No, raczej nie :)
Też mam koty, w tym jedną z syndromem urologicznym.
Lecznicze suche.
Saszetki, ale nie takie marketowe jakieś. Takich nie chcemy.
Gurmenciki, sheby, animondki przeróżne. Ot. Takie sa te kociki.
Ale za nic bym nie oddała. Koty to inna forma inteligencji.
I zawsze chce mieć także koty, zawsze je miałam, od kołyski :) dosłownie.
Domowy buras sypial ze mna w kołysce i mama zrezygnowała z wyrzucania go, bo zanim sie obejrzała
Mruczuś znowu leżał koło mnie.
Mam nadzieję, ze noga nie boli. I tylko niewygoda jest.
Psiaki wytrzymają na podwórku, za to mają więcej miziania :) bo Pańcia ciągle siedząca jest.
Może jakoś, coś możemy pomóc? Moze jakies potrzeby i fanaberie są :) co do paczki się zmieszczą.
Męża tez wygłaskiwać, zeby nie znarowił się.
No to można nieśmiało odetchnąć.
Teraz gojenie, jedzenie, pojenie.
Przez 10 -12 dni może być ciężko.
Ale dacie rady Aguniu :) jesteście wszyscy silni miłością :)
A tak, ogłaszać chętnie.
Tylko te zdjęcia psiaków od Magdy to kiepskie są z tego plakaciku.
Jak masz jakieś to podeślij mi z opisem który to jest (wiek, płeć i wielkość).
Nie mogę :( teraz nic nie mogę wziąć.
Moja Zula chora, kręgosłup. I stareńka. Ona by się czuła źle jakbym do domu sprowadziła świeżego psa.
Ślepnie, głuchnie. Traci kierunek. Tylko w domu czuje sie bezpiecznie, nie moge jej tego odebrać.
Bosz, przeciez ja znam Magdę, pomagałam nam - kupowała karmę dla malamutków w hotelu, od czasu do czasu.
Bywąłam u niej w drukarni. Drukowala nam na "brzegach" ulotki dla psów.
Ciapuś, Paju, Saba Malamutka, Sabaonka, Baruszek, Lakunia, Fuslinek, Comuś...
Moja Topinka, Magusia, Koćamka, Mikunia...
['] i inne kochane psiaki i kociaki, myslę o Was. I pamiętam.