-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ulvhedinn
-
Bezdomna bernardynka z Białobrzegów MA DOM.. s. 42.. !
ulvhedinn replied to aamms's topic in Już w nowym domu
Super że się sunia znalazła:multi: Ale rany... ona nie jest mixem benka, już raczej leonbergera:evil_lol: -
SOS bernardyn Raul, rana karku wyleczona-ZNALAZŁ DOM!!
ulvhedinn replied to paros's topic in Już w nowym domu
Grrrrrrrr....... :angryy::angryy::angryy::angryy: -
Dostały strasznej biegunki, a u takich malców to od razu rozkłada kota... na szczęście wyglada na to, że to była tylko zmiana karmy. 5 sztuk wyglada juz nieźle, tylko najmniejszy Dymek jest bardzo biedny :shake: wet mówi, że on może miec jakąś wadę- jest o 1/3 mniejszy od reszty i taki trochę opóźniony...
-
Miałam jechać znów, ale nie wiem, co będzie, bo dziś w trakcie powrotu z hoteliku Brutusa zdechło nam auto i wygląda to baaardzo niefajnie. Nie udało sie nawet zholować, bo padły światła i nie mozna było ryzykowac jazdy na ciemno, w deszczu i w ciemności... Nasze biedne autko stoi gdzieś na jakimś zadupiu i moknie :placz: Muszę znaleźć kogoś chętnego do holowania za dnia... Potem byłam z Hala znów u weta, nie wygląda to fajnie:shake: Potem musiałam Adze pokazać, gdzie jest ostry dyżur weterynaryjny, bo jechała z maleństwem. Czyli tłuczenie się do nocy po mieście. A na koniec, kiedy juz myslałam, że sobie odpocznę, czyli o drugiej w nocy, znów musiałam jechać po Agę, bo pojechała do weta z resztą kotów i zgubiła się w parku :shake: W domu mam total absolutny, nie mam czasu sprzątnać niczego, wstyd przed kimkolwiek, kto by wpadła do nas :oops: I śmierdzi... śmierdzą opaskudzone przez koty kocyki, obsikany dywan i KrAksa też chwilami śmierdzi:oops:
-
Krzywołapek wydarty śmierci, czyli nie miały baby kłopotu....
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Już w nowym domu
Ja bym nie kończyła do momentu całkowitej pewności....;) -
Kurde zakochałam się :placz: Ja chcę bernardyyynaaaaa:placz: A w ogóle co z tym drugim szczeniolkiem? Żeby nie wylazł na droge- nie zawsze będzie tam jechać taka Camara:shake:
-
Konga czy met? ;) Ogólnie Konga jest bardzo radosnym psem, kocha zabawę, uwielbia dzieci, lubi się uczyć... Do tego jest psem opanowanym - w aucie jechała jak anioł, na spacerze w lesie grzecznie dreptała (moje by nie wiedziały w którą strone popędzić:evil_lol:) Jedyne co jej naprawdę dokucza to świąd, szczególnie okolic uszu, potrafi się niestety zdrapać do krwi:-( No i nie lubi być zamykana sama;). Po prostu po wyleczeniu powinno być dobrze, tylko przyszli własciciele muszą zwracać uwage, czy coś się złego nie dzieje i w razie jakichkolwiek objawów lecieć do weta....
-
A tym bardziej w domu, gdzie jest suka z paraliżem, która regularnie zalicza wpadki i druga z cukrzycą lejąca co najmniej raz dziennie.... :shake: Wiecie co to jest gówniana szczoteczka? To szczoteczka, taka jak do zębów, służąca do wymywania goo ze szpar między deskami parkietu...
-
Wcale nie musieli się starać. U Kongi nużyca jest agresywna, jak atakuje, to nawrót i pogorszenie stanu następuje szybko... :-( W dodatku, to co widzicie, to jest już podleczone, wcześniej dosłownie w ciągu tygodnia pies zmienił sie w krwawiący strzęp :shake: Będziemy dalej kombinować z leczeniem, rozmawiałam z wetami, pewnie wyslę met dodatkowo antybiotyk osłonowo, żeby skóry nie zaatakowały dodatkowo infekcje. Jeszcze będzie kontunuowany advocate, zobaczymy, może da radę... Za stan Kongi należy "podziękować" pierwszej właścicielce :angryy: Konga miała odparzenia od moczu (gdzie była trzymana?) i potwornie zaniedbaną nużyce+infekcję skóry. O przeciętych uszach nie mówiąc:placz: