Wizyta odbyła się jednak dzisiaj w "szczerej i przyjaznej" atmosferze.
Państwo bardzo sympatyczni. Pojedliśmy, popiliśmy i poszliśmy razem do lasu na grzyby (owocnie).
Chłopczyk Antoś (4 lata) nie był natrętny. Blanka nie uciekała przed nim, ani się go nie bała. Chodzaca łagodność.
Do Państwa Blanka była przymilna, jakby czuła, że to o nią chodzi. Nawet grzecznie wróciła z pola na zawołanie.
Ale zostawiliśmy sobie tydzień na zastanowienie się czy to bedzie dobry mariaż.
Ja w tej sytuacji zostaję jeszcze tydzień na wsi. A potem definitywnie wracam, bo rano i w nocy robi sie naprawdę zimno.
Aby nie tracić czasu wznawiam ogłoszenia na Warszawę.
Marysiu, wyróżnij, proszę, ogłoszenia na południe Polski. I napisz ile Ci podesłać na to kasy.
Jakby co ,to z Warszawy będzie łatwiej ją wyekspediować.