No w końcu ktoś oglądnoł, bo myślałam, że tylko Jagienka doznała tego zaszczytu:) Bo Denisek tak się starał, pozował:)
Dziś Drań mi uciekł, jak go wypuściłam z kojca, i poleciał tą dróżką w to miejsce, gdzie byliśmy (fotki). A ja się tak spieszyłam do kościoła, bo jak zwykle spóźniona! Musiałam w odświętnych ciuchach i wypastowanych butach go gonić po górach i błocie! W końcu przyczołgał się i prosił o przebaczenie Drań jeden... Jak mogłam nie wybaczyć??? Moje słoneczko:)