Jump to content
Dogomania

romenka

Members
  • Posts

    7367
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by romenka

  1. Poza tym: ja nie chcę się radzić dr Jagielskiego ponieważ dr Jagieski mi nic nie powie ciekawego prócz tego co wam powiedział. Nie podoba mi się to że dg Jagielski stwierdził że WYOLBRZYMIAM to co się dzieje z Dianką nie będąc i nie widząc jej na codzień! To nie on musi chodzić z nią na spacery patrzac się jak ta psina prawie ciągnie nogi za sobą jak ma gorsze dni, to nie on musi sprzątać kupy po tym psie, to nie on musi wysłuchiwać piszczenia Dianki, nie on musi znosić ciągłego kręcenia się z łazienki do kuchni, z kuchni na balkon z balkonu znów do pokoju...jak widać że ją boli. Jeśłi dr Jagielskiemu tak zależy na życiu Dianki niech ją weźmie do siebie i zobaczy na ile mu starczy sił by leczyć tego psiaka?Ile będzie mógł na to wszystko patrzeć,na jej oczy smutne...Ile waszym zdaniem steryd będzie pomagał Diance? Jak długo jeszcze? Jakie konsekwencje poniesie to za sobą (dlugotrwale podawanie sterydu)?Narazie Dianka jeszcze chodzi a co się stanie jak przestanie chodzić? Czy warto czekać do tego momentu aż się położy i nie podniesie wcześniej cierpiąc a ja czekając na ten moment? Wtedy będę usatyswakcjonowana że pies przeżył do mementu aż nogi odmówiły jej posłuszeństwa ale to że ją wcześniej bolalo to mniejsza o to bo przeciez przedłużylam jej życie,tylko szkoda że cierpienia nie. Jeśłi zobaczę że Dianka coraz częściej daje piszczenbiem znać że ją boli to wtedy podejmę tą decyzje teraz narazie nie mogę i żadna wizyta u dr Jagielskiego do tego mi potrzebna nie będzie.
  2. No więc: to nie dr Jagielski podał Diance po raz pierwszy steryd ktory Dianie pomógł tylko lekarze na Lencewicz. Dr Jagielski wtedy szpikował Dianę innymi lekami które miały jej pomóc jednak tamte leki nie przyniosły żadnego ukojenia Diance tylko ciągłe biegunki.Co mi dr Jagielski powie na tej jutrzejszej wizycie? Wszyscy dobrze wiemy że nie przepisze żadnych leków prócz sterydu. Po co mam jechać na Białobrzeską specjalnie z psem po staryd dla niej skoro ja steryd mogę jej podać na Lencewicza :roll: po drugie:chyba troszke za wcześnie na steryd dla Dianki bo nie minęło jeszcze 3 tygodnie od poprzedniej dawki:razz: a po trzecie :nie ma zbytniej poprawy po ostaniej dawce sterydu bo wczesniej jej pomagal i chód Dianki był o niebo lepszy lecz teraz jakoś zamiast to wszystko się poprawiać Dianka chodzi coraz gorzej. Jasne jeśli znajdzie się chętny by jechać z Dianką do dr Jagielskiego to prosze bardzo ale nie szkoda wam pieniędzy na taką samą diagnozę co poprzednio. Ja wam to mogę powiedzieć bez wizyty u lekarza.
  3. Chociaż szczerze mówiąc chętnie pojechalabym i sama osobiscie porozmawiałabym z dr Jagielskim bo z tego co mi wiadomo to dr powiedział że "przesadzam" :roll:.Ciekawa jestem tylko z czym przesadzam?-a to tak na marginesie.
  4. Bardzo przepraszam ale co ta wizyta może nowego wnieść? Co Dr Jagielski może nowego powiedzieć prócz tego co już powiedział? Co?Steryd Diance podać? Ja steryd jej moge podać w klinice na Lencewicza. Bo nie rozumie tego:roll: Żadne inne leki Diance nie przepisze przecież. Oczywiście jeśłi jest ktoś chętny do tego by z Dianką jechać-bardzo proszę. Ja nie mogę niestety. Kina pojechała do Tomaszowa już na stałe i zostalam sama a z dzieckiem i z chorym ledwochodzącym psem nie pojadę.
