Ewciu byłam taka szczęśliwa jak ten domek się zgłosił. Państwo bardzo mili, na poziomie, jak widać pozornie... Zaraz pisali , że są z nim w górach, zdjęcia, smsy, no miodzio...
Nagle sms o alergii, zadzwoniłam , prosiłam żeby mi dali znać, rozmawiałam. Czekałam na wieści po wizycie u lekarza , nie dali znać tego dnia.
Myślałam ,że lekarz dopiero skierował syna na testy ale nazajutrz był sms ze schroniska ,że zawiadomili ,że go oddają.
Ze mną się nie raczyli skontaktować. Ubłagałam właściciela schronu żeby przynajmniej do soboty go przetrzymał w domu i zaczęłam szukać ratunku.
Celik już u tego Pana , Figunia uratowała malucha przed powrotem do schronu.
Jak nie kochać Dogomaniaczek:)