Jump to content
Dogomania

GoniaP

Members
  • Posts

    11760
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by GoniaP

  1. [quote name='Inez de Villaro']To pies nie spał w łóżku??? no nie...chyba jakiś TOZ trzeba na interwencje wysłać ;) no takie traktowanie psa?[/quote] Ale ja też inspektor jestem i TOZ mi nie straszny :eviltong::eviltong::eviltong:
  2. [quote name='MonikaP']Gonia, on chyba nie może ważyć 11kg, bo to całkiem sporo (moja Gruszka tyle waży). Kiedy go nosiłam w szpitalu, to może z 5 kilo bym mu dała, ale nie więcej.[/quote] Ważyła go Charlotte na domowej wadze, więc nie brałabym tego poważnie ;)
  3. [quote name='malawaszka']11 kg??!! :crazyeye::crazyeye::crazyeye: to niemożliwe :lol: :mdleje: ale się cieszę, ze chłopaczek już bezpieczny i szczęśliwy - to teraz domek!!! macie jakieś zdjęcia? takie ładne ogłoszeniowe? :razz:[/quote] Będą jeszcze dziś wieczorem, chyba że wcześniej zasnę ;)
  4. [quote name='andzia69']no to wreszcie zachowuje sie jak prawdziwy bull:evil_lol::evil_lol::evil_lol:[/quote] Tia :cool1: I jeszcze ją przykryć kocykiem trzeba, żeby ona mogła sobie chrapać i puszczać bąki wprost pod moim nosem :roll:
  5. [quote name='majqa']Widzę to inaczej (mało tego to niewybaczalne :eviltong:). Już wczoraj??? :-o :-o :-o [B]Dopiero wczoraj!!![/B] I...bądź tu człowieku spokojny, że sweetka jest w dobrych rękach! :loveu: :evil_lol: :loveu: :evil_lol:[/quote] Andziu, Ciebie już zacytować nie mogę, choć chciałam :shake: Więc tak... Majga, Ciebie mam ochotę przełożyć przez kolano i złomocić Ci kuperek :diabloti: A kto mi trąbił, że ona nie ma się ruszać, mało tego, w klatce ma siedzieć??? A kto się martwi o mój kręgosłup (obecnie w rozsypce) bo przecież trzeba to cielsko GRUBE już wtargać na tę kanapę by nie obciążała łapinek??? No??? :mad::mad::mad::diabloti::diabloti::diabloti:
  6. Morgan już w dt :multi::multi::multi: Charlotta dzwoniła i mówiła, że Morgan jest wulkanem energii, biega teraz po mieszkaniu z zabawkami, już próbował gwałcić Jej nogę :cool1: i cały czas się śmieje :loveu: Kruszynka z niego i chudzinka straszna, waży 11 kg i sierść ma w opłakanym stanie. Ale nużyca to pikuś, jeszcze obrośnie w piórka :lol:
  7. [quote name='majqa']Kochana niunia i jaka mądra, wie, co dobre...a tak a propos...to czy ona dopiero teraz dostąpiła łaski kanapy??? :mad: :evil_lol:[/quote] Z Halinką dostąpiła tej łaski już wczoraj w nocy... Spali na kanapce (małej) w trójkę. Ale dziś namówiła i mnie. Małpiszon z niej nieziemski :loveu::evil_lol::mad:
  8. Pixie dziś dopięła swego i spała na kanapie :cool1: Nie chciała leżeć na kocu i już :evil_lol:
  9. Nie wiem dlaczego, ale nie można cytować postów... Co do ludzi wykształconych, potem tych prostych ale prostolinijnych i prostaków, to zgadzam się, że Pixie nie będzie sprawdzała dyplomów przyszłych opiekunów, ale przy poszukiwaniu dla niej domu, trzeba przyjąć jakieś ramy... Dla mnie istotnym jest, by przyszli opiekunowie naszego Sweetka byli na tyle majętni, by zapewnić jej kontynuację rehabilitacji i na pewno częstsze, niż w przypadku psów zdrowych, wizyty u weta. Przyjmuję, że ci pierwsi (statystycznie rzecz biorąc) lepiej zarabiają... Niestety, w przypadku Pixie, najgorętsze serce i najczystsza dusza nie zapłacą za drogą opiekę...
