Byłam rano w schronie. Państwo uroczy wybrali psiaczka ale muszą parę dni poczekać bo jest na kwarantannie.
Zabrałam małą starszą sunię, taką mrówkę.
Wczoraj wieczorem był sprawdzany domek u Pana, który stracił w niedzielę swoją babuleńkę Fredzię.
Pan Ryszard to chodząca dobroć, Fredzia nr 2 trafiła cudnie.