Jump to content
Dogomania

oktawia6

Members
  • Posts

    12460
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by oktawia6

  1. Nerusiu cały dzień u ciebie mnie nie było tyle zaległości
  2. umierają na życzenie nas ludzi
  3. Muszka na dobranoc na pierwszą stronę
  4. dzisiaj będą wieści o oczach:nerwy:
  5. jakie kilka miesięcy-przecież ludzie to chyba nie same młoty:roll: ja gdybym mogła brałabym ją tak jak stoji z marszu-przecież to cała radość zwracać jej życie, zdrowie i urodę-to jak wziąć już wyćwiczonego męża po którejś:razz: :shake: samemu zająć się-to czysta radość-namawiam każdego, kto tu wejdzie i zajrzy do niej i pomyśli o niej jak o suni dla siebie-to super być cudotwórcą-tu już jest na przykład Czarodziejka z Frotką Irma z Serwusiem i wiele innych super kobiet i facetów chyba też.
  6. [IMG]http://img84.imageshack.us/img84/9922/obraz0121br.jpg[/IMG] [IMG]http://img207.imageshack.us/img207/5882/obraz0138pz.jpg[/IMG] [B]Było bardzo fajnie było woda jest cieplutka :) Bylismy zmeczeni bo póżniej prześlismy się na około jeziorka a to gdzieś 6 km więc maluch wczoraj miał dłuuugi spacer :) [/B] [B]A później[/B] [IMG]http://img205.imageshack.us/img205/5674/obraz0169rb.jpg[/IMG] ale pływanko super:lol: woda-ale moim zdaniem Sylwia 6 km dla małego Gryfonika to za dużo-mówię Ci otwarcie-w ten afrykańki upał, z jego dysplazją typu C-serio, to nie pies sportowy:shake: -Pit Bulla owszem ale też te 6 km to trochę sporawo jak na te skromne 50 C w słońcu-możesz mnie ochranić za moją uwagę-ale to w dobrym kontekście dla Ciebie:mad: :diabloti:
  7. [IMG]http://img161.imageshack.us/img161/1831/dscf38890la.jpg[/IMG] ta fota jest super=Dzięki Nathaniel za wizytę u Gryfik i Dandi radosne pysie Byłam przekonana, że jesteś chłopakiem a tu proszę dziewczyna-czemu wybrałaś męskie imię na dogo:-o Cieszę się, że masz psiulę ze schronu-i że był tam tylko 1 dzień-super-a czy nie masz ochoty na drugiego:razz: do duetu?:loveu:
  8. Dziękuję Wam za odwiedziny;) u Gryfika i Dandiego:loveu: [B]Patka[/B] jeszcze raz wielkie dzięki za wspaniałe przeróbki w sepii-mają klimat i są niepowtarzalne, pociąga mnie jeszcze fotografoa czarno biała-Wiesz różne świałocienie i tak dalej-osobiście mam rodzinne dagerotypy-z roku 1885 - prapraprapra ciotki i prapraprapra wujka z Romanowów. [B]Iza i Fidel[/B]-cieszę się, że moje skromne info przeczytałaś-zazwyczaj mąż i żona mają różne zapatrywania, najlepiej dobrać się jak Gucwińscy lub jak Steve Irvin z żoną;) , wówczas jest na płaszczyźnie zwierzęcej łatwiej się porozumieć-dla mnie bazą jest motto J.F. Kennedego "Człowiek ma przysłużyć się rasie a nie rasa człowiekowi". [B]Bigos[/B]-zapraszam częściej;) :helo: [B]Nathaniel[/B] też dzięki-zaraz "idę" do Ciebie:multi: P.S. Dzisiaj zrobiłam w uzupełnieniu badań posiew moczu dla Gryfika-białaska-dzisiaj dostał Furaginę pół tabletki 3 x dziennie zaś po otrzymaniu wyniku posiewu będzie wdrożone poważniejsze leczenie-te jest wsparciem. Dandi również będzie miał jeszcze jedno badanie-ale w poniedziałek-chcę jechać z nimi obydwoma jednocześnie-w taki upał tylko samochód z klimą-jestem zależna od pomocy ojczyma-ale bez klimy i auta-to można w te afrykańskie upały zapomnieć o jakichkolwiek wycieczkach. [SIZE=3][COLOR=red][B]:new-bday:Teraz moi drodzy jest już 06.07.2006 więc urodziny i to poważne obchodzi Dandi-kończy dokładnie 2 lata :BIG: [/B][/COLOR][/SIZE] [IMG]http://kartki.albercik.pl/kartki/walenty/amorek3.jpg[/IMG] [IMG]http://img215.imageshack.us/img215/7180/1176sk.jpg[/IMG] Dandi jak Wiecie to ten rudy
