Dziewczyny jestem w tragicznej sytuacji.
Zabrałam dzisiaj ze schronu malunią, czarną sunię, która miała zapewnione bdt.
Niestety sunia jest tak przerażona,że nie ma mowy żeby tam poszła ponieważ Pani ma małe dzieci.
Dodatkowo dt , w którym był od wczoraj Toto kazał mi go zabrać ponieważ Toto wył w nocy (pomimo głaskania) i nie załatwia się na spacerze tylko w domu:(
Toto potrzebuje towarzystwa innego psa.
W tej chwili razem z sunią siedzi w kupionej dzisiaj przeze mnie klatce bytówce w pralni u mojej sąsiadki.
Sunia się trochę uspokoiła ale nadal nie ma mowy żeby ją wziąć na ręce czy spacer.
Toto musi być w jej towarzystwie bo wtedy absolutnie nie wyje, jest zachwycony.
Razem czują się dobrze.
Niestety nie mogą tam zostać przez 10 dni:(
Do pojutrza muszę je gdzieś razem umieścić.
Cały dzień wiszę na telefonie, ryczę z bezsilności:(
Przecież nie mogłam ich tam zostawić, jakim byłabym potworem... :(