Jump to content
Dogomania

Fela

Members
  • Posts

    3935
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Fela

  1. hmmm... intersujące teorie, ale to nie zmienia faktu, że ludziom (a właściwie suce) trzeba pomóc. Zupełnie przez przypadek zaraz po adopcji kobieta do mnie zadzwoniła. Już wtedy suczka sprawiała problemy, ale tylko w jednej sytuacji: zapinana na smycz delikatnie łapała zębami, bojąc się ewidentnie smyczy. Pani popełniła zasadniczy błąd (tak mi się wydaje), bo ustępowała i kto inny ją zapinał, kto się nie bał łapania. Niestety, moim zdaniem, państwo nie bardzo byli skłonni zastosować się do rad. Wanda, czy Ty lub ktoś inny jest w kontakcie z tymi ludźmi? Bo dywagacje i cytaty z literatury na wątku niewiele pomogą :shake: (Odzywam się tu, bop pewnie koniec końcó suka wróci do Ostrowi i będzie z nią problem)
  2. Kapitanka jest młoda, ma tak ze 3 lata. Kapitan to starszy pies - 7-8 co najmniej.
  3. Odbierałam maluchy, mam ich karty, rozmawiałam z Karoliną... Zeskrobinę miał wziętą tylko jeden, wykąpane były owszem (po 35 zł za jedną kąpiel doliczono do rachunku), odpchlenie - owszem (doliczyli 1 butelkę Fiprexu), ale odrobaczone nie były, dostałam 3 tabletki aniprazolu na wynos (zresztą robale wychodziły z nich prawie tak wielkie jak one same) Ewa, ja broń boże nie ma do Ciebie pretensji, zwłaszcza że to ja pytałam Karolinę, czy przyjmą maluchy - zgodziła się bez najmniejszego problemu, na wszelki wypadek przy mnie jeszcze dzwoniła do dr Cygańskiej i ona też się zgodziła. Nie możesz czuć się odpowiedzialna za lecznicę, przeciez to nie Twoja lecznica... Ale rachunki to mają niewąski. I to podobno ze zniżką dla bezdomnych zwierząt :shake:
  4. Za to w schronisku go odwiedzamy... Był czas, kiedy Kapitan był piewszym szczekaczem. Teraz bardzo posmutniał. Siedzi markotny. Nadal ma towarzystwo Kapitanki
  5. No rypło się z rozdzielczością, czyli się zmniejszyła i zdjęcia niewyraźne. Niestety, sraka znowu - cholera, może to uczulenie?
  6. Kinia, ja wiem, że miało być Disneyem, ale mi się pokitrało i nie wiedziałam, który jest który. Przepraszam :oops: No i udało mi się ubłagać Grażynę (hotelik w Otrębusach), żeby je wzięła na święta. To cud prawdziwy, bo ona ma w świeta i do końca stycznia (ferie w szkołach) takie zatrzęsienie swoich klientów, że nie ma gdzie szpilki wetknąć. Kupiłam klatkę dużą wystawową i ubłagałam, ze Staś (syn Grażyny) się nimi zajmie i będzie z nimi razem w tej klatce mieszkał. Prawie dosłownie. No i Staś chciał być ojcem chrzesnym. Teraz woła na nie "tydzień, do mnie" i wszystkie lecą ;) Dwa dni tygodnia zostały jeszcze w schronie :-( [SIZE=1]Koszty są niestety spore, ale nie będę marudzić (i tak mniejsze niż na Kosiarzy, gdzie za 3 dni uzgodnionego pobytu 5 maluchów w jednej klatce plus zeskrobina jednego plus wykąpanie jeden raz zapłacić mamy 720 zł :crazyeye:)[/SIZE]
  7. Obrażona okropnie, że znów jej taką krzywdę zrobili. Kołnierz zjedzony jeden cały drugi prawie. Ale apetyt super i jak widzi kogoś, ko nie leci jej robić zastrzyk, to na niego skacze i każe się całować w same usta
  8. No, cudeńko! Ino się coś z rozdzielczością rypło :oops:
  9. Lara, ponieważ stoisz z boku, nie wiesz wszystkiego. Być może umknęło Ci, że próbujemy (my, czyli jedyne osoby w tym stowarzyszeniu, które cokolwiek robią dla schroniska) po ludzku i kulturalnie rozstać się ze stowarzyszeniem i dalej pomagać spokojnie psom. Aktualny zarząd choć deklaruje, że tego chce, skutecznie nam uniemożliwia. Nie domagamy się pieniędzy, które stowarzyszenie ma skądś wyjąć i nam dać, lecz tych, które swego czasu same zarobiłyśmy dla psów ostrowskich (m.in. poprzez organizowanie wirtualnych adpcji i zbieranie 1%). [B] Te pieniądze po prostu tym psom się należą![/B]
  10. Bezpieczne są tylko do jutra, jutro trafiają na ulicę (w Warszawie oznacza to Paluch). Niestety, nie mamy dla nich miejsc, a poza pustymi słowami nikt nie oferuje pomocy.
