Jump to content
Dogomania

Zagrodowy pies polski

Members
  • Posts

    1856
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Zagrodowy pies polski

  1. Klatka łapka to jedna z opcji jakie były rozważane. Ponieważ chcemy pomóc Grzesiowi tak żeby było najlepiej dla niego, zastanawiamy się nad różnymi opcjami i opisujemy je na dogo w celu otrzymania opinii od osób, które spotkały się z takim przypadkiem i mają doświadczenie. Na bieżąco też poznajemy zwyczaje Grzesia i pewnie jeszcze parę opcji będzie rozważane a jak w rezultacie potoczą się losy Grzesia to nikt nie wie.
  2. Rozi, nikt go nigdzie nie zamknie. Pomysł z domem i łazienką był zanim okazało się że to dzikus. Zwabić na działkę go można, poprawić ogrodzenie i zamknąć bramę. I co potem? Będzie biegał luzem po działce i jak wyjechać samochodem? Jak wypuścić inne psy na działkę? Polować na niego, złapać i na stałe zamknąć w kojcu jak w Radysach? On nie da do siebie podejść, atakuje przy próbie zbliżania się ze smyczą. Na razie będzie wabiony jedzeniem i powoli oswajany, ale na jego warunkach a nie siłą. Jest to pies nieadoptowalny (przynajmniej w tej chwili) więc tym bardziej potrzebuje pomocy. Natomiast należałoby uzgodnić z p. Renatą rozliczenie za karmę i opiekę.
  3. Dowiedziałam się, że ogłoszenia umieszczała Mysza2. Bardzo proszę Mysza2 zamieść ogłoszenia dla Michasia. Napiszę także na priv.
  4. Która cioteczka prowadziła bazarek na którym oferowala zamieszczanie ogłoszeń na forach? Chciałybyśmy zamowić u niej ogłoszenia dla Michasia:)
  5. Tyśka, Michaś jest gotowy do adopcji, więc chciałybyśmy z Magdaad Cie poprosić, żebyś napisała tekst do ogloszeń. Historię Michasia znasz, więc opiszę Ci jego charakter: jest psem około 5-letnim, chociaż moim zdaniem jest młodszy, dla aktywnej rodziny uprawiającej sporty i spacery. Bardzo żywiołowym i energicznym, bardzo wesołym, chętnym do miziania. Wymaga szkolenia i socjalizacji, więc powinien trafić do osoby lubiącej psy. Na razie nie umie chodzić na smyczy czy leżeć spokojnie. Reagowanie na komendy też jest takie sobie. Moim zdaniem był na łańcuchu. Nie nadaje się do bloków, bo pozostawiony sam sobie na wiele godzin bedzie niszczył i stanie się niedobrym, problematycznym psem. Natomiast jeżeli będzie miał dla siebie podwórko i mógł spać w domu lub w budzie i przebywać dużo z człowiekiem, to będzie naprawdę wspaniałym psem. Na pewno się uspokoi a kastracja też pomoże. Jest mądrym psem, zależy mu na kontakcie z człowiekiem i ogarnięciu się. Chociaż chudy ma piekna jedwabistą sierść, więc będzie wyglądał coraz ładniej.
  6. Kastracja Michasia - ustaliłyśmy, że ze względu na odległość, p. Renata w tym lub przyszłym tygodniu umówi się na kastrację z wetem i zawiezie do niego Michasia. Wet zrobi badanie krwi i wykastruje. Michaś zostanie w klinice na noc. Następnego dnia pojedziemy z Magdaad, odbierzemy go z kliniki i zawieziemy do hoteliku.
  7. Hotelik jest naprawdę dobry. Grześ jest starym, oceniamy że ma z 10 lat, dzikim psem wiejskim. To znaczy, że dobrze daje sobie radę wśród ludzi, znajduje pożywienie i schronienie, dobrze się orientuje w terenie. Dlatego wrócił do hoteliku, bo tam usiłowaliśmy go nakarmić parówkami więc dobrze mu się kojarzy. Natomiast na smycz reagował agresją, a o założeniu obroży w ogóle nie było mowy. W kojcu ze strachu i szoku w ogóle z nikim nie nawiązywał kontaktu, tylko się rzucał do gryzienia. Dlatego nie wydaje mi się, żeby złapanie go do klatki i trzymanie w kojcu było dobrym wyjściem. Grześ znika na cały dzień, wieczorem przychodzi pod bramę i wyje. P. Renata otwiera bramę i wykłada jedzenie, Grześ na widok p. Renaty ucieka ale po jakimś czasie przychodzi i zjada jedzenie, wchodzi na teren i buszuje po werandzie. Czy śpi w budzie trudno powiedzieć, czasem wydaje się, że do niej wchodzi. Grześ zwraca uwagę na samochody, czeka aż przejadą i dopiero przechodzi przez ulicę. Nie jest agresywny do innych psów, nie zwraca na nie uwagi. Dobro psa powinno być nadrzędne a w tym przypadku swobodne przemieszczanie się i miejsce gdzie może przyjść, gdzie czeka na niego jedzenie i buda jest właściwe i dobre dla takiego psa. Może zanim przyjdzie zima to już bardziej się przyzwyczai i zostanie na podwórku. Na chwilę obecną nie widzę szans na adopcję, bo Grześ nie chce być z człowiekiem i uszczęśliwianie go na siłę kojcem nie wyjdzie mu na dobre.
  8. Na adresatce jest mój numer. Smycz była przewleczona przez pętlę do trzymania, po drugiej stronie luźno zwisa karabińczyk z adresówką. Smycz jest gruba i pętlę ma stałą bez elementów metalowych. Z jednej strony to dobrze, bo łatwo się wyswobodzi. Z drugiej strony jeżeli zgubi smycz to także adresówkę z telefonem. Na szczęście ma jeszcze chip. Bardzo przezywamy jego ucieczkę. Mamy nadzieję, że zostanie znaleziony.
  9. Jedyne zdjęcie statyczne, te oczy proszą: DAJ,DAJ PARÓWKĘ:):):) Huncwot jeden zjadł parówki razem z moim manicure
  10. Michaś czuje się świetnie.Piękna sierść, błyszcząca i pysk pełen uśmiechów. Oczywiście jeszcze chudy, ale przytył i ma ten szczególny szczęśliwy wyraz pyska psów zaopiekowanych. Biega, sika wszędzie co 5 sec., zjadłby "konia z kopytami" - robi wszystko co młody pies robić powinien. Renata zrobiła niesamowitą pracę przywracając go do życia. Wydaje mi się, że ma mniej niż 5-lat. Zachowuje się jak szczeniak - nie chodzi na smyczy przy nodze, bo świat wokoło jest ciekawszy, ale z zapięciem smyczy nie ma problemów; nie przybiega na rozkaz, ale jak zobaczy parówkę to biegnie natychmiast; mizianie zawsze najatrakcyjniejsze; komenda "podaj łapę" - opanowana do perfekcji; do psów przyjacielski lub obojętny. Wulkan energii tyko by gdzieś leciał. Renata wypuszcza po jedzeniu poganiał z innymi psami. Uczy go w miarę możliwości podstawowych komend. Zwiozłam mu zabawki ale on był bardziej zainteresowany bieganiem i mizianiem. Myślę że już teraz powinnyśmy szybko szukać dla niego domu. Na pewno z ogródkiem lub dla osoby aktywnej - biegi, spacery, szkolenie. Michaś jest mądry i bardzo chce nawiązać bliski kontakt z człowiekiem, więc szkolenie i zawody byłyby dla niego atrakcyjne. Zostawiony sam sobie, na wiele godzin zrobi się "niedobrym psem", bo z nudów będzie niszczył. Zdjcia kiepskie, bo cały czas w ruchu, tam gdzie skulony, to ma zabawkę.
  11. Oczywiście to będzie powieszone, miejscowość jest mała, więc jak tyko się pokaże to ludzie dadzą znać
  12. Pracownik przytuliska założył mu smycz naokoło szyi, przeciągnął smycz przez uchwyt. Założenie obroży było niemożliwe, bo rzucał się i gryzł. Hycel miał takie grube rękawice do łokci. I wciągnął go do samochodu. Nie było możliwości wziąć go na ręce. Na parówki nie reagował, cały czas się trząsł, odwracał głowę i zastygał bez ruchu w kącie klatki. Smycz miał cały czas na sobie przypiętą do klatki. Gdy się wkładało rękę do klatki i dotykało smyczy rzucał się z zębami, bez ostrzeżenia i bez żadnego warczenia. Dlatego po drodze kupiłam rękawice spawalnicze, bo myśleliśmy, że trzeba go będzie wyciągać z klatki. Wynieśliśmy go z klatką z samochodu ale nie było możliwości wnieść klatki do kojca, bo jest za duża. Siedział w kącie bez ruchu. Jak odpięliśmy smycz i otworzyliśmy drzwiczki klatki to wyskoczył jak z procy, w sekundę był na końcu ogrodu. Totalne zaskoczenie i przekopał/przecisnął się pod siatką i zwiał. Biegliśmy w jego stronę, nie zdążyliśmy. Jeździliśmy po okolicy ale nigdzie go nie było widać, chyba się schował. Psy biegają luzem, sama widziałam, nigdy żaden nie uciekł a są tam też małe psy. Ze smyczy powinien się uwolnić, bo była tylko przeciągnięta przez uchwyt. Z drugiej strony do smyczy była przypięta adresatka. Na szczęście jest też zaczipowany. Ale to jest stary, dziki pies i może być problem z jego znalezieniem, bo na pewno nie zechce podejść sam do ludzi. Strasznie mi go szkoda, bo na pewno miał ciężkie życie i ludzie okropnie go skrzywdzili.
  13. Grześ uciekł. Zanieśliśmy go z klatką pod boks. Jak otworzyliśmy drzwi żeby go wyciągnąć w sekundę wyskoczył z klatki i uciekł na koniec ogrodu. Zanim dobiegliśmy ze 100 m podkopał się pod ogrodzeniem i uciekł. Ma smycz z adresatką i czipa. Gmina zostanie powiadomiona i będą ogłoszenia.
  14. Zupełnie przypadkiem trafiliśmy na prom zamiast na most. Przepłynęliśmy Wisłę. Grześ nawet się nie poruszył. Nie ma obroży. Nie dał sobie założyć. Ma związaną smycz wokół szyi. Będziemy go niźli z klatką do boksu. Dobrze że zaszczepiony....
  15. Jedziemy, jedziemy po Grzesia:):):)
  16. Bardzo mi miło, dziękuję:) Najważniejsze, żeby Grześ znalazł się w hoteliku, nabrał zaufania do ludzi i znalazł dobry domek. Jutro go zobaczę i dam znać.
  17. Dziękuję, też uważam, że piękne. Zawdzięczamy je cioci elik, która się napracowała żeby wbić nam do głowy jak powinno być zrobione:):)
  18. Rozliczenie w końcu napisane. Cioteczka elik dała szablon i przeprowadziła szkolenie. Pięknie dziękujemy:)
  19. Koszt będzie około 130 zł. Wpisz go jako moją jednorazową deklarację na Grzesia. On biedak nie ma pieniążków. Nie musisz mi nic zwracać. Zapakujemy go do klatki i nie będziemy robić postojów, żeby nie uciekł. Poza tym na wszelki wypadek przypnę mu adresatkę. W hoteliku będziemy po 12.00. Jeszcze zadzwonię z drogi do p. Renaty. Nie martw się, będzie dobrze.
  20. Olena potwierdziła jutrzejszy wyjazd po Grzesia. Czyli to jest od nas do Kozienic, potem do hoteliku i powrót to ok. 270 km. Nie ma problemu. Będziemy mieli klatkę, swoją obróżkę i smycz na wszelki wypadek ale wydaje mi się, że trzeba go będzie wziąć na kolana. Olena poproś żeby go nie przekarmiali wieczorem i rano tylko dali mu pić. Nie wiadomo jak znosi podróż. O której godzinie możemy go odebrać? Najwygodniej byłoby około 11.00 w Kozienicach i około 14.00 w hoteliku. Wtedy powrót będzie jeszcze przed korkami, bo przejazd przez Wisłę to masakra.
  21. Możemy odebrać jutro do 15.00. Szkoda żeby siedział w schronie. Możemy i w przyszłym tygodniu. Napisz swój tel. na priv. to ustalimy. a w ogóle gdzie jest Grześ, bo się pogubiłam?
  22. W tygodniu nie ma problemu, tylko gdzie jest Grze
×
×
  • Create New...