Dopiero wróciłam. Na trasie był wypadek i ponad dwie godziny tkwiłyśmy z dziećmi w korku. Byłam też w drodze powrotnej u Tajgi.
Oskarek został w domu. Wizyta trwała ponad godzinę ale było bardzo miło.
Państwo to bardzo spokojni i zrównoważeni ludzie. Czterdziestolatki z dziewięcioletnim, grzecznym, rozsądnym synkiem o imieniu Nikodem.
Wychowali się w domach z psami ale Oskar będzie ich pierwszym rodzinnym psiakiem.
W domu maksymalnie 3-4 godziny będzie sam ale w razie problemu bliziutko mieszkają dziadkowie z obu stron wiec rąk do głaskania i opiekunów nie braknie.
Dzielnica śliczna , zielona, obok lotnisko będące wspaniałym terenem do biegania,.
Wiadomo,że długo będą tylko spacery na smyczy. Oskarek natychmiast poczuł się u siebie, tulił się do Państwa,pobiegał z piłeczką, napił wody rozlokował na kanapie i zasnął:)
Mam nadzieję ,że wszystko się tym razem ułoży. Dom naprawdę miły i serdeczny.
Bardzo mnie ujął spokój tych Państwa, to właściwi ludzie dla naszego łobuziaka.