  5. Współczuje Wam tych strasznych chwil jakie musieliście przezyć kiedy zdecydowaliście o tym by swojemu psiakowi czy innemy zwierzaczkowi pomóc odejść:-(. Ja nie dopuszczam tej myśli ale chyba ten czas nadchodzi powolutku. Cały czas myślę. Załuje bardzo że Dianka nie umie mówić wtedy nie maiałabym żadnych pretensji do siebie a tak?Boże:placz: Nie chcę potem stać przed lustrem i obwiniać się za śmierć psa! tego się najbardziej boje! Nie chcę skrzywdzić Dianki! Jak poznać że to ten czas? Dianka na dworze zachowuje się ak zdrowy pies.Biega, tarza sie po trawie i wydaje sie że ją nie boli. Jedynie po czym wtedy można poznać że z Dianka jest coś nie tak to jej chód. W domu znowu zaczyna się inna bajka. Dianka nie ma miejsca w 32 metrach.. Zaczyna się potykać,nogi jej się rozjeżdżają, chodzi z miejsca na miejsce,popiskuje a oczy jej robią się tak smutne że żal patrzeć na tego psiaka :-( Jak poznać że to ten moment? Dlaczego na dworze inaczej się zachowuje a w domu inaczej? Ja jeszcze mogę dodać tyle:wydaje mi się że Dianka jak biega ja wtedy nie boli. Ona tak jakby specjalnie przyśpiesza. Kiedy biegnie to tak pięknie jak koń galopem ale kiedy tylko musi się zatrzymać to jej nogi od razu rozjeżdżają się,dostaje przykurczu i od razu zmienia się w oczach.
  6. To jest wlaśnie to.Dr Jagielski może i przedłuzył by życie Dianki o rok,dwa jednak z jakim skutkiem?Pies żył by w ciągłym bólu i czy warto? Dianka od dwóch dni piszczy prawie non stop :-( Bardzo cicho ale dlatego że wie że mnie do szału doprowadza jaj piszczenie (nie mogę tego słuchać chyba dlatego że nie umię jej pomóc:-(). Mówię cicho Dianka a ona coraz ciszej piszczy. Czy to z bólu? Napewno. Dianka teraz leży na łużku swoim i popiskuje.Piszczy wtedy kiedy tylko odwrócę od niej wzrok a jak zwracam uwagę na nią to oczy jej robią się tak smutne że muszę spowrotem uciekam wzrokiem od niej :-( a ta dalej piszczy:-( Kiedyś uspałam moją kocicę,starowinke która nie miała już zębów,ledwo chodziła, miała zapalenie ucha i ktora spała na dworze czy mróz czy gorącz bo matka nie pozwoliła mi jej zabrać do domu. Nie żałuje tego! Wiedziałam że jeśłi tego nie zrobię kociczka umrze sama gdzieś na mrozie. Ja musiałam wtedy wyjechać a wiedziałam że jak zostawię ją w zimie na pastwę losu to ona niewytrzyma tego. Jedzenie jej trzeba było drobić na maleńkie kawałki bo inaczej nie umiała sobie poradzić z pogryzieniem jedzenia a nikt oprócz mnie tego nie robił. Nie żałuje tamtej decyzji nawet na chwilę! Płakałam bardzo przed wykonaniem zabiegu a potem po. Kicia śniała mi się jeszcze przez dwa tygodnie i nie były to miłe sny ale wiem że to była najsłuszniejsza decyzja jaką mogłam dla niej podjąć. Bóg wie jakie ona jeszcze choroby miała jednak to był kot ktory miał conajmniej 15-ście lat i gdybym nie ja pozwoliła jej odejść wtedy to jeszcze tamtej zimy sama by umarła sama. Wiem że jeśłi pomoge Diance odejść to będzie bardzo przemyślana decyzja. Najpierw chcę zasięgnąć jeszcze porady lekarza poraz enty i chce by ktoś zobaczył Diankę kto nie miał z nią styczności nigdy.
  7. Bardzo mnie wzruszyła Twoja historia Haniu :-( Dziękuje Ci ze jesteś. Ja wiem że Diance trzeba pozwolić odejść z tego świata jednak nie wiem czy podołam:placz: Ja poczekam do przyjazdu Ani Kobold i niech ona zobaczy Diankę,niech sama oceni jej stan na podstawie tego co widzi. Ania u mnie przenocuje więc bedzie miałą dłuższą stycznosc z Dianką. Niech się z nią przejdzie,niech porówna psa zdrowego do Dianki. To jest naprawdę potworna różnica. Chcę by ktoś kto jeszcze jej nie widział powiedział co zrobiłby na moim miejscu widząc taką Diankę. :-(
  8. Dzisiaj po spacerze mogę stwierdzic jedno: Dianka naprawdę nie kontroluje tego że chce jej się kupe. Poszłam z Dianką i ta jak zwykle biegała sobie i jak zzwykle tarzała się w trawie a przy tym poprostu robiła kupę (tarzając się) Żaden pies ktoremu chce się załatwić nie robi normalnych czynności przy tym. Moim zdaniem bez sensu jest pisanie historii Dianki by ją oglaszać bo nie znajdzie się dla niej żaden dom a nawet gdyby się znalazł to dajej Diance góra 2 miesiące w nowym miejscu. Diankę boli. Jej chód jest naprawdę tragiczny :-( Co prawda chodzi ale jak idę z nią na spacer ludzie patrzą się na mnie tak jakbym jej wielką krzywdę robiła. Dianka chudnie. Nie jest dobrze. Boje się decydować o jej życiu bo nie do mnie to należy i nie chcę tego pieska skrzywdzić. Żałuje jednego: dlaczego pies nie może powiedzieć czego ode mnie oczekuje :placz: Nie wiem co zrobię:placz: Raz widze u niej wolę życia a zaraz po tym widzę jak ten pies cierpi:placz: Przepraszam że tak żadko piszę ale sama nie wiem co mam pisać. U Dianki się nie poprawia więc nie chcę nikogo oszukiwać. Ci co chcą sprawdzić to czy okłamuje-zapraszam w odwiedziny.
  9. Martuś jeszcze raz tym razem na dogo - [B]WIELKIE GRATULACJE DLA CIEBIE I PAWŁA !!!!!!!!!:loveu::smilecol::sweetCyb::bigcool::BIG::cunao::laola:[/B]
  10. [quote name='dusje']Czy kopia umowy adocyjnej juz dotarla? Bede wdzieczna za potwierdzenie i ewentualne uwagi. Pozdrawiam serdecznie[/quote] Jeszcze nie wysłałam,przepraszam :oops:Wyślę obiecuje :oops:
  11. [quote name='hop!']romenko napisz jak uważasz a potem doszlifuje się całość. Trzeba napisać prawdę ale koniecznie podkreśl też zalety Dianki.[/quote] W takim razie dzisiaj kiedy tylko przyjdę ze szkoły dokończe historie Dianki.
  12. Chce dla Dinki jak najlepiej. To pies który naprawdę podbił moje serce. Jest kochaną,spokojną,mądrą sunią.Bardzo łagodną do ludzi!!!Jednak Dianka cierpi i widać to coraz bardziej :-( po oczach :-( Chód:naprawdę z dnia na dzień coraz gorzej. Są chwile że Dianka nie daje ray ani wejść ani zejść z łużka :-( Jest smutna,bardzo smutna :-( Fakt faktem że przestała robić pod siebie (chyba zasługa sterydu) jednak to nie znaczy że ja nie boli. Wczoraj lało jej się z noska i popiskiwała.Widać że bardzo jej doskwierał ból. Mam nadzieje że ianka będzie u mnie do ostanich swoich chwil i uwierzcie mi nie chcę podejmowac decyzji o jej uśpieniu ( jednak jeśli będzie już naprawdę źle pomogę jej) ale mam nadzieje że Diana odejdzie sama we śnie bez bólu.Przepraszam ze tak piszę ale wydaje mi się ze zbliża się ten moment :-(
  13. [quote name='hop!']romenko czy możesz skończyć swój tekst? Nie wiem czy ktoś zauważył ale poprosiłam o pomoc w napisaniu zakończenia tego tekstu o Diance :razz: Poprosiłam dlatego że nie chcę zniechęcić ludzi do adopcji Dinki tyl;ko wręcz przeciwnie. To naprawdę końcówka jej historii a chodzi mi tylko o to jak można napisać że Dianka potrafi załatwiać się w mieszkaniu czy piszczy tak że nie można zasnąć i nic tego nie uciszy (jak są złe chwile)
  14. Dianka już miala chyba wszystkie leki jakie pies ze spondylozą powinien dostawać. Pomaga jej jedynie ten steryd który podaje jej od dłuższego czasu jednak i ten lek przestanie na nią działać co chyba już zaczyna być widoczne. Dianka powoli gaśnie w oczach. \nie wiem czym jest to spowodowane ale mam nadzieje że nie bolem. Dianka chudnie,bardzo chodnie. Ona cały czas utrzymywała wagę 30 kg a teraz waży od jakiś trzech tygodni 26 kg. Podaje je wiecej jedzenia bo chcę zobaczyć czy to wina karmy? Zobaczymy...
