Dziś moje strachulce przeżyły co nieco.Burze były daleko ale ledwo lunął deszcz - Majki wpasował się pod łóżko i za żadne skarby nie chciał tam wpuścić Rikiego. Musiał biedak, podobnie jak Lala siedzieć przy mnie. Ona zresztą już dużo wcześniej szukała sobie schronienia,. Za oknem jest spokój ale one nadal siedzą po kątach.