  11. No matko droga, śmieją się z ciotki polonistki-dyzlektyczki ;). (Szef długi musi kosztować, bo to nie byle jaki przełożony)
  12. Andzia wczoraj wróciła do hoteliku, czuje się dobrze, skacze i cieszy się jak zwykle. Szef baaardzo długi, ale mam nadzieję, że będzie szybciej się goił. Tym razem nie było sterylizacji, tylko wycinanie listwy, więc cały problem to zagojenie rany. Dziewczyna jest super kochana, garnie się do wszystkich. Jest tylko jedna troszku smutna wiadomość: rachunek za Andzię (operacja plus 2,5 dnia pobytu) wyniósł aż 1000 zł :-(
  13. Sraaaaaanie na potęgę, ale rozrabia jak dziki, humor dopisuje, apetyt szalony (nic dziwwnego, bo wszystko z brzucha wypada). Dostaje dziś po troszku kurczaka z ryżem i marchewką, jak do wieczora się nie uspokoi, zasuwamy do weta po antybiotyk
  14. Sznurowadełko zostało w lecznicy na małą kroplóweczkę. Bardzo jest dziarski, nie ma temperatury. Prawdopodobnie tylko zatrucie.
  15. Słoninkę damy, a jakże :-). Z małym byłam u weta w sobotę i wspólnie z wetką stwierdziłyśmy, że jak po terapii zewnętrznej się nie poprawi, to musowo zeskrobina (w sobotę nie było co skrobać, bo i tak wyniki by były w poniedziałek). Dziś podjedziemy chyba do innego weta, takiego bardziej skórnego. Gdgt, a masz może chwilkę w sobotę? Jest okazja taniej kastracji przez b. dobrego fachowca wykonanej, ale w Markach... No i trzeba by było zawieźć psiaka z Grochowa do Marek, a ja nie dam rady :oops: (Oczywiście nie Sznureczka, tylko Fazera, duuuużo starszego i większego niż sznurowadełek)
