W nocy było dramatycznie.
Brzuszek jest ogromny, wymiotuje śliną. Już tylko leży. Jest półprzytomny, wiem od wetów ,że na razie nie cierpi.
Lekarze walczą,, próbują ale czy im się uda:(
Powiedziałam im ,że mają walczyć dopóki nie zacznie cierpieć i nie będzie żadnej nadziei.