Dzisiaj pojechałam z Pączkiem na kolejne badania.
W lecznicy przeżyłam szok. Pani doktor wyszła spłakana bo do lecznicy trafił odebrany ludziom szczeniaczek.
Cudny jamiczek, góra 3 miesiące, malusieńki szkielecik.Nigdy nie widziałam szczeniaka w takim stanie:(
Dodtakowo ktoś mu obciął wąsiki, wygląda na to ,że jest czymś podtruty.
Na pyszczku piana, dziwny zapach , dodatkowo smrodliwe bąki.
USG w porządku, krew pobrana na razie czekają na wyniki.
Maluch pod kroplówką. Niestety nie może zostawać na noc w lecznicy, po wyleczeniu miałby trafić do schroniska.
Pączek nie ma odporności, nie wolno go też odrobaczać więc nie mogę zabrać maluszka ale poprosiłam koleżankę i zgodziła się pomóc.
Koleżanka będzie go zabierała do siebie i przywoziła rano do weta na kroplówki.
Biedne , sponiewierane psie dziecko:(
Zrobimy mu zdjęcia to Wam pokażę co można zrobić takiemu maleństwu.. Proszę o dobre myśli żeby udało się go uratować.
Kochany, biedny okruszek:(