Jump to content
Dogomania

jankamałpa

Members
  • Posts

    4322
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by jankamałpa

  1. nie mam konta na facebooku. Ktoś mi polecił hotelik The best dog pod Łodzią, dokładnie Ozorków. Czy ktoś ma jakieś opinie, czy informacje o tym miejscu? W piątek miałam telefon odnośnie psiaczków ale jak pan usłyszał, że są w schronisku i to tak daleko to zrezygnował, czyli taki hotelik i socjalizacja chyba najlepszym rozwiązaniem. Ale jeszcze tam nie pisałam i nie pytałam o cenę i warunki. Właśnie przed chwilą napisałam maila do Sylwii - Hotel dla psów w Lesie Brzozowym pod Łowiczem. Nie wiem czy mail dotarł bo otrzymałam na poczcie dwie sprzeczne informacje, że wiadomość wysłano pomyślnie, a drugą, że nie dostarczono. Poczekam, czy otrzymam odpowiedź. Napisałam też do do Hoteliku The best dog w Ozorkowie o podanie ceny i warunków. Czekam na wiadomości.
  2. weszłam na Dogo na watek: i trochę poczytałam, i sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Trzeba szukać dobrego, sprawdzonego domu, czy hoteliku ale jak to zrobić?
  3. Tak wszystko wiem, tylko najpierw trzeba znaleźć ten DT, czy hotelik, może orientujesz się kto taki prowadzi w woj. łódzkim i jest na dogo, albo gdzie znaleźć taki wykaz. Chyba na Dogo był taki wykaz tylko nie wiem w którym wątku , muszę poszukać. Ja tego psiaczka cały czas ogłaszam na OLX jeszcze z jednym biedakiem, który trafił do Wojtyszek z okolic mojego miasteczka, ale o tym drugim psiaczku nic nie wiem, przypuszczam,że historia jest podobna ktoś go karmił pod blokiem ale do domu nie wziął, a ktoś inny zadzwonił po schronisko. U nas takich zachowań i historii to na pęczki. Taki dwupak podpalanych kundelków.
  4. Ja od niedawna mam konto na dogo i jeszcze do końca nie rozróżniam "haseł" DT, hotelik. Za pobyt w domu tymczasowym trzeba zapłacić i za hotelik też - to zrozumiałe. Z tego co zdążyłam zauważyć to i jedna i druga opcja ma duże powodzenie i trudno taki nawet płatny dom czy hotelik znaleźć. Dla tego psiaczka moim zdaniem taka opcja byłaby najlepsza, ponieważ trzeba go "przywrócić do życia", nauczyć chodzić na smyczy, nie wiem w jakiej on jest kondycji i formie. Z tego co wiem to w Wojtyszkach nie ma wolontariuszy - nie ma kogo zapytać. Gdyby ktoś zechciał pomóc i przyjąć go do siebie na DT, czy hotel i socjalizować to chciałabym poznać koszty takiego miesięcznego utrzymania, wtedy mogłabym dać stałą deklaracje, w zależności jaki byłby koszt to wtedy bym zdecydowała ile mogę zadeklarować.Bardzo mi zależy na wyciągnięciu tego psiaczka z Wojtyszek.
  5. Ja u swojego psa nie miałam takiego problemu ale u kota to była tragedia. Przygarnęłam prosto z dworu wychudzoną młodą kotkę, była u mnie już z tydzień jak zaczęła wymiotować i zwymiotowała 3 długie glizdy. Jak to zobaczyłam to sama miałam odruchy wymiotne i na drugi dzień autentycznie temperaturę chyba ze stresu bo widok wijącego się robactwa był porażający. Kota od razu do weterynarza dostał już teraz nie pamiętam czy tabletki, czy kropelki na pasożyty.Żadnego badania kału nie robiłam. Leki pomogły,a ja wysprzątałam i zdezynfekowałam całe mieszkanie. Nigdy przedtem ani potem nie było takie czyste:). Od tego czasu minęło już 12 lat ja żyję kocica żyje, wszystko skończyło się dobrze. Moim zdaniem powinnaś udać się do weterynarza i powiedzieć o tym, może leki na odrobaczenie jeszcze nie zadziałały, cykl wylęgania się tego robactwa jest chyba miesięczny. U moich dwóch kotów które mam obecnie, walka z glizdami trwała aż 3 miesiące. Kociaki nie chciały łykać tabletek, co połknęły to zwróciły, a glizdy "odradzały" się po miesiącu.
  6. Dzięki
  7. Jak psiaczek, czy już się odnalazł w nowej rzeczywistości? Mam też drugie pytanie natury technicznej.Jak można edytować temat ? Bo w żaden sposób nie mogę tego zrobić.
  8. nie mogę dodać zdjęć, ani prosto z telefonu, ani z kompa jeszcze spróbuję powalczyć, jeśli mi się nie uda to jutro to zrobię. Wstawiłam 3 zdjęcia w programie Power Point tylko to mi zadziałało. pies.pptx pies2.pptx
  9. To był bardzo ciężki dzień. Pojechałam na wieś, tak na marginesie to jest mój dom rodzinny, tam się urodziłam, wychowałam i mieszkałam przez 15 lat zanim wyruszyłam w "wielki świat". Ten telefon od wujka był dramatyczny i myślałam, że wujek jest naprawdę pogryziony, ale już na miejscu dopytałam o szczegóły całego zdarzenia i okazało się, że żadnego pogryzienia nie ma ani nawet poszarpania ubrania, jest tylko jedna mała rysa- ranka na dłoni wyglądająca na zahaczenie pazurem albo zębem. Całe zdarzenie miało miejsce gdy poszedł z psami do sąsiadów gdzie sunia ma cieczkę, gdy już wracał to Reks nie chciał go słuchać i iść do domu, więc aby pokazać psu kto tu "rządzi" chciał go kopnąć no i był pod wpływem alkoholu i wtedy Reks do niego skoczył.Skończyło się na tej jednej rysie, wujek w ramach obrony robił wszystko to czego nie powinien, krzyczał machał rękami i nakręcał psa. Psa nie przywiozłam, ponieważ ten pies to"biała karta" nie zna smyczy, wiązania, nigdy nie był w zamkniętym pomieszczeniu nawet minuty. Próba założenia obroży skończyła się totalną paniką u psa,jeden pisk i fikanie koziołków(zero agresji). Tak jak napisał Ryss powyżej " Niby sytuacja podbramkowa, ale tak sobie myślę, czy do tego "pomieszczenia gospodarczego" piesek nie trafi z deszczu pod rynnę.... " Spędziłam tam dziś kilka godzin i nawet gdybym go jakiś cudem zabrała to zrobiłabym mu niewyobrażalną krzywdę, trafił by nie tylko pod rynnę ale do studni pełnej wody bez dna.Pies zostaje tam gdzie jest, bo tam jest szczęśliwy, załączam zdjęcia sami oceńcie. Pogadałam z wujkiem, trochę nakładłam łopatą go głowy podstawowych informacji, trochę postraszyłam. Muszę po prostu trzymać rękę na pulsie i kontrolować sytuację. We wtorek będę z kotem u mojego weterynarza to zapytam, czy w razie gdybym jednak kiedyś musiała pojąć interwencje, to czy mi pomoże. Jeszcze raz dziękuję wszystkim za zainteresowanie i rady i czekam na Wasze opinie i sugestie.
  10. Sprawa Nieaktualna, wyjaśniona w wątku:
  11. Dziękuję za wszystkie rady. jestem jeszcze w pracy, a pracy jest ogrom, więc nawet moja podzielność uwagi nie daje rady, muszę się skupić na pracy. Dziś już mnie nie będzie. Napisze jutro, myślę, że już po południu.
  12. Sprawa jest bardzo dynamiczna i wymaga szybkiej reakcji teraz go ratuję. Pies wychowany na wolności, na podwórku, wymaga dużo ruchu, wybiegania, a ja mieszkam w bloku na 4 piętrze, pies nie może być w mieszkaniu bo mam dwa koty a on koty goni - w ogóle jest to pies "polujący" czyli postawa na baczność, lustracja okolicy, gonienie w zupełnej ciszy. Będzie przebywał w dużym pomieszczeniu gospodarczym ale to może być trudne dla niego.
  13. Pies żyje co nie było takie pewne, jutro jadę po niego. Mam tabletki na uspokojenie i krople, oczywiście obroże, dwie smycze, uprząż po moim byłym psie ale nie wiem czy będzie dobra i czy to nie będzie zbyt duży stres. Jeszcze zakup przysmaków. Oby wszystko poszło dobrze, pies i tak nie ma tam szans na życie.
  14. Autem nie jadę sama, prowadził będzie ktoś inny, ja zajmę się psem, ale nie mam auta typu Combi tylko VW Golf, klatki nie mam i nie dam rady zorganizować, linka i uprząż jest do zorganizowania ale moja koleżanka która jest psim behaviorystom odradza szelki uprząż bo to psa bardziej zestresuje. Poleca tabletki na uspokojenie
  15. o wujku też mam swoje zdanie ale teraz potrzebuję rad jak go bezpiecznie przewieść.
  16. Potrzebuję pilnie rad i wskazówek. U mojego wujka jest pies wychowany od szczeniaka - ktoś go podrzucił teraz ma 4 może 5 lat. Dziś otrzymałam telefon, ze Reks będzie zastrzelony, ponieważ był agresywny, rzucił się na mojego wujka, była to druga taka sytuacja, ta ostatnia sytuacja była podobno bardzo groźna. Zdarzenia miały miejsce zawsze gdy wujek chciał uderzyć psa dlatego że ten go nie słuchał, bardzo możliwe że wujek był też pod wpływem alkoholu. Dodam że pies jest bardzo łagodny, mało szczeka, nikogo nie atakuje, wszystkich wpuszcza na podwórko, nigdy nie był wiązany, chodzi luzem i wychodzi poza podwórko, na placu jest też mała sunia i żyją razem w zgodzie. Powiedziałam żeby zostawili psa w spokoju i zobowiązałam się , że go zabiorę w sobotę(oby mu nic nie zrobili bo dwóch facetów albo trzech jeszcze wypitych to tragedia i zero myślenia). Więc w sobotę pojadę po psa jest to ok. 70 km w jedną stronę, pies nigdy nie jechał samochodem, zna mnie, ale widzi raz do roku, może dwa. Ja mieszkam w mieście w bloku i może się okazać, ze dla psa to będzie zbyt trudne, nie zna miasta, chodzenia na smyczy ale to problemy na później a teraz Jakieś rady!
  17. ja też potrzebuję pilnie rad i wskazówek. U mojego wujka jest pies wychowany od szczeniaka - ktoś go podrzucił teraz ma 4 może 5 lat. Dziś otrzymałam telefon, ze Reks będzie zastrzelony, ponieważ był agresywny, rzucił się na mojego wujka, była to druga taka sytuacja, ta ostatnia sytuacja była podobno bardzo groźna. Zdarzenia miały miejsce zawsze gdy wujek chciał uderzyć psa dlatego że ten go nie słuchał, bardzo możliwe że wujek był też pod wpływem alkoholu. Dodam że pies jest bardzo łagodny, mało szczeka, nikogo nie atakuje, wszystkich wpuszcza na podwórko, nigdy nie był wiązany, chodzi luzem i wychodzi poza podwórko, na placu jest też mała sunia i żyją razem w zgodzie. Powiedziałam żeby zostawili psa w spokoju i zobowiązałam się , że go zabiorę w sobotę(oby mu nic nie zrobili bo dwóch facetów albo trzech jeszcze wypitych to tragedia i zero myślenia). Więc w sobotę pojadę po psa jest to ok. 70 km w jedną stronę, pies nigdy nie jechał samochodem, zna mnie, ale widzi raz do roku, może dwa. Jakieś rady!
  18. Sądzę, że to nie najlepszy pomysł, przecież taki szczeniaczek to często sika, trzeba często wychodzić aby uczył się dobrych nawyków, potrzebuje czułości, zabawy bo inaczej to będzie płakał i nabawi się jakiś lęków. Jak to sobie wyobrażasz - zamkniesz go w swoim pokoju na 12 godzin, a on będzie brudził, niszczył rzeczy z braku zajęcia i tęsknoty i płakał, a nawet jak będzie biegał po całym mieszkaniu to kto po nim posprząta? Przemyśl to jeszcze.
  19. u mnie w rodzinie był mały kundelek ok 13 letni, już w kiepskiej kondycji i ktoś podrzucił szczeniaka i o dziwo ten szczeniak "zmusił" do większej aktywności staruszka i to miało dobry wpływ.
  20. Zamieszczam swoje ogłoszenie jeszcze tutaj i w "Psach do adopcji", ponieważ od dwóch lat szukam domu dla małego podpalanego kundelka, jak do tej pory bezskutecznie. Psinka siedzi w schronisku w Wojtyszkach koło Sieradza woj. łódzkie i raczej nie ma szans na adopcję, ponieważ schronisko nie wystawiło go do adopcji. Ogłoszenie na OLX nie przyniosło żadnego rezultatu, było kilka zapytań o psa ale jak tylko osoba dzwoniąca usłyszała, że pies jest w schronisku to od razu rezygnowała. Może tutaj znajdzie się jakiś miłośnik małych czarnych podpalanych kundelków. Historia psiaczka jest podobna jak wielu innych, zaufał niewłaściwej osobie, a ta go zawiodła. Przyprowadziła pod blok, dawała jeść, głaskała ale do domu nie wzięła, psiak był w nią wpatrzony jak w obraz. Niestety innym osobom przeszkadzał, ktoś zadzwonił i zgłosił, że pies jest agresywny(takie słowo klucz), przyjechał patrol i zabrał psa do schroniska. To jest bardzo mały psiaczek, raczej nie chodzi na smyczy, gdy był na wolności to biegał swobodnie.Dysponuję tylko jednym zdjęciem już zrobionym w schronisku, sama nie zdążyłam zrobić. Może tutaj znajdzie swojego pana? Jak do tej pory nikogo nie zainteresowało moje ogłoszenie, dodam tylko, że jakiś czas po tym jak psiak został zabrany do schroniska kontaktowałam się z Wojtyszkami i zapytałam dlaczego pies nie został wystawiony do adopcji. Odpowiedziano mi wówczas, że pies jest agresywny i to jest powód, aż "mi szczęka opadła z wrażenia" jak to usłyszałam, bo to taki spokojny psiaczek, widocznie jego zachowanie to reakcja na schronisko. Wyciągnięcie go z Wojtyszek graniczy z cudem. Najlepszy byłby dom tymczasowy i przygotowanie do adopcji, ale z Wojtyszkami ciężko się rozmawia albo ja nie umiem, nie wiem czy by wydali psa do DT i czy taki się w ogóle znajdzie?
  21. i jak wizyta w schronisku, czy masz już psiaka?
  22. a skąd jesteś? Moje propozycje to psiaki z Medoru Zgierz woj łódzkie Mamut / Pini trafił do nas z terenu gminy Aleksandrów , potrącony przez samochód leżał na poboczu drogi , czekając na pomoc . Łudzimy się ,że taki starszy piesek na pewno ma dom i niebawem ktoś się po niego zgłosi ,a Pini grzecznie czeka w ogrzewanym pomieszczeniu na ten dzień i powrót do domu , jest posłuszny , cierpliwie znosił wszystkie zabiegi , które pomogły mu stanąć na nogi i wyleczyły rany, ma apetyt, grzecznie wraca na swoje miejsce i tęsknie patrzy na bramę ,że może stanie w niej jego właściciel .Adopcja starszego pieska jest trudna , my to wiemy ale Pini nie . http://medor.endor.pl/content/mamut-pini Aron to starszy pies owczarek niemiecki , który trafił do Medoru w dniu 02.12.2015 r.Jest mocno zaniedbany i zagubiony w schronisku. Szukamy właściciela lub jeżeli się nie znajdzie pilnie nowego domu.Aron jest posłuszny, potrafi chodzić na smyczy, w stosunku do ludzi nie jest agresywny. http://medor.endor.pl/content/aron Jacuś ma około 5 lat, trafił do naszego schroniska jako szczeniak, szybko znalazł dom. Pani wyjechala za granicę, a o Jacusiu zapomniała. Tak po 3 latach Jacuś znów trafił do schroniska. To typowy pies domowy, nauczony czystości, grzeczny, spokojny. Nie narzuca się człowiekowi, ale bardzo cieszy z jego obecności. Może zamieszkać w domu z dziećmi. Jacuś akceptuje inne psy i suku. Może zamieszkać w domu z kotami. http://medor.endor.pl/content/jacuś
  23. Przepraszam ja nie chcę Cię straszyć ale każdy kto się wypowiada na tym wątku przedstawia swoje doświadczenia i sytuacje z którymi się osobiście spotkał, a Ty czytając te wszystkie opinie możesz wyciągnąć jakieś wnioski i masz szerszy obraz sprawy i możesz z lekarzem podyskutować na ten temat. A co do mojego psa - to już go nie ma, odszedł dwa miesiące temu.
  24. Szukaj innego mieszkania bo prawo prawem ale ludzka podłość nie ma granic. Wejdzie do Twojego mieszkania(jeśli już tego nie robi) bo na pewno ma drugie klucze, zrobi psu krzywdę i będzie udawał że nic o tym nie wie.
×
×
  • Create New...