Czyli tzw. szczęście w nieszczęściu; gdyby nie babeszjoza, nie byłoby badań, i sprawa ze śledzioną by się nie wydała... Dobrze, że chłopak odzyskuje tak szybko siły i radość życia.
Co do wetów, to nie wiem, ale zawsze możesz przejrzeć część weterynaryjną, żeby wyrobić sobie opinię, albo wręcz założyć wątek (np. czeka nas taka a taka operacja - do kogo w W-wie?), żeby się poradzić. Ale i tak raczej zadałabym się na lekarza, do którego mam zaufanie (jeśli mam takowego).