Dzisiaj byliśmy z Gajulą na kontroli. W oczekiwaniu na wizytę w gabinecie mała mordka nie miała zbyt pewnej miny;)
Sama wizyta nie trwała długo, tyle co pobrać krew, osłuchać Gajulca, dotknąć i zajrzeć tu i ówdzie. Na pewno niedługo trzeba będzie umówić się na czyszczenie zębów (bo się jakoś okamieniły). Wyniki będę mógł odebrać i skonsultować dopiero w środę, więc do środy znowu stres. Za to Gajka schudła od ostatniej wizyty o 0.5 kilo:)
Po wizycie w lecznicy (w ramach rekompensaty za stres) pojechałem z Gajulcem do taty. Na ogródku było trochę czasu na leżakowanie na słońcu
I obserwowanie otaczającego świata
Oprócz tego Gajka rozmawiała jeszcze z psami sąsiadów, ale nie nagrywałem;)