Jump to content
Dogomania

AgaG

Members
  • Posts

    11789
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    23

Everything posted by AgaG

  1. :buzi::buzi:KasiaKia wielkie buziaki za sesję. gdybyś miała chwilkę, proszę ponumeruj fotki, zrobimy głosowanie wsród osób, które tu zaglądają na 5 najbardziej nadajacych się do ogłoszeń:) te, gdzie się wierciła i ma "ucięte" ucho czy kawałek głowy raczej od razu musimy odrzucić, moze nawet je usuńmy? a z tych, gdzie jest "nieucięta" powybierajmy.. wkrótce siądę do nowego ogłoszenia, tym razem w stylu bardziej łzawym, bo nikt nie dzwoni w jej sprawie. :-(
  2. [quote name='Foksia i Dżekuś']Aga ,przypadkiem mojemu amarkowi nie zrobiłyście zdjęć z takimi pięknymi chustami ,ona juz bardzo długo szuka domu?[/QUOTE] A który to Amarek? Bo wiem, że masz jamnikowatego Amola :) a zrobimy pewnie, że tak! w niedzielę aukcja, wezmę chusty :) wcześniej mnie w hotelu nie bedzie, ale mogę zostawić chusty w hotelu, będą zawsze u Marty do robienia fotek :)
  3. [quote name='gosiulaa']A tam kanapa... Burce człowieka potrzeba! Kanapa może poczekać. :eviltong:[/QUOTE] No więc reasumując:) potrzeba jej człowieka własnego, który miejsce psa widzi bliziutko obok siebie, a więc gsdy on siedzi na kanapie, to pies też :)
  4. [quote name='fizia']Niektóre komentarze na fb: Kasia Kabanta Włodarczyk Hmm, czyli psiak na dzień dzisiejszy najbardziej potrzebuje kogoś, kto go złapie? miejsce w hoteliku zaklepane, czyli zbieramy na utrzymanie, i szukamy domu, ale zanim go nie złapiemy to na razie nie wiadomo na czym stoimy? Udostępniam oczywiście, może trafi się ktoś, kto blisko mieszka i będzie mógł pomóc..." Ewa Kaczmarek Jamnik ! W 90% jamnik ! Ciepłolubne stworzenie, koniecznie do domku. Jest kilka sposobów na złapanie, ale czy bezstresowych? Można zarzucić lekki (!) kocyk, płaszcz, chustę, spod ciężkiego łatwo ucieknie; można "głuptasia" podać w jedzeniu; można zapędzić w kozi róg na tym podwórku, na które wchodzi... To ostatnie stosowaliśmy do naszej małej Misi, gdy była jeszcze dzikuskiem, a przyszła godzina jazdy do weta. Ważne żeby zaraz po złapaniu przytulić, głaskać i słodziutko nawijać. No i jakiś smakowity drobiażdżek." Karolina Murdzia wierze, ze go dobre dusze uratujecie! ja moge jedynie dorzucic pare groszy na hotelik. napiszcie prosze jak bedzie juz akcja i kasa potrzebna. trzymam za niego kciuki. taki jest smutny :(" Ania Gruszczyńska niedlugo zima:( bedzie mu potrzebny dom1!!!!"[/QUOTE] Na razie czekamy aż wyjdzie z lasu i znów zaufa (po ostatniej próbie założenia mu obroży), by przychodzić po jedzenie. W jego przypadku szansa złapania bedzie wtedy, gdy wejdzie na podwórko, które jest ogrodzone (kobieta zostawia uchylone drzwi) żadne zarzucanie szmatki nie jest możliwe, on jest zbyt czujny, jeden ruch inny niż się spodziewa i już odbiega
  5. [quote name='fizia']Na Fb ktoś pytał jaka to wieś, w której jest Balonik. Nie wiem czy powinno się pisać na forum, ale może gdyby ktoś chciał pomóc, mogłabym przesłać na PW[/QUOTE] Wies około 1, 5 godziny drogi do Krakowa.. niedobrze pisac nazwę, bo tam ludzie nie lubią psów.. jedna tylko osoba mu pomaga, dlatego koczuje w lesie, a nie na tej wsi :(
  6. [quote name='KasiaKia']Dostałam dziś naprawdę interesujący telefon w sprawie Martina, także coś ruszyło i wychodzi na to, że będę mogła mieć wybór gdzie pojedzie mój ulubieniec :D Jeden domek jest sprawdzany, ale zapowiada się jeszcze inny chętny, więc może się uda już niedługo wyadoptować Martinka :multi: Trzymajcie kciuki. Konkretne informacje podam jak już będę wiedzieć więcej, bo same wiecie, że nie ma co zapeszać.[/QUOTE] Oj to trzymam z wszystkich sił!!!
