Mnie się wydaje, że obcując z różnymi psami, zaczynamy czuć instynktownie, jak należy postępować z konkretnym psem. Jesteśmy z nim i go wyczuwamy, a on wyczuwa nas. I wszystko jest ok, jak to ma być nasz pies. Wcześniej czy później, dogadamy się wzajemnie w 100%.
Ale.... my jesteśmy tylko dt, a pies później pójdzie do ds, a tam niekoniecznie będzie tak rozumiany, jak u nas. Ludzie chcą dobrze, ale często nie czują psów, niewiele o nich wiedzą. Lilka miała szczęście, bo od Ciebie, trafiła do osoby czującej psy. Trzymam kciuki za Lilka, żeby też znalazł podobny dom.