  9. oj "moji' weci by mieli ze mnie pożytek:razz: jak bym ją przyprowadziła do nich, od dr Garnarza-okulisty po dr Rudnicką, po dr Marcińskiego od USG i Szpital Wojskowy miałby ładnych kilka próbek krwii do badania-uwieńczeniem byłaby dr Kamirska od badania kału na obecność pasożytów i drobiazg "kosmetyczny" - wymazik z ucha=jasna sprawa na półeczce bidulki: szampon leczniczy, szczoteczka masująca, na koniec sunia rzuciłaby na nogi salon fryzjerski Psi Styl i akcesoria, kontrola zębów u dentysty-och rozmarzyłam się-to przerabiam z moimi psami więc patrzę na nią jak na swoją:glaszcze: :buzi: prawdziwa Pretty Women :loveu:
  10. [IMG]http://www.tammy.szm.com/or/or3.jpg[/IMG] Orlena moja kochana na dobranoc na widok wyskakuj
  11. Ognik z Bagien! Środa 05.07.2006 r. - godz. 12.22 Wyrazne poprawił się stan ogólny Ognika. Pies był w stanie wyjść na spacer, chociaż ma dużego stopnia niedowład kończyn miedniczych. Do prowadzonej intensywnej kuracji jego skóry dodaliśmy dziś środki przeciwgrzybiczne w formie kąpieli. Skóra psa w dalszym ciągu jest w tragicznym stane.Przypuszczamy,że fakt znalezienia się psa na bagnach nie był przypadkowy, on nie był w stanie sam tam dotrzeć, jego ktoś chciał po prostu utopić!!! szukamy dla Ognika nowego domu i odpowiedzialnego Opiekuna! Środa 05.07.2006 r. - godz. 17.19 Pies "Ognik" mimo poprawy stanu ogólnego nadal jest w stane bardzo poważnym. Uogólniona infekcja skóry wikłana inwazją nużeńca i grzybicą wymaga jeszcze długotrwałego leczena. Wiek ognika oceniamy na 10-11 lat. Szukamy nowego i odpowiedzialnego Opiekuna dla tego psiaka!
  12. OO:-o ten hotelik na dobry początek by był i to z dobrą opinią co jest ważne-jeden dzień mnie nie było przy kompie i tęskniłam za nią:placz:
  13. nadal nie ma aktualnych wieści z Psiego Losu-czekamy na nowiny z nieciepliwością
  14. Orlenka na powitanie
  15. Ognik z Bagien! Wtorek 04.07.2006 r. - godz. 10.35 Stan zdrowia Ognika jest w dalszym ciągu bardzo zły.Pies jest w stanie ogólnego wyniszczenia. Rokowane na tą chwilę jest niepomyślne. Pies przejdze antybiotykoterapię. może się uda-nie wiem jakie są jego wyniki badań-wówczas możnaby precyzyjnie określić-"może" i "prawie" co robi różnicę-póki co sercem przy nim:wallbash: :wallbash: :wallbash: :placz:
  16. [IMG]http://www.pupile.com/pup/images/img_13222.1.jpg[/IMG] [CENTER][IMG]http://img482.imageshack.us/img482/4985/235br.gif[/IMG] [COLOR=red][B]Gryfik 03 lipca skończył 2 lata i 7 miesięcy-wszystkiego najlepszego kochanie :BIG: :santagri: [/B][/COLOR][/CENTER]
  17. Dla odrzuconych i niekochanych piesków HISTORIA ( jak mogłeś ? ) Jak mogłeś? Kiedy byłam mała, moje błazeństwa śmieszyły cię do łez. Nazywałeś mnie swoją dziewczynką. Zostałam twoim najlepszym przyjacielem pomimo wszystkich pogryzionych butów i zniszczonych przeze mnie poduszek. Kiedy byłam "niegrzeczna" groziłeś mi palcem i pytałeś: "jak tak możesz?", ale już za chwilę ustępowałeś. Przewracałam się na plecy, a ty drapałeś mnie po brzuszku. Trochę długo trwało zanim przyzwyczaiłam się do życia w mieszkaniu. Ty byłeś ciągle okropnie zajęty, ale pracowaliśmy nad tym wspólnie. Pamiętam, jak sypiałam w twoim łóżku z nosem wtulonym pod twoje ramię. Kiedy tak zwierzałeś mi się ze swoich najskrytszych myśli i pragnień wierzyłam, że moje życie nie może już być doskonalsze. Chodziliśmy na długie spacery i razem biegaliśmy po parku. Jedliśmy razem lody (ja dostawałam tylko wafelek, bo "lody nie są zdrowe dla psów", tak mówiłeś). W domu ucinałam sobie długie drzemki w