała czasu się aż tak bardzo martwić. Yewcia, posiłek będzie już o 22 :multi:, nie mogę się doczekać. Małpiszonek powoli się budzi, próbuje łazić, ale nie bardzo jej wychodzi. Przykro mi tylko, że czasem po cichutku popiskuje. Zaraz siadam koło niej i będzie głaskanie:) Fotki wrzucę około 15.
-
Myszka, sunia, która bardzo potrzebuje kontaktu z człowiekiem czeka na swojego ludzia.
-
Jak ja lubię czytać takie wieści :)
-
Dla psów może Cola nienajlepsza, ale sobie nie odmawiam :evil_lol:
-
[quote name='justynavege'] coreczka Pana ktory troszke pomaga w pracach wygłaskała psiaka a tez sie odwdzieczyl brudząc ją botnymi łapkami :)[/quote] Może znajdzie się amator na gustowny wzorek z odcisków psich łapek :) (najlepiej wygląda na jasnym ubraniu :evil_lol:)
-
[quote name='justynavege'] a swoja juz drugi dzien ma pelna :) oszczedza hiihhi[/quote] Może przeczuwa mrozy i robi zapasy :evil_lol:
-
Łódź-Chory,ONkowaty szczeniaczek...JUŻ W DOMKU WE FRANCJI!!!
Radek replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
[quote name='katya']Dzisiaj moja Pinia chciała zeżreć Pitusia. [/quote] Bardzo nieładnie jest próbować zjeść Pitusia :evil_lol: -
Dziękuję za ciepłe słowa. Saruśkę zawieźliśmy wczoraj o 20:30 do kliniki. Lekarz, który ją operował obejrzał jeszcze raz wyniki, osłuchał dla pewności i podał małpiszonkowi głupiego jasia. Po 15 minutach miała być gotowa na stół (według weta:) ). Po dwudziestu minutach dalej walczyła z sennością, po 25 wydawało się, że małpiszonek już śpi. Wzięliśmy ją z lekarzem na ręce i się obudziła :crazyeye:. Rozejrzała się i zamachała ogonkiem. Już na sali omówiliśmy resztę spraw z lekarzem (kiedy mamy Sarunię odebrać itp...) i zabieraliśmy się do wyjścia, a tu suczydło próbuje uciec z sali operacyjnej. Była pod wpływem głupiego jasia, więc nie mogła wstać, próbowała się wyczołgać do nas. Ustaliliśmy odbiór na 9:30 rano, lekarz chciał mieć na nią oko po operacji i powiedział, że tak będzie lepiej. Nie oponowaliśmy, chociaż miałem "kluchę w gardle" na myśl, że bidulka spędzi noc w szpitalu. Rano, punktualnie o 9:30 dotarliśmy po Sarę. Wetka wyprowadziła ją ze szpitaliku ubraną w gustowny fartuszek i z łapką obandażowaną po kroplówce. Suńka wygląda jak siedem nieszczęść. Ma smutną minkę i powolutku chodzi. Za to dużo pije :) Po powrocie do domu od razu powędrowała do miski z wodą. Do wieczora ma nic nie jeść. Dobrze, że na razie nie jest głodna. Przez 4 dni będziemy jeździć na antybiotyk, później kontrola szwów i po 10 dniach zdejmujemy szwy. Mam fotki suni w kaftaniku, postaram się wrzucić je jak najszybciej.
-
Mycho, powodzenia na Allegro.
-
No to hoop. Przez reklamę przejdę się zaraz do lodówki :)
-
Z Rybaczka to taki mały łakomczuszek :)
-
Waszym psiakom do pełni szczęścia brakuje tylko dobrego domu.
-
Sarunia dziś jest na czczo :roll:. Pierwszy raz, odkąd jest u nas. Była bardzo zdziwiona gdy nie dostała śniadania, po spacerze usiadła grzecznie przy półce z ciasteczkami i też nic. Zawsze coś do pycha wpadało, a dziś chyba pan się popsuł ;) Za to będzie dzisiaj ze mną cały dzień i tak do końca tygodnia. Staram się nie myśleć o dzisiejszej operacji, ale nie za bardzo mi wychodzi.
-
Widać z tej fotografii, że Rasta miała szczęśliwe życie. Uśmiechnięty onkowy pychol. Żal tylko, że nasi przyjaciele odchodzą tak szybko :(
-
Romus za TM (*) zabity przez samochod,Jula też za TM [*]
Radek replied to Tigraa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ogłosiłem ponownie Julcię na Allegro. http://www.allegro.pl/show_item.php?item=164323065 -
Jak wesoło Mycha biega :)
-
Serwetki lubią nie tylko ciotki ;) Mam bardzo ładną na komodzie. (teraz ja też zaśmiecam wątek Pika:) )
-
Dinguś, psiak bezproblemowy i wesoły, a wciąż bezdomny :(