  15. Dianka ma się ciągle tak samo. Nóżki jej są w gorszym stanie ale chodzi. Dzisiaj myślałam że przestała chodzić bo nie mogła zejść z łóżka ale na szczęście zeszła. Dużo się potyka ale daje radę. Już przestałam sie bac o dziecko i nabrałam dużego zaufania do Dianki. Dianka nie zwraca uwagi na Kubunia ale kiedy podejdę z Kubusiem do Niej nawet się cieszy( tak mi się wydaje) chce Go lizać i nie ucieka już. To świetna suczka!!!Roma ją troszkę gania i nie pozwala już jej na łóżko wchodzić a ta wie ze Roma żądzi w domu ;) Tak że póki co wszystko dobrze.
  16. [quote name='fox_india'][IMG]http://mioll.fretki.org.pl/upload/pliki/f-46b0f5a4279f4.JPG[/IMG] i jak tu ją oddać do schronu ??!!?? Beata ja mam konto na allegro, czy oglaszalas gdzies Karmi?[/quote] O Boże :crazyeye:Oczy takie jak u Dianki :placz:
  17. I tu Dianka przed jej chodzeniem i piszczeniem:
  18. A to Dianka dzisiaj. Niestety ale ten dzień nie był jednym z lepszych:-(
  19. Może być coś w tym stylu?(zaznaczam że niedokonczone)To co zaznaczone jest czerwonym kolorem to moment kiedy nie wiem jak opisać w tej historii Dianki to ze załatwia się po siebie itp. To by przedstawić ludziom z czym tak naprawdę muszą się liczyć biorąc Diankę do siebie.Prosze o pomoc! [FONT=Calibri]Nazywam się DIANKA.[/FONT][FONT=Calibri]Mam ok. 10 lat. Zostałam znaleziona w Warszawie na bemowie. Biegłam z przywiązaną starą smyczą oplątaną na szyi kiedy to dwie dziewczyny po kilku probach złapały mnie. Zaprowadziły mnie do swojego domu jednak tam tamtego czasu nie mogłam zostać na zawsze. Po tygodniu zaczęto szukac dla mnie domu ... Niestety nie udało się. Ostatecznościa dla mnie stało się schronisko gdzie spędziłam bardzo trudne dla mnie miesiące. Byłam wyprowadzana na krótkiej smyczy następnie przywiązywana do płotu i tam spędzałam godziny na „spacerze” . Pan doktor stwierdził u mnie spondylozę. Jest to choroba stawów i kręgosłupa. Teraz już wiedziałam dlaczego tak ciężko mi chodzić i dlaczego tak bardzo boli... Nadeszła zima. Moje spacery znów ograniczały się do przywiązywania do płotu a mi coraz ciężej było wyprostować nogi.Wszystkie moje kończyny odmawiay posłuszeństwa. Plakalam i prosiłam by pozwolono mi wejść gdzie ciepło, gdzie będę mogła w końcu położyć się tam gdzie sucho, gdzie będzie mniej boleć jednak tygodnie mijały a ja nadal cierpiałam.[/FONT] [FONT=Calibri]Potem stwierdzono u mnie drut w brzuchu. Wtedy wiedziałam już jak bardzo jestem chora. Już coraz mniej dziwiło mnie dlaczego tak źle sę czuje, dlaczego tak boli, dlaczego mnie wyrzucono i nie kochano,nie zadbano o mnie. Serce,dusza i ciało tak bardzo bolało że straciłam wiarę w człowieka bo nierozumiałam czemu do tego doprowadzono?[/FONT] [FONT=Calibri]Nagle zjawiła się dziewczyna ,która znalazła mnie wtedy i która oddala mnie do schroniska. Balam się jej i nie nawidziałam jej! Jednak ona przyszła i zabrała mnie na spacer. Moje nogi ledwo nadąrzały za nią. Ona płakała, przepraszała i obiecala że zabierze mnie znów do siebie. Przytulała mnie i ciągle powtarzała jak będzie o mnie dbać, kochać i że zapewni mi ciepło i miłość której nie zaznałam na tym świecie.[/FONT] [FONT=Calibri]Przychodziła coraz częście aż w końcu spełniło się i pojechałam:tak pojechałam do tego samego mieszkania w którym już byłam…W końcu uwierzyłam,uwierzyłam człowiekowi![/FONT] [FONT=Calibri]Tam mnie leczono. Dzięki wspaniałym ludziom otrzymywałam pieniądze na leki, bardzo drogie leki i na wszystkie niezbędę badania. Ból zaczął przechodzić lecz nie do tego stopnia by mnie nie bolało. Były gorsze dni przez które chciałam odejść z tego świata, nie chciałam już cierpieć .Jednak kiedy moje ciało mniej cierpiało chciałam cieszyć ię, skakać ,dziękować za taki dar no i w końcu czułam że jest ktoś ze mną kto kocha tak jak obiecał, kto dal mi ciepło dla którego wtedy oddalabym calą siebie, kto dba o mnie jak jeszcze nie dbano![/FONT] Jednak kiedy bolało, kiedy nadchodziły te gorsze dni już nie było tak pięknie.Chodziłam i piszczałam przez całą noc nie mogąc sobie znaleźć miejsca tracąc wtedy czucie i nie wiedząc że oddaje siku pod siebie,
  20. Już dzisiaj napisze tekst o Diance. Najwyżej jakby coś było nie tak to poprawicie. Ma być zapewne wzruszający? Kurcze nie jestem dobra w takich sprawach ale się postaram ;)
  21. Nie zapomniałam tylko wszystko mi się popapralo i mam troszkę problemów. Dianka jakoś jeszcze funkcjonuje. Trzy dni temu dałam jej steryd podskórnie ale chód jej się nie poprawił. Coraz gorzej chodzi :-( Znów nie moze sobie miejsca znaleśc ale nie piszczy. Bardzo, ale to bardzo dużo pije wody. Codziennie uzupełniamy jej miskę z wodą conajmnij 5-6 razy. Dzisiaj Dianulka bawila się butelką po napoju, komicznie to wyglądało. Ma ścisk szczęki jak krokodyl :evil_lol: A o to fotki ;)
  22. ARKO posaram się taki filmik zrobić ale ktoś będzie musiał zrobić z niego wielką całość tak aby chwycił za serce....
  23. Pajuniu to dla Ciebie: :buzi::Rose: Dianka póki co nie załatwia się pod siebie. Piszczy troszkę i chodzi źle. Wczoraj nie miałam jak iść z nią na zastrzyk ale dzisiaj już pojdę jak wrócę ze szkoły. Teraz patrzy się tymi ślepkami na mnie cicho popiskując.
  24. To prawda-Dianka ma szansę jeszcze pożyć. Koszty jej leczenia wcale nie są wielkie. Wystrczy podawać jej steryd który jej naprawdę pomaga. Nie chcę jej usypiać ale jeśli wyjdzie na to że Dianka będzie musiala trafić do schroniska to nie oddam ją tam i wolę jej dać godnie odejśc. Nie tracmy wiary. Dianka nie robi kupy dzień w dzień pod siebie. Są dni że się kontroluje ale śa też te gorsze dni niestety :-( Możecie wierzyć mi lub nie ale nie chcę by Dianka odeszła za TM bo widzę w niej tą walkę zycia! To kochane psisko które w życiu chyba nic zlego człowiekowi nie zrobiło! Ona jest ja dziecko ktrego trza dogladać! Jest czas na szukanie domku dla niej. Jest zas na uśmierzenie jej bólu ale boje się że ten czas minie :-( Dianka naprawdę z dnia na dzień coraz gorzej chodzi :-( Jutro podam jej ten steryd który uwalnia się przez trzy tygodnie bo jednak on jej pomaga i mam nadzieje że uśmierzy jej to ból. Ja ją kocham,naprawdę:placz:
×
×
  • Create New...