promieniach słońca, czekając aż wrócisz z pracy. Wreszcie zacząłeś spędzać tam coraz więcej czasu i rozglądać się za ludzkim partnerem. Czekałam na ciebie cierpliwie, pocieszałam, kiedy spotkało cię rozczarowanie, kiedy miałeś złamane serce. Nigdy nie beształam cię za nieodpowiednie decyzje, i skakałam z radości kiedy wracałeś do domu zakochany. Ona, twoja żona, nie lubi psów. Mimo to powitałam ją w naszym domu, okazałam jej szacunek i posłuszeństwo. Ty byłeś szczęśliwy, więc ja też. Kiedy urodziły się wasze dzieci, tak jak ty byłam zafascynowana ich zapachem i różowością, i tak jak ty, chciałam się nimi opiekować. Tylko, że ona i ty martwiliście się żebym nie zrobiła im nic złego, więc spędzałam większość czasu wygnana do innego pomieszczenia. Zostałam "więźniem miłości", chociaż tak bardzo chciałam okazać im swoje uczucia. Kiedy trochę podrosły, zostałam ich przyjacielem. Wczepiały się w moje futro i podążały za mną niepewnym kroczkiem, zaglądały mi w uszy, wsadzały do oczu palce i całowały w czubek nosa. Uwielbiałam ich pieszczoty - twoje stały się przecież takie rzadkie. Gdyby było trzeba broniłabym twoich dzieci własnym życiem. Wślizgiwałam się im do łóżek i słuchałam szeptanych do mojego ucha sekretów i najskrytszych marzeń. Razem nasłuchiwaliśmy, czy nie wracasz z pracy. Kiedyś, dawno temu, kiedy ktoś pytał, czy masz psa, wyciągałeś z portfela moje zdjęcie i opowiadałeś im o mnie. Przez ostatnie lata odpowiadałeś tylko krótko "mam" i zmieniałeś temat. Z "twojego psa" stałam się "jakimś psem" i miałeś za złe każdą sumę, którą musiałeś na mnie wydać. Ostatnio dostałeś propozycję nowej pracy. Razem z rodziną przeprowadzisz się do innego miasta. Niestety, w nowym miejscu nie można trzymać zwierząt. Podjąłeś właściwą decyzję, twoja rodzina dużo na tym zyska. Kiedyś ja byłam twoją jedyną rodziną... Cieszyłam się jak zwykle na przejażdżkę samochodem, kiedy wyruszyliśmy w drogę do schroniska. Schronisko pachniało brakiem nadziei i strachem wszystkich psów i kotów. Wypełniłeś formularz i powiedziałeś "Na pewno znajdziecie jej dobry dom". Wzruszyli tylko ramionami i popatrzyli na ciebie ze smutkiem. Dobrze wiedzieli, co czeka psa w średnim wieku, nawet takiego z papierami. Siłą odgiąłeś zaciśnięte na mojej obroży palce swojego syna, który krzyczał "Tato, proszę nie pozwól im zabrać mojego psa!" Martwię się o niego. Dałeś mu właśnie piękną lekcję przyjaźni, lojalności, miłości, odpowiedzialności i szacunku dla życia... Unikając mojego wzroku poklepałeś mnie po głowie. Uprzejmie odmówiłeś zabrania obroży i smyczy. Musiałeś iść, miałeś umówione spotkanie. Kiedy wyszliście, usłyszałam jak dwie miłe panie rozmawiają ze sobą na mój temat. "Musiał wiedzieć, że wyjeżdża już dawno. Dlaczego nie znalazł psu innego domu?" powiedziała jedna, a druga dodała: "Jak mógł?" W schronisku dbają o nas na ile pozwala ich napięty program dnia. Karmią nas rzecz jasna, ale nie mam jakoś apetytu. Na początku za każdym razem kiedy ktoś przechodził koło mojego boksu podbiegałam mając nadzieję, że to ty, że zmieniłeś zdanie, że to wszystko był tylko zły sen, albo że przynajmniej to ktoś, komu by na mnie zależało, ktoś, kto by mnie uratował. Kiedy zdałam sobie sprawę, że nie mam co konkurować z roześmianymi szczeniakami, nieświadomymi własnego losu, zaszyłam się w kącie i czekałam. Słyszałam jej kroki, kiedy pod koniec dnia szła po mnie. Poprowadziła mnie między wybiegami do oddzielnego pomieszczenia. Panowała tam błoga cisza. Posadziła mnie na stole, podrapała za uszami i powiedziała, żebym