Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. Kluski zdrowe, kilka dni temu były szczepione pierwszy raz, Kongula zarasta, niedługo śladu nie będzie po chorobie :lol: Poza tym jest zgodna, kochająca i przymilna. A od swoich pociech już zaczyna wiać, bo szkraby rosną, szaleją i męczą biedną mamę ;) P.S. W sumie z bazarków i wpłat na Kongę i Mirę (rozliczam je razem, a potem rozdzielam "utarg", bo część bazarków była jednocześnie na obie) uzbierało się 107 zł, rozesłałam już oczywiście.
  2. Tak jak już ktoś radził, warto przeczytać też inne książki o podobnej tematyce, chociażby Curwooda: "Włóczęgi Północy", albo "Błyskawica", "Szara wilczyca" "Bari, syn Szarej wilczycy" itp...
  3. Wiesz, ja się na wsi wychowywałam :diabloti: i ... błoto no to jasne, że trudno, żeby było całkiem czysto, ale takiego błota to nie było w gospodarstwie, w którym mieszkałam (a było 12 krów, 2 konie, psy, koty, kury (100 szt.), indyki... ani w zadnej stajni, w której jeździłam; u met jest spory spadek terenu. Wystarczy wykopać rowek odwadniajacy, wysypać piasek i błota nie będzie.
  4. Ruda jest śpioszkiem i zawsze była ;) A co do tłustosci, to bardzo, bardzo długo nie chciała przytyć, wyglądała jak szkielecik, więc pasłam biedactwo zamorzone- aż nagle się zorientowałam, że mam kluskę ;) a teraz to wręcz klucha u Kikou :evil_lol:
  5. [quote name='kikou']słodkie biedactwo, jak smutno i mądrze spogląda w obiektyw...[/quote] A Tobie nie jest jakoś pusto, skoro dziadzio pojechał..? ;) Bo jak patrzę na Żabcię, to widzę Ru....
  6. Hamlet, Kikou :loveu: I koniecznie prosze jutro o fotki "mojego" dziadziolka ;)
  7. Dziekuję!!! Szczerze mówiąc nie piszę bo mam niezbyt dobre wieści... :shake: Brutusek ma padaczkę, niestety w ostatnim czasie nasiliły się ataki, może przez pogodę? Brutus ma atak najczęściej wieczorem, dośc krótki, ale ostatnio zsiusiał się podczas napadu :-( Wygląda na to, że będzie trzeba wprowadzić leki- w najbliższym czasie Bru będzie potrzebował dokładnych badań i wtedy zdecydujemy z wetem jaki leczenie zastosować...
  8. A jakby był transporterek dla suni, to Ci sie zmieści?
  9. Własnie. U rudej (Rudzi była moim tymczasem, zanim mi ja Kikou wydarła ;)) na poczatku były problemy z ustaleniem dawki, trzeba było ja zwiększac i sprawdzać jak organizm reaguje. Było tez kilka nieładnych wahnięć cukru. Jak juz uda sie dobrać dawkę i ustabilizować poziom cukru, to sama nauczysz sie zauważać, kiedy coś jest nie tak, pies robi się ospały, zmienia sie czas reakcji, samopoczucie, może siknąć po siebie nawet, jeśli cukier spadnie. Podawanie insuliny i pobieranie krwi do badania to po prostu kwestia wprawy ;) a Ru na początku panikowała i nawet kłapała ;)
  10. Nerisku, muszem książeczke znaleźć, bo ja naszykowałam do wysłania :oops: Ona jest do kolana, niewielka, pewnie max 10 kg. Kurcze, a jakby ją tak zapakować do transporterka (tylko skąd ja wezme taki transporter..?)? :oops:
  11. Mama Kra wychowuje.... po swojemu :diabloti:
  12. Straszna Pikulinka.... [IMG]http://img213.imageshack.us/img213/3294/dscf2123xdv2.jpg[/IMG] ...męczy tatę Pałka.... [IMG]http://img241.imageshack.us/img241/7294/dscf2128xyo4.jpg[/IMG] .....zagryza tatę Pałka.... [IMG]http://img356.imageshack.us/img356/4462/dscf2127xhk1.jpg[/IMG] ...a tata Pałek i tak ją kocha :loveu: [IMG]http://img241.imageshack.us/img241/8871/dscf2130lu3.jpg[/IMG]
  13. Spokojnie, Maja już nie musi być zaklatkowana, damy radę bez ;) Co do suczki, to mamy tydzień, obiecałam podejśc i zobaczyć, jak sie zachowa poza boksem, na spacerze, poza tym wydaje mi sie że konieczny jest doświadczony DT na jaknajpilniej. Suczka ma 8 lat, imię Psotka i jest od właściciela, który niestety wylądował w szpitalu :-( Na oko zachowuje się niefajnie, szczeka dośc agresywnie i kłapie zebami przy siatce. Podobno na poczatku była zahukana przez psy, więc może to taka forma reakcji na warunki, w których się znalazła.... z wyglądu jest śliczna, puchata, (na fotce nie widac uszu z uroczymi kosmykami)... szkoda jej... :-( [IMG]http://img122.imageshack.us/img122/976/dscf2150mr7.jpg[/IMG]
  14. [quote name='Monika D.']Znalazłam ten wątek i pozwoliłam sobie napisać:oops:.To ja jestem tą osobą,która jest zinteresowana yorkiem.Tak jak napisałam Gośce,rozmawiałam wczoraj z panią w sprawie yoreczka(tylko to nie była Agnieszka).Pani powiedziała,że mały musi być na kwarantannie przez 2 tygodnie i mam dzisiaj dzwonić,aby dowiedzieć się jak wygląda sprawa jego kastracji. Jeśli chodzi o moją wiarygodność,to od dwóch lat jestem domem tymczasowym dla kotów.Od zeszłego roku jako wolontariuszka w fundacji Animalia z Poznania.Wszystkie moje koty(oprócz Kici)są adoptowane,a syjam Morti też przyjechał do mnie ze schroniska z Wrocławia. Wkleje wątek moich kociastych:[URL]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=63579&highlight=pi%B1tka+wspania%B3ych[/URL]. Szkoda,że yoruś nie może jecheć,bo akurat mieszkam w Pobiedziskach,to jest na trasie Poznań-Gniezno:sad:[/quote] No szkoda ... juz by mógł być yorkon w swoim domku... i to naprawde dobrym domku (ja Cię Monika kojarzę z miau ;)).
  15. Do adopcji, jak najbardziej :lol: A teraz konkrety: Karmel jest pieskiem kochającym i uroczym, za dobre słowo i głaskanie odda całego siebie :loveu: to taki spokojny dziadzio kanapon do miziania... Ogólnie jest przyjazny do wszystkich zwierzów, czasem troszkę zazdrosny, jesli siedzi Adze na kolanach. Czasem go zainteresuje kot, albo gołąb, ale możliwości dziadzia pozwoliłyby mu dogonic najwyżej zaspanego żółwia ;) Na spacerku drepcze wesoło, aczkolwiek w swoim tempie (czasem nawet udaje ze ucieka filuternie się oglądając, co oczwiście polega na nieco przyspieszonym dreptaniu). Po schodach zejdzie, ale sam nie wlezie, szczególnie na piętro.... aha- nie może jeść suchego, tylko gotowane albo puszki, bo suche łyka szybko i potem wymiotuje. Wyniki krwi ma w normie :cool3: Po prostu to jest dziadzio Karmelek do kochania :loveu:
  16. Przeprosiła, przeprosiła i teraz jest żebrak i łasuch :evil_lol:
  17. Nowe wieści o Mai: nie jest idealnie... :shake: Tzn. niestety jeden fragment skóry sie nie przyjął i jest dziura, na szczęscie reszta ładnie się goi, więc nawet jeśli nie dałoby sie zrobic poprawki, to blizna będzie stosunkowo niewielka (jak sie popatrzy na to co było wczesniej, to i tak jest rewelacyjnie ;)). Fragmenty "przyjęte" zaczynaja juz porastać meszkiem, więc mysle, ze do jesieni Maja będzie śliczna i włochata, a nie dziurawa ;)
  18. Ano dokładnie. Koniecznie sunia powinna miec motywacje, chęć do zycia i poruszania się. Poza tym rehabilitacja, koniecznie masaże, zginanie łapek, tak, żeby sie ścięgna i mięśnie nie zastały... ciepło jest- idealnie gdyby ktoś sunię miał w domu i mógł zabierać nad wodę, niech próbuje pływać (oczywiście jesli jest po operacji to po zagojeniu)..
  19. [quote name='Lintie']Ja tylko dodam, że u normalnych koniarzy robi to weterynarz, elektrycznym pilnikiem z diamentową tarczą... ;) A konik rzecz jasna dostaje w żyłę i błogo odpływa na pół godzinki.[/quote] U porządnych koniarzy.... Ale na wiosce, jak już trzeba, to konika na dutkę, rozwieracz do pyska i dawaj raszplą...:shake: pomyśl, skoro komus przyszło do łba kastrować solidnie wyrośnięte knurki na żywca... (i to technik wet.- zainteresowani- patrz interwencje TOZu).
  20. [quote name='Ulaa']Wspomnimy o nim w gazecie. Ma być artykuł o maltretowaniu, a im dłużej zwlekamy z nim, tym więcej nowych przypadków dochodzi... :placz: po co koniom się tak robi :crazyeye:[/quote] Bo konie czasem mają ostre krawędzie zębów i wtedy trzeba im spiłowac na gładko i równo, bo się kaleczą zębami w język, i nie gryzą tylko łykają pokarm, i mogą mieć potem kłopoty z trawieniem. Może pan popatrzył, jak sie koniowi piłuje i psu też spiłował, żeby np. nie gryzł ludzi, czy coś? :roll:
  21. Brak słów (a przynajmniej takich, których mozna użyć na forum....).... Jeśli zęby są celowo spiłowane, to mozliwe, że własciciel ma konie -koniom sie zęby koryguje pilnikiem, może genialny "pan" tak samo załatwił psa?
  22. No i mnie ściągła ;) Z tego co zrozumiałam, suczka uległa pogryzieniu niecałe dwa tygodnie temu, tak? I już jest oceniona jako nierokująca? :crazyeye: Pozwolę się sobie powymądrzać. Żeby ocenić w pełni konsekwencje urazu rdzenia, potrzeba miesięcy, lub lat. Nie dni. Z wyjatkiem sytuacji, kiedy nastapiło całkowite przerwanie rdzenia, ale wniskuje z faktu, ze suczka kontroluje wydalanie, ze to nie wchodzi w grę. Toz nawet najlepsi specjalisci ludzcy, jak ich zadęczałam o Krę, mówili- czas pokaże. Zresztą czas to również najlepszy lekarz ;) Czy jest mozliwość otrzymania dokąłdniejszych informacji? Tzn rodzaj urazu (złamani/, peknięcie kręgosłupa/obrzęk rdzenia/ucisk odłamka na rdzeń itp.). Jakie badania i zabiegi wykonano (operacja, jaka, RTG, mielografia?) Jakie leki dostaje psisko? P.S. Żeby nie było, do tej pory miałam do czynienia osobiście (tzn miałam pod opieką) nie tylko z KrA, ale także Piku (dosłownie skręcony kark, złamany drugi krąg szyjny), Karmel (uraz kręgosłupa i obrzęk, porażenie łapek), Maja (złamanie krgosłupa, niedowład porazenie zwieraczy). Wszystkie chodzą i funkcjonuja normalnie, tyle, ze to trwało, w przypadku Mai nawet kilka miesięcy.
  23. Moniu, głównie dziane :lol: I jeszcze trochę Kraksy: [IMG]http://img291.imageshack.us/img291/3745/dscf2046lu8.jpg[/IMG] Uśmiech dla ciotek :lol: [IMG]http://img212.imageshack.us/img212/6334/dscf2089ql8.jpg[/IMG] Pływam sobie...
  24. Cholera..... :shake: co za biedulka :-( A dodatku często niewidome psy na boksie obrywają od kolegów, bo np. nie widząc, nie odbierają sygnałów ostrzegawczych, albo wpadają na sprawne psy...
×
×
  • Create New...