  10. [quote name='Aga i Eto']przepraszam za off ale potrzebuję pomocy pamiętacie tą czarną suczkę ze schronu o którą kiedyś pytałam ? owczarka niemieckiego? być może mam dla niej dT i chciałabym ją wyciągnąć ale czy ona jeszcze tam jest?[/quote] Nie mam pojęcia, nie byłam tam od czasu Peppera... Gdybyś znała jej numer, to można by się dowiedzieć, a tak?
  11. [url]http://picasaweb.google.pl/Bolutojo/Pixie071008#[/url] .
  12. [quote name='majqa'][COLOR=blue][B]Goniuś...dziękuję Ci za tel. dzisiaj i fakt, że w tym całym kołowrocie, pomyślałaś o mnie. Takich sytuacji się nie zapomina....[/B][/COLOR][COLOR=blue][B]Z całego, całego serca...przeogromnie podziękowania...:calus:[/B][/COLOR][/quote] Przestań, proszę :roll: [COLOR=blue][B]:calus:[/B][/COLOR][COLOR=blue][B]:calus:[/B][/COLOR][COLOR=blue][B]:calus:[/B][/COLOR]
  13. [quote name='majqa']Zdajesz sobie sprawę, że masz przekichane, bo...postawiłaś mnie na drugim miejscu!!! :mad: ??? Powodzenia, masz jak w banku, że kolejny raz odbiorę tel. od Ciebie lub sama zadzwonię...:eviltong: Mało tego, faux pas, napisałaś mnie przez G jak gów...... a, ja siem piszem przez Q jak.......[/quote] O Q....... "Przerombałam se, no" :eviltong: Ale zauważ, że napisałam "jedynych".... Ty i Isadorka jesteście na pierwszym miejscu w moim rankingu.... Koffffam Was obie bez pierszeństwa :placz::placz::placz:
  14. [quote name='Helga&Ares']Bazyl nadal czeka:([/quote] A czy znasz odpowiedź dlaczego??? Zaprzestaliśmy ogłaszania na rzecz tej pani... Ale może przedwcześnie się cieszyliśmy?? Trochę nie fair, że Bazyl czeka tak długo...:cool1:
  15. [quote name='majqa']Goniu, zmieniaj do woli...byle sunia na tym zyskała.[/quote] Nie ma co poprawiać MISTRZA ;) Tekst jest rewelacyjny i taki widzę w aukcji allegro. Z Isadory grafiką będzie 8smym cudem świata.
  16. [quote name='Isadora7'][B] Czy twój TZ to czyta?[/B][/quote] Pewnie przeczyta i.... się zdziwi :diabloti:Ale co tam, biseksualizm jest w modzie :eviltong: Nota bene, wczoraj siedząc z Pixie oglądałyśmy program Drzyzgi o obojnaku :crazyeye: Urodziła się facetem, wzięła hormony w wieku 11 lat, urosły jej piersi... Teraz ma 20 kilka lat, wygląda jak bogini, ale ma fajurkę :-o I sobie ją chowa, żeby nie było widać. Drzyzga oblała się rumieńcem na to wyznanie, a Pixie się obudziła :evil_lol: Chyba na wieść, że ona też wylaeciała z 5 piętra... bo ją napadli...
