W sobotę kupiliśmy Saruśce prezent. Do tej pory wędrowała w kolczatce, pomyśleliśmy więc, że skoro to wyjątkowo grzeczna, nieciągnąca się na smyczy sunia, to kupimy jej szelki. Na początku małpiszonek bał się zakładania szelek, teraz jak je widzi to dalej minkę ma niewesołą, ale podaje łapki żeby ją ubrać:)
A dziś od rana Saruśka jest bardzo markotna. Po pracy nie bardzo chciała chodzić, tylko kombinowała jakby tu wrócić do domku. Podejrzewam, że to przez burzę. Sara wyczuwa burzę dużo wcześniej, bardzo nie lubi grzmotów i stara się wtedy nie wychodzić z domu. Właściwie cały czas leży w burzowe dni pod stołem.