się nie martwiła. Serce waliło mi w oczekiwaniu na to, co miało się zdarzyć. Czułam też ulgę: nadszedł koniec udręk dla więźnia miłości. Zaczęłam martwić się o tę kobietę - taką już mam naturę, tak samo bałam się o ciebie. Żeby ciężar, który dźwiga, nie przygniótł jej. Kobieta delikatnie założyła na mojej łapie opaskę. Łza poleciała jej po policzku. Chciałam pocieszyć tę kobietę tak jak pocieszałam ciebie lata temu i polizałam ją po twarzy. Pewnym ruchem wkłuła mi igłę do żyły i poczułam, jak zimna substancja rozchodzi się po moim ciele. Zasypiając spojrzałam w jej dobre oczy i szepnęłam cichutko: "Jak mogłeś?" Kobieta rozumiała psi język. "Tak mi przykro" powiedziała, a potem przytuliła mnie i pośpiesznie tłumaczyła, że pomoże mi znaleźć się w lepszym miejscu. Nikt tam o mnie nie zapomni, nie skrzywdzi ani nie porzuci, to miejsce pełne miłości i światła, inne niż na ziemi. Zbierając resztki energii leciutko poruszyłam ogonem, próbując wyjaśnić kobiecie, że to nie do niej były moje ostatnie słowa. To do ciebie, mój Ukochany Panie, mówiłam. Będę zawsze myśleć o tobie i czekać na ciebie po tamtej stronie. Życzę ci, żeby każdy był ci tak wierny jak ja. Copyright Jim Willis 2001
  18. Aga a czy ona dostaje odpowiednie leki na padaczkę-są przecież takowe-chyba, że niedokładnie przeczytałam wątek a było być może napisane co:oops: [IMG]http://img106.imageshack.us/img106/9963/dgm5tx.jpg[/IMG] eleganckie zdjęcie P.S. dzięki za odwiedziny na Gryfik i Dandi radosne pysie:loveu:
  19. [IMG]http://img388.imageshack.us/img388/8082/17040514178rm.jpg[/IMG] Dzięki Aga;)
  20. rano bądź do południa powinny być wieści z kliniki Psi Los o jego stanie:roll:
  21. chciałabym jedno słowo napisać k.......wa:angryy: Weszłam na Twój banerek-myśląc, że to nowa bieda-to ta sama bieda w swojej całej krasie-oto pycha ludzkości oto człowieczeństwo 21 wieku-duma człowieka każda jej częśc ciała prosi o dożywocie dla zwyrodnialca, który ją tak urządził-szczególnie "tył" odkrywa zwyrodnienialca:angryy:
  22. Wyciągnięty z bagien za TM Poniedziałek 03.07.2006 r. - godz. 21.06 W dniu dzisiejszym o godz. 19.31 Pogotowie Ratunkowe dla Zwierząt otrzymało informację od Patrolu Interwencyjnego Stowarzyszenia Opieki nad Zwierzętami w Polsce, że w bagnach za Markami leży bardzo osłabiony i chory pies. Poproszono nas o pomoc. Na miejsce natychmiast wysłano karetkę ratunkową "Psiego Losu". Wspólnie w wolontariuszami Patrolu Interwencyjnego wyciągnięto psa z bagien i przewieziono do lecznicy Psi Los. Od godz. 20.40 trwa badanie psa. Pies jest w bardzo ciezkim stanie. Wyniki badań ogłosimy odrębnym komunikatem. Jeśli pies przeżyje - na pewno będziemy szukali dla niego domu. Ognik z Bagien! Wtorek 04.07.2006 r. - godz. 00.35 Stan zdrowia pieska przywiezionego z bagien nieznacznie poprawił się, ale nadal jest krytyczny. O życiu pieska zadecyduje najbliższych kilkanaście godzin. Lekarze Psiego Losu ciągle walczą o jego życie. Od wolontariuszy psiak dostał nowe imię - OGNIK. Szczegółowy komunikat dot. zdrowia Ognika zostanie zamieszczony za kilkanaście godzin. P.S.wstawiam go tu-może już teraz ktoś go "zarezerwuje"sercem - Przebywa w Klinice Psi Los
  23. [IMG]http://www.psy.warszawa.pl/2006/images2006/nowepsy2006/2006-06-28/1893.jpg[/IMG] mała P.Bullka Red Nose przyjęta w schronisku na Paluchu-zdjęcie wstawione na stronę Palucha w niedzielę-przyjęta 26 czerwca
  24. proszę o wiadomości wczoraj poniedziałek i nie widać żadnej relacji sprawozdanie poproszę o Calince, transporcie :czytaj:
×
×
  • Create New...