  17. [quote name='Isadora7'][CENTER][IMG]http://images6.fotosik.pl/295/4e0a2f40c5f17a70.jpg[/IMG] [/CENTER] [/quote] Kofffffam Cię Isadorko miłością głęboką i dozgonną :loveu::loveu::loveu: Jesteś z dwóch jedynych... Ty i Majga :eviltong::loveu::multi::evil_lol:
  18. [quote name='majqa'][CENTER][B]Droga ku szczęściu ofiary człowieka? Pit bull ka Pixie.[/B][/CENTER] [CENTER][COLOR=Red][B]Szczęście[/B], [B]Przeznaczenie [/B][COLOR=Black]i[/COLOR] [B]Los[/B][/COLOR] zasiadły przy stole. Każde w wyśmienitym nastroju. Czerwone "wino rozbawienia" robiło swoje. Czekali na [B]"czwartego od gry"[/B], by jak każdego wieczoru [B]zakręcić ruletką życia[/B]. Z dawien dawna, w ten właśnie sposób, układali [B]mozaikę [/B][B]z wszelkich istnień na Ziemi[/B]. Czas mijał. Kolejny raz przesypał się piasek w klepsydrze. [B]Z nudów, ci szczególni przyjaciele, uruchomili koło. [/B]Mała, drżąca kuleczka z czyimś imieniem i nazwiskiem wpadła do rowka "fortuny". "Brawo!", zakrzyknęli. [B]Ruletka znów zawirowała, nieco szybciej, mocniej, jakby bez wyczucia puszczona w ruch.[/B] Drzwi otworzyły się niespodziewanie. Stanęło w nich [COLOR=Red][B]Szyderstwo[/B][/COLOR]. Niemal w tym samym momencie[B], kolejna kuleczka[/B], tym razem [B]z napisem Pixie, wykonała kilka skoków, by osiąść na polu "cierpienie". [/B]"A jednak się udało!", syknął przybysz. Reszta zamarła z przerażenia... [B]Pixie[/B] przestało sprzyjać [COLOR=Red][B]Szczęście[/B][/COLOR]. Bało się wychylić. [B]Nie wiedzieć, za jaką to przyczyną, młoda pit bullka trafiła do poznańskiego schroniska.[/B] [B]Los[/B] postanowił wziąć sprawy w swoje ręce, przywiódł wybawienie od [COLOR=Red][B]Przeznaczenia[/B][/COLOR]. Pojawił się człowiek, który dał tej istocie dom, wyrwał z piekła samotności. Pixie nie zabawiła długo w jego ramionach. [B]Jedno zdarzenie - przekazanie suni z rąk do rąk, potem do kolejnych, stało się języczkiem spustowym katastrofy.[/B] [B]Wspomniane, ostatnie ręce dopomogły znaleźć się biedactwu z drugiej strony balkonu.[/B] [B]Lot z 4 piętra nie trwał długo, jego skutki jednak, okazały [/B][B]się owocne. Połamane, poranione, przerażone zwierzę, żegnające się praktycznie z marnością swej wegetacji po tej stronie rzeczywistości, wróciło do schroniska.[/B] W drodze do...zaliczyło [B]prowizorkę udzielonej pomocy[/B]. Może miała zagłuszyć czyjeś sumienie? [B]Te żyjące, trzymane skórą kości, wspomagane szybko krążącą krwią, transportującą przerażenie i poczucie beznadziei, spędziły niemal 3 tygodnie BEZ POMOCY w schroniskowym odosobnieniu, nazywanym szpitalikiem!!! [/B]Nie łudźmy się, nawiązanie do medycyny to "coś" miało tylko w nazwie. [B]Pixie wyraźnie czuła oddech [COLOR=Red]Szyderstwa[/COLOR] na karku,[/B] ono nie próżnowało. Można byłoby uznać, że sytuacja suni została przesądzona, a kolejne dni wiodły ją ku nieuniknionej śmierci, w niewyobrażalnym bólu. Do działania, co na ogół się nie zdarzało, wkroczyła [COLOR=Red][B]Litość[/B][/COLOR], [B]zwykle nie wtrącająca się w czyjeś "przyklepane życie"[/B]. [B]Postawiła na drodze tego tak skrzywdzonego stworzenia właściwego, czułego i pełnego empatii człowieka. Rzadkość? [/B] [B]A jednak!!! Ten przywiódł kolejnych, ci następnych. [/B] Sunia opuściła schronisko. [B]Zbiorowy wysiłek, wielkie zaangażowanie, pomoc materialna [/B][B]i niematerialna zupełnie obcych sobie ludzi, za to pełnych wrażliwości na krzywdę, niesprawiedliwość i kierujących się sercem, miał sens. [/B]Pixie przeszła katorgę 2 operacji, które drobnymi krokami odwracały dzieło zniszczenia. [B]Śmiało można powiedzieć, że batalia została wygrana!!! [/B][B]Dreszcze strachu, nieprzespane noce, morze wylanych łez, chwile zwątpienia...złożyły się w jedno, SUKCES, [/B] [B]a [COLOR=Red]Litość [/COLOR]wciąż czuwała...