wiesz jayo, już pisałam. Pieniądze to jedno a zupełny brak zaintersowania i "umywanie rąk" to już inna kwestia, nie sądzisz? Zadzwoniłyscie choć raz zapytać jak wygląda sytuacja, do kiedy ma czas, ustalić cokolwiek? Jedynie: to nie nasza sprawa. Teraz o szczegóły pytasz? Może trzeba było wcześniej zareagować i zapytać o nie na początku. Zawsze można choćby ogłoszeniami pomóc a wy nawet tyle nie możecie zrobić dla byłego podopiecznego... Odpowiedzialne traktowanie psów i umów