  16. Zaraz będę dzwonić do państwa Melostwa, jak się dodzownię, zdam relację.
  17. Sznureczek jest biedny, smutny, prawdopodobnie dlatego, że wszystko go swędzi i boli. Już w sobotę zaczęły mu łysieć łapki. Domek tymczasowy (:loveu:) mówi, że na posłaniu po nocy zostaje połowa Sznurka :-/. Jeśli po okładach się nie porawi, biegniemy dziś wieczorem do weta. Na szczęście apetyt dopisuje
  18. Małgosiu, nie rozumiem zupełnie o co Ci chodzi :oops: Dlaczego dopatrujesz się ataków i przepychanek? Idusiek po prostu zapytała, czy Stowarzyszenie Niczyje będzie teraz pomagało schronisku w Kruszewie. I ja też o to pytam, bo mnie to interesuje. Stowarzyszenie wycofuje się całkowicie z działania w Ostrowi Mazowieckiej, więc naturalne jest, że pytamy, czy teraz będzie pomagało w schronisku w Kruszewie (lub gdziekoliwke indziej). Zwłaszcza, że sporo mamy zgłoszeń z okolic Ostrołęki - bezdomne psy wymagające natychmiastowej pomocy lub katowane przez swoich właścicieli. Chcemy wiedzieć, co mówić osobom, które do nas się zgłaszają. I jeszcze konkretne pytania o rzeczywistą sytuację w schronisku: jakie są warunki? czy jest lekarz na miejscu? czy szczenięta są szczepione? czy psy są odrobaczane? czy jest szpitalik/izolatka? czy na miejscu wykonywane sa podstawowe zabiegi? jeśli nie, który lekarz z Ostrołęki wykonuje je dla schroniska? (to wszytsko musimy wiedzieć, żeby przekazywać informacje ludziom z Ostrołęki, którzy do nas dzwonią. Na miejscu panuje bardzo zła opinia o schronisku i o tym, co się tam dzieje.... tymczasem esperanza i jayo mówiły, że jest dobrze. Jak jest naprawdę?)
  19. Gameta, dostałaś info, czy Ci wysłać?
  20. [quote name='esperanza']Mam wrażenie, że ma tu miejsce spychologia.[/quote] Zgadzam się z Tobą Justyna całkowicie, to totalna spychologia. Ida pisze do Ciebie z prośbą o jakąkolwiek pomoc w sprawie, w której sama odesłałaś ludzi do niej, a Ty jej odpowiadasz, że parking, na którym jest pies, znajduje się bliżej Broku (z którego pochodzi Ida) niż Małkinii Górnej (z której pochodzisz Ty) :roll: Spychologia w czystej postaci. Dziwne to bardzo - ten niedobry, okropny, żądny pieniędzy i pozbawiony ludzkich uczuć właściciel schroniska pojechał właśnie (po telefonie Idy) po psa, chociaż to sobota i noc i zimno i las i nie wiadomo, gdzie dokładnie jest pies. Stosował iście niehumanitarne metody łapania: na pęto podwawelskiej. A wspaniała pani prezes jeszcze wspanialszego, prężnie działającego stowarzyszenia nie zrobiła nic poza napisaniem elaboratu o tym, jak bardzo się poświęca i jak to każdy szuka okazji, by ją udręczyć. Justyna, podejmując się funkcji prezesa, chyba do czegoś się zobowiązałaś, prawda? Czy stowarzyszenie zamierza jeszcze działać na rzecz psów? Jeśli tak, w jaki sposób? [B]Dla odmiany ja poproszę o odpowiedź[/B].
  21. O rany, Pik zupełnie jak podmieniony! On w schronie, chmmmmm.... jakby tu rzec, w wyborach mistera zająłby zaszczytne przedostatnie miejsce. A teraz - super dżentelmen. Ale te domy podmieniają psy :crazyeye:. Dziś w schronisku jeszcze jedna pani była. Nic nie wzięła, bo przyjęchała specjalnie autobusem i taksówką. Ale upatrzyła sobie :lol:. Jeśli chodzi o szczeniaki, są malutkie suczki (było ich 7, ale może już jakaś znalazła domek) ok. 5-tygodniowe. Będą małe docelowo. Są teź ciut starsze 4 i 2 takie kilkumiesięczne.
  22. Pepe w boksie (razem z nim jeszcze trzy inne psy, o wiele większe niż Pepe. Biedak wciska się w ścianę). [url=http://imageshack.us][IMG]http://img148.imageshack.us/img148/2274/wschroniskumc7.jpg[/IMG] A to taki cudny, młody, przyjazny i bardzo radosny pies: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img148.imageshack.us/img148/7150/pepe10ym9.jpg[/IMG][/URL]
  23. Nikt się nie zachwyca? :roll:
  24. koty kocha :-) :loveu: konie - nie wiadomo :oops:
  25. Cioteczki, nie ma co przekładać sterylki na później w przypadku ciąży, i to zaawansowanej. Trza ją ciachać jak najszybciej, nie czekać.
×
×
  • Create New...