[/B][B]Prosimy, by została z Pixie nadal, chroniła ją i pomogła wymodlić dom, który już nie zawiedzie![/B] [B]W sercu Pixie, tuż obok głębokiej [/B][B]rany przeszłości, jest jeszcze miejsce dla człowieka! [/B][B]Sunia, w trakcie walki o jej "być albo nie być" okazała się wspaniałym czterołapkiem, zadającym kłam mitom o agresywności [/B][B]i nieprzejednaniu tej rasy. [/B] [B]Inteligentna, delikatna, posłuszna ma w sobie wielkie pokłady wybaczenia.[/B] Ludźmi wręcz oddycha, całą sobą daje tego masę dowodów. Pixie zachowuje czystość, sygnalizuje potrzeby, nie absorbuje bez potrzeby uwagi opiekuna. Pies ideał, wierny, wrażliwy i oddany. [B]Nie sposób pojąć, dlaczego tyle zła stało się jej udziałem... [/B]Za jego to sprawą sunia nigdy nie będzie w 100% sprawna fizycznie. [B]Należy zdawać sobie sprawę, że stoi i przed nią i przed ludźmi, którzy zdecydują się dać jej szansę, mur wyrzeczeń, potrzeba cierpliwości i czasu. [/B]Ten ostatni, co zrozumiałe, konieczny jest, by Pixie doszła do formy. [B]Czy i gdzie znajdzie się to jedno jedyne ludzkie serce, które zechce wczuć się w bicie serduszka suni, nie nam osądzać...[/B] [B]Błagamy tylko o jedno! Pomóżcie nam je odnaleźć![/B][/CENTER] [B]Z historią Pixie, inną odsłoną jej oblicza, można zapoznać się na stronach, do których zamieszczamy linki poniżej:[/B] ........................................................................... [B]Pixie znajduje się pod opieką poznańskiego Oddziału Fundacji dla Ratowania Zwierząt Bezdomnych "EMIR".[/B] [B]Osoby zainteresowane adopcją suni proszone są o kontakt z Panią Małgorzatą Prokopowicz. Dane kontaktowe +48 661 955 880 [/B][EMAIL="[email protected]"][B][email protected][/B][/EMAIL][/quote] Troszenieczkę zmieniłam, ale malusio.
  19. [quote name='andzia69'] "BULLOWATE Są JAK MEDIA MARKT.... NIE DLA IDIOTóW!!!!![/quote] Dziękuję Andziu za komplement :evil_lol::eviltong::multi: A tak poważnie... Pixie to kanapowa dziewczynka ;) Dziś wreszcie dopięła swego i spała obok mnie na kanapce, z nochalem wtulonym pod moje ramię i dodatkowo przykryta kocykiem :lol: Chrapała i puszczała bąki, a ja dzielnie to znosiłam :evil_lol: Czego się nie zrobi dla Bullmisia Sweetbulla Pixika :p
  20. Niestety Morgan został jeszcze w szpitaliku. Nie skomentuję powodów :shake::angryy: Biedne psiątko...
  21. [quote name='Isadora7']Ja bym na to spojrzała w ten sposób, ze człowiek który metaforycznie odczyta i zadzwoni... to będzie TEN. Chyba wolałabym aby Pixie nie szła do "prostych ludzi". Nie ujmując tu nic naprawdę prostym ludziom, ale tacy nie wezmą takiego psiaka. Właśnie przez tzw "proste myślenie" czyli "pies morderca". Ja tu poję się tych innych "prostych" w sensie prostackich. [/quote] Wyjęłaś mi to Isadorko z ust. TEN człowiek musi być mądry i niezwykły, zupełnie taki jak Pixie... Tekst piękny, Majga, masz niesamowity talent... Dziękuję Ci :calus:
  22. Isadorko! Tęsknię za Tobą!!! I mam dla Ciebie jamniora :shake:
  23. [quote name='Menrzuś']40 sekund z Gackowej samotności :roll: [FONT=Times New Roman][URL="http://www.wrzuta.pl/audio/pJ3do2V2V1/"][SIZE=3][COLOR=blue]http://www.wrzuta.pl/audio/pJ3do2V2V1/[/COLOR][/SIZE][/URL][/FONT] [FONT=Times New Roman];)[/FONT][/quote] Bosze, co Wy Gacorowi robicie :shake::-(:placz: Mam zrobić kontrolę, czy co??? :cool1:
  24. Przeczytajcie: [B]Komu jest potrzebny Dzień Zwierząt?[/B] Zofia Mrzewińska[IMG]http://m.onet.pl/_m/9d31b21e28bc06ce939e853b85a413b1,0,1.jpg[/IMG] Gdyby ludożercy ogłosili obchody dnia diety wegetariańskiej, byłoby to znacznie mniej absurdalne, niż ustanawianie Dnia Zwierząt, czy Miesiąca Dobroci dla Zwierząt. Wykorzystujemy zwierzęta na wszelkie możliwe sposoby, bo jesteśmy silniejsi - niekoniecznie siłą mięśni. .onet-ad-main2-box { display: none } Zabijamy nie tylko w obronie własnej, nie tylko po to, aby zjeść, co może stanowić jedyne usprawiedliwienie dla zabijania. Będziemy te zwierzęta wykorzystywać i krzywdzić nadal - choćby zadawanie im cierpień nie służyło niczemu, nie było w żaden sposób konieczne dla przetrwania człowieka. Bardziej winni wobec zwierząt niż ludożerca wobec misjonarza zjedzonego w piątek, z pełną obłudą ogłaszamy za to dzień czy miesiąc dobroci - jedni, aby uspokoić nieco nieczyste sumienie, drudzy - aby przy okazji nieźle zarobić na organizacji tego dnia. Zupełnie jak podczas dawniejszych obchodów Dnia Kobiet, przynoszących niewątpliwy zysk tylko kwiaciarniom. A ponieważ najłatwiej jest krzywdzić kogoś, kogo mamy pod ręką, najwięcej zła na co dzień doznają od ludzi udomowione zwierzęta. Nawet niekoniecznie ze złej woli - co najmniej równie często z nieświadomości. Nieświadomości choćby tak podstawowego faktu, jak wiele emocji odczuwanych przez zwierzęta nie różni się jakościowo od naszych... No to spróbujmy, mimo wszystko, bodaj w jednym dniu czy miesiącu być trochę lepsi. Jednak aby wyświadczyć komuś dobro, trzeba znać potrzeby tego, kogo chcemy koniecznie uszczęśliwić. A program nauczania polskiej szkoły nie przewiduje aż do matury ani jednej lekcji, podczas której można by się dowiedzieć czegoś o potrzebach i zachowaniach właśnie tych od tysięcy lat udomowionych zwierząt. Widocznie układający programy nauczania uznali, że bardziej przydatna, lepiej kształcąca stosunek do otaczającego świata jest znajomość budowy liścia, tudzież jamochłonów. O jamochłonach i liściach większość z nas jednak zapomina szybko - bez szkody dla liści i jamochłonów, one radzą sobie same bez naszej odświętnej dobroci. Udomowione zwierzęta skazane są tylko na nas. Na naszą dobrą wolę i wiedzę. Gdyby zwierzę było trudno osiągalnym luksusem, byłoby też inaczej traktowane na co dzień. Wiedza o stworzeniach, które w każdej chwili można mieć za darmo, nie wydaje się jednak zbyt potrzebna człowiekowi. Dni, miesiące ani lata dobroci nie pomogą ani trochę, jeśli nie zostanie najpierw skutecznie rozwiązany problem nadmiernego rozrodu psów i kotów. Tymczasem dziecko nie wynosi ze szkoły podstawowej nawet tak elementarnej informacji, że kocicy ani suce młode nie są potrzebne dla szczęścia ani zdrowia. Cóż dopiero mówić o konieczności świadomej opieki czy o możliwościach porozumiewania się ze zwierzęciem! O odpowiedzialności za nie! Z filmów Disney'a wiadomo przecież, że pies rozumie wszystko, kocha ludzi bezgranicznie i nawet dla 101 dalmatyńczyków bez trudu znajdą się domy. Za to z nagłówków gazet informujących o pogryzieniach przez psy wynika, że to krwiożercze bestie, świadome skutków swoich działań, zagrażające ludziom na co dzień. A jeśli taki sam pies następnego dnia, czując zapach ulatniającego się gazu, szczekaniem obudzi cały dom - stanie się natychmiast bohaterem z poświęceniem ratującym ludzkie życie. I tak nasze spostrzeganie waha się miedzy niebezpieczną dla otoczenia bestią a najlepszym przyjacielem człowieka, rozumiejącym na dodatek każde słowo. Rozsądku i wiedzy nie ma w tym za grosz, za to w identycznie nonsensowny sposób przypisuje się zwierzętom ludzką świadomość dobra i zła. Nic więc dziwnego, że i dobroć świadczylibyśmy zwierzątkom najchętniej według własnego wyobrażenia. A to zabierając maleńką sarenkę z lasu, bo w naszym przekonaniu została porzucona, a to próbując uprzyjemnić klepaniem po głowