Nie było nas trochę, zwierzyną opiekowali się zaprzyjaźnieni sąsiedzi, gdy wróciliśmy Zuza wraz z całą resztą stada witała nas przy drzwiach. Jest już absolutnie i całkowicie członkiem naszej rodziny. Razem ze wszystkimi śpi, kradnie jedzenie, wyleguje się na trawie, kanapach i oczywiście na psich legowiskach.
Nigdy nie zapomnimy Zuzi Pierwszej, ale mam dziwaczne i cudowne wrażenie, że stado nadal jest kompletne.