  7. Miziać go to sama przyjemność :) my też pozdrawiamy Ciebie i TZ. No dziś był siusiawką.. hmm do pontonika też nalał trochę przez pomyłkę, a Daisunia w nocy miała biegunkę (po niby cudownej karmie weterynaryjnej, bo mi się mięso akurat skończyło:mad:) i zrobiła ją do pontonika Kropki, gdyż ponton Zahira wraz z Zahirem:) był w sypialni naszej. Oj miałam dziś prania, sprzątania mnóstwo.. i już nigdy więcej żadnej karmy suchej nie kupię! Poza tym Pomponik był na kontroli u mojej wetki, mam kupić w aptece żel dla niemowląt ząbkujących, który troszkę znieczula, by mu było lżej było przetrwać do wtorku. rwanie we wtorek o 10 rano.. Małgosia mnie dziś pytała, kto mu takie imię wymyślił ładne, no i się pochwaliłam, że ja :) Imię na pewno bardzo do niego pasuje, jest malutki, milutki, stanowi piękną ozdobę, gdy się go nosi :) puszysty jeszcze nie jest, ale moja w tym głowa, by taki się stał. Cudo ten mój piesek..:loveu:
  8. A co się dzieje tam teraz? wie ktoś??? To co się z psami stanie, które sobie nie radzą?? starymi, chorymi? przecież tymczas czy hotel jest jedynym ratunkiem wtedy
  9. Byłam u Zenusia z KasiaKia i Olą K., której bardzo dziękuję za transport dzisiejszy. Psiak jest przeuroczy, wesoły, skoczny :) ogromnie sympatyczny, ktoś będzie miał kiedyś cudownego przyjaciela. kochana KasiaKia robiła mu wiele zdjęć w bandence, jaką mu kupiła na bazarku z napisem: szukam domu. na pewno tu wstawi i myslę, że do ogłoszeń jakieś się fajne wybierze, bo te ostatnie nie bardzo wyszły. szelki, które mu zawiozłam czerwone (używane podarowane mi) nie bardzo są dobre na niego, jedyna część, której nie da się regulować jest za długa, będę mu szukać lepszych. na razie założyłam te, żeby się przyzwyczajał do szelek. erka przekazałam dziś osobiście 300 które mi ostatnio przelano od Was na Zenka (już o tym przelewie pisałam), wetka, która była u Marty w hotelu zaszczepiła na wszystko Zenka (wścieklizna, zakaźne), tak więc 60 złotych jeszcze muszę przekazać, bo Marta założyła za niego. odrobaczenie jego (i jeszcze jednej suni) zostało załatwione wcześniej z pieniędzy (50 złotych), jakie Ola K. moja koleżanka spoza dogo przekazała na ręce Marty na pomoc dla bezdomnych psów w hotelu Marty. Tak więc leki na odrobaczenie, jakie zawiozłam do hotelu dla Zenka (podarunek od welington) dostanie inny bezdomny pies. Ostatnio marta wciąż znajduje bezdomne psy, albo jej podrzucają do hotelu - można oszaleć. Więcej napiszę wkrótce, bo moje psy czekają :)
  10. werenn hmm nie wiem, czy nie zrobię z niego kuleczki, bo on kocha jeść :). ale najbardziej zmiana będzie widoczna, jak wyrośnie mu nowe futerko. Już teraz ma milsze w dotyku, pewnie od głaskania
  11. Pomponik jest cudowny, łazi za mną i łazi i wie, że jest najważniejszy:loveu:. dziś gdy się obudziłam, Daisy spała w jego drugim pontoniku przy naszym łóżku (pierwszy ma w kuchni), Zahir na podłodze :cool3: a Pomponik w pontonie ogromnym Zahira, który na noc przesuwam do sypialni. Tylko Kropka jak zwykle grzecznie w swoim łóżeczku, moja kochana nieśmiała sunia..:loveu: Od paru dni Pomponik nie nasiusiał w domu, więc jestem dobrej myśli w tej kwestii:) i cieszę się, bo nie muszę go zastawiać parawanikiem, używam go teraz głównie podczas karmienia psów, by stadko moje nie wyżerało Pomponowi z miski :) i skacząc na widok swoich misek, nie przewróciło go.
  12. Smerfi jutro trzy ciotki będą u Ciebie :) miziania będzie a miziania
  13. [quote name='KasiaKia']Aga, na jakiej wsi mieszka Balonik? Daleko to od Głogoczowa? Myślę nad transportem. I jak już wspomniałam, przydałby się taki specjalny kontenerek do przewozu piesków. Byłoby bezpieczniej niż tak na rękach. Balonik jest zbyt nieufny i nie sądzę, że da się od tak wziąć na ręce i wsadzić do auta. Możliwe, że odbierze to za jakieś zagrożenie. Może Ola ma dostęp do takiego transporterka? Albo ktoś nam pożyczy? No i czy w hotelu u Marty znajdzie się dla niego miejsce?[/QUOTE] , Kasia sytuacja jest beznadziejna.. :Pani, która go dokarmia, poszła z koleżanką, która jako pierwsza zaczęła go karmić, gdy była w tej wsi na urlopie. Rozpoznał ją, ucieszył się, machał ogonkiem, ale gdy chciały mu założyć obróżkę, tak się przestraszył,że zwiał do lasu i już się nie pokazał. Zostawiły obróżkę u pewnej kobiety, na podwórko której on wchodzi i prosiły, żeby spróbowała mu założyć. Ale co z tego wyjdzie, nie wiem. Katastrofa ..:placz::placz::placz:jak go złapać? a co do miejsca, to wieś pomiędzy krakowskm a kieleckim, do Marty do hotelu, to by sie jechało około 2 godzin, ale miejsce mu zaklepałam
  14. [quote name='zachary']AgaG, 2,5 roku cisza była u psiaka i teraz takie smutne wieści...:-( Starość....Dobrze,że u boku kochanej Pańci:loveu:.[/QUOTE] Wiem, AgaG miała przerwę, ale z psami Oli cały czas kontakt :) i wiem, że drugiego tak cudownego domu nie ma nigdzie na świecie.. Takie pogorszenie jest od niedawna..wcześniej okresowo było gorzej, ale zawsze jakoś weci sobie radzili, nerki natomiast to wyrok.. :(
  15. [quote name='Isadora7']Ja póki co to szykuje jej na SOS z tymi fotami co sa jak będzie z chusta wtedy wstawie[/QUOTE] dzieki Isadora7, nasza pupilka bardzo potrzebuje pomocy!
  16. ponawiam pytanie :) zrobi ktoś plakat "ogólny" z prośbą o zbiorkę karmy, smyczy itd dla psów. Asior pisała, ze mogłaby wydrukować..
  17. pani Skiupusia jest bardzo chora, gdy miała operacje ostatnimi czasy, to na tydzień, dwa Skip był u Oli. Ten piesek jest całym życiem tej Pani. Niestety odtatnio bardzo osłabł, coraz wolniej chodzi, łapy się rozjeźdżają, są też problemy z utrzymywaniem moczu. Wczoraj, jak wiem od Oli, Skipuś miał badania krwi na Balickiej. Gdy wydrukują wyniki, będzie diagnozowany u mojej wetki Małgosi. Oby to nie było nic poważnego.
  18. Balon ciotka myśli, jak tu Ci pomóc
  19. [quote name='divia_gg']Zapisalam;) I wykluwa sie cos z transportem?[/QUOTE] Nic.. nie mamy transportu z powrotem
  20. Lunia zmarła w zeszłym roku, gdy nie było mnie na dogo. Wszystko po kolei odmawiało posłuszeństwa. Ola dźwigała ją, by sunia w ogóle się podniosła.. Ola walczyła u swoich wetek, które przyjeżdżały do Lunki, ale to była bardzo bardzo stara sunia.. Nie tylko Ola i Andrzej ogromnie przeżyli tę stratę, ale i Pegaz - biedny pies z krakowskiego schronu, któremu uratowali zycie. On uwielbiał Lunię,. Ile razy byłam u Oli. Widziałam, jak ją adorował. Obecność Luny pomogła mu odrobinę wyjść z tej jego dzikości i strachliwości
  21. Z Pegim jest też coraz gorzej, ale nie tak źle jak z Gawronkiem Oli. Piesek juz nawet nie może się czołgać, tak postępuje paraliż, tylne nóżki są jak szmatki w ogóle bez życia :( Ola wynosi go do ogródka cztery razy dziennie i co chwila do niego idzie, by mu zmieniać pozycję. Tak o niego dba, że piesek w ogóle nie ma odleżyn. W ciągu dnia Pegi śpi sobie w swoim pontoniku z gąbki, ma podkłady na wszelki wypadek, ale trzyma i siku i kupkę. Kochana Ola nadzwyczajnie opiekuje się psem, o którym sadziłam, że nigdy mu domu nie znajdę. A teraz biedny dzikusek, z urazami po swym koszmarnym życiu ma swojego Anioła, bo Ola jest po prostu cudowna. Zobaczcie, jak długo żyja u niej te staruszki, którym dawano czasami parę miesięcy życia..
  22. Kochany Gawronuś czuje się coraz gorzej.. Ola się zamartwia, to jej oczko w głowie, które witało ją zawsze najbardziej żywiołowo, wręcz tańcząc. Do niedawna główne problemy były z guzem (który nie mogł byc operowany ze względu na fatalny stan serca) guz często się otwierał, były krwotoki. Po kuracji hormonalnej, co zpodpowiedziała moja wetka Małgosia, guz się skurczył obsuszył i Gawronek nie musiał chodzić w pampersach, bo krwawienie ustało. Natomiast jest coraz gorzej z nerkami, to silna niewydolnośc, piesek chudnie, w ogóle nie chce jeść, Ola mu strzykawka podaje, Gawronek jest też bardzo słaby :(
  23. żeby jeszcze był zdrowy.. na to czekam, nie wiem, czemu ta ropa nie daje sie rozpędzić antybiotykami. Oby za tydzień wszystko się udało. Ten okropny kieł to sobie dokładnie obejrzę po zabiegu. Zaraz idę do mojej wetki po przeciwbólowe dla niego, wolę mu podawać, skoro trze buzią trochę. Dobrze, że jest śpioszkiem, bo przez sen bólu się nie czuje, może on ogromny nie jest, skoro ropa wypływa i nie spuchł, no ale na pewno czuje się nie najlepiej. Sił natomiast przybywa mu ogromnie:multi:, czego daje popis, gdy cokolwiek jemy, a on błaga, by mu to dać. Chyba całe życie żebrał o jedzenie i jestem pewna, że uraz głodowy zostanie w nim na zawsze. Już bardzo lubi spacerki, czuje się pewnie, bo zna teraz okolicę. Jego ulubione zajęcie to obsikiwanie samochodów na parkingach:p
  24. Ona jest tak do mnie przywiązana, że aż brak słów. Jedyny piesek mój w ogóle niezainteresowany spacerami, ona chce tylko do domu. Jak wychodzimy, to się wlecze nóżka za nóżką, wciąż się zatrzymuje, i patrzy mi w oczy pytająco: "daleko jeszcze", ale gdy wracamy, przyśpiesza, po schodach prawie wbiega. A co do jej brzuszka.. hmm ludzie mnie pytają, czy nie jest w ciąży, ale ja nie wiem, czy ten brzuszek nie jest taki poprzesuwany i dziwny z powodu ucisku guza w płucach. Te płuca wyglądają na rtg fatalnie.. więc guz jest duży :( na szczęście nie ma przerzutów i Daisunia czuje się dobrze, moja kochana pieszczoszka. oczywiście leży teraz obok mnie:loveu:
  25. Tak, gdzies miał, ale nie umiem znaleźć, coś było w tytule: nowe życie u AgiG :p jak znajdziesz, to proszę coś tam skrobnij, wtedy i ja znajdę :)
×
×
  • Create New...