Od piątku jesteśmy z Saruśką sami w domu, moja lepsza połowa wyjechała służbowo. Nie wiem z czego to wynika, ale małpiszonek nie odstępuje mnie na krok i co chwila się czegoś domaga. A to głaskania, a to smakołyków. Zastanawiam się czy Saruśka nie jest może zaniepokojona "zniknięciem" jednego z domowników? Za to spacerujemy sporo, na ile tylko pogoda pozwala :)