-
Posts
31408 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ewu
-
Ewciu dziękuję za wsparcie, bardzo to wszystko przeżywam, żałuję domku ale jednak rozum mówi mi ,że to jest ryzykowne.
-
Zawiadomiłam Elu. Ja też długo myślałam ale jednak nie podjęłam decyzji żeby sunia tam pojechała.
-
Jedynie jutro mogę przewieźć sunię bo od czwartku do Śwąt jestem sama z 4,5 letnim wnukiem. Mąż pracuje i wraca dopiero wieczorem. Poker jeśli możesz przyjąć sunię ,to napisz proszę czy mam ją przywieźć pociągiem ? Długo myślałam nad ds w Krakowie i przyznam ,że mam zbyt dużo obaw żeby tam dać sunię. Ona jest młodziutka przez kilkanaście lat może być wiele sytuacji i brak jakiegokolwiek wsparcia jest jednak nieakceptowalny .
-
Na szczęście Elu był krótko w ds i cieszył jak wrócił do dt. Sąsiedzi widzeli karetkę , która zabrała Panią, wiedzieli, że nikt nie przychodzi pod jej nieobecność i widzieli psa wychodzącego na balkon. Nie kiwnęli palcem żeby mu pomóc:(
-
Cudny, wypiękniał nasz chłopaczek.
-
Elu kilka lat temu wydarzyła się następująca historia. Samotna, młoda Pani plastyczka adoptowała dużego psa. Dom z ogrodem , Pani non stop w domu. Dt był w stałym kontakcie telefonicznym ale któregoś dnia Pani z ds przestała dzwonić i odbierać. Trwało to kilka dni. Zaniepokojona brakiem kontaktu opiekuna psa z dt pojechała do ds i okazało się,że Pani jest w szpitalu, nikogo nie powiadomiła a pies jest sam w domu . Sąsiadów to nie obchodziło, na szczęście pies wychodził na balkon ( domek był jednorodzinny). Powiadomiona przez dt Policja obiecała pomoc pod warunkiem ,że pies pojawi się na balkonie, w innym przypadku bez nakazu prokuratora nie wolno wchodzić do domu bez zgody właściciela. Jedynie podejrzenie o zagrożenie życia i zdrowia człowieka jest odstępstwem od tego przepisu. Niestety nie dotyczy to zwierząt:( Podjechali ze specjalną drabiną , na szczęscie pies wyszedł na balkon zawołamy przez opiekunkę z dt. Udało się go zabrać ( pomimo masy) z tego balkonu. Psiak był bez wody i jedzenia... Po zejściu z balkonu pił jak oszalały. Gdyby nie czujność dt umarłby z pragnienia i głodu. Pani wyszła ze szpitala po 3 tygodniach i jeszcze zrobiła awanturę żądając zwrotu psa. To była młoda, wykształcona kobieta, dom wydawał się wspaniały... Niestety brak kontaktu z otoczeniem , brak rodziny, brak znajomych okazał się bardzo szybko problemem i mogł spowodować śmierć biednego psiaka.
-
Dokładnie tak samo myślę .
-
Elu wg mnie nie można.Obie myślimy tak samo i niestety pomimo początkowego entuzjazmu realnie oceniamy problem.
-
Elu zdjęcia na mailu. Dziękuję:)
-
Jeśli mam być szczera to z całym szacunkiem dla Pani Marii ale brak kogokolwiek kto mógłby w razie potrzeby powiadomić ,że trzeba zająć się sunią jest trudny do zaakceptowania.
-
O tym Pani mówiłam ale Pani zapewnia ,że do tej pory nic jej nie było i nie przewiduje ,że coś będzie. Zapewniała ,że zawsze zamykała psy z jedzeniem i kuwetką , nikt nie miał do nich wstępu i nic się nie wydarzyło.
-
Kochane tak naprawdę nie znamy wieku Pani Sąsiadki. Ja usiłowałam się dowiedzieć czy Pani Sąsiadka pomoże ale nie mam żadnego zapewnienia. Pani Maria jest młoda i nie zakłada problemu, nie dała mi kontaktu do nikogo.
-
Rozmawiałam przed chwilą z elik i Panią i przyznam ,że jest coś co elik i mi nasuwa wątpliwości odnośnie adopcji małej do Krakowa. Pani jest kompletnie samotna. Nie ma żadnych znajomych, z nikim nie utrzymuje kontatu, jedynie starsza Sąsiadka emerytka kontaktuje się z Panią Marią. Pani pracuje w domu robi tłumaczenia , nie ma więc znajomych z pracy. Przyznam ,że bardzo się tym zmartwiłam. Prosiłam o podanie jednej osoby do kontaktu , niestety takiej osoby nie ma.Jak Pani ma tłumaczenie symultaniczne to zotawia psiakom kuwetki i jedzenie . To są sporadyczne sytuacje ale nawet na te parę godzin nie ma pomocy. Głowę mam kwadratową od myślenia. Bardzo proszę o wasze opinie. Strasznie się denerwuję:(
-
Elik dziękuję:)
-
Malizna tricolorka już u siebie:) Radość Państwa i zachwyt na małą kompletnie mnie rozwaliły. Nie wiem na razie jakie imię dostanie ale wiem ,że będzie mega rozpieszczona. Laleczka waży 5,8 kg a jej brązowa siostra kilo więcej. Brązową wiozę pociągiem do Krakowa we środę. Pani urocza:) Niestety w schronie tłum malutkich biduś:(
-
Bardzo obiecująco:)
-
Oby Elu kochana:)
-
Też zauważyłam. Może kanalik się przytkał.
-
Tyle wrażeń:)
-
Śliczności:)
-
Duży szczeniak też dzisiaj pojechał do domu. Już mam fotki, na razie MMSy:) Nazywa się Borys. Bardzo przypadł do gustu dobermanowi Państwa i wzajemnie. Wczoraj robiłam pa. Państwo, jak wspomniałam, mają dobermana a niedawno pożegnali staruszka goldena. Jak powiedziała Pani Basia : " w domu zrobiło się pusto i bez sensu". Od dzisiaj Borys wypełni tę pustkę, wszyscy się cieszą a ja najbardziej. Martwiłam się o niego bo dużym trudno znaleźć dom.
-
O rety to trzymam kciuki.
-
Oj byłoby cudnie.
-
Brązową zabiorę i jutro się okaże czy pojedzie do Was czy do ds w Krakowie.
-
Dziękuję:)