Takie uśmiechnięte pyszczydło to efekt spacerku w najulubieńszym miejscu - Lesie Miejskim Bemowo. Saruśka jak tylko tam dojeżdżamy cieszy się niespotykanie. Piszczy, próbuje wystawiać nos przez uchyloną szybę i inne takie :evil_lol:
W weekend pojechaliśmy na trochę na działkę, ale niestety wypad średnio udany. Nie dość, że często padało to jeszcze niedaleko od nas był przyrząd do płoszenia ptaków z pól i sadów (taki hałasujący dość mocno) i kochany małpiszonek prawie nie wychodził z domku. Właściwie to była na zewnątrz naprawdę niedługo. Udało się zrobić kilka fotek, postaram się w tym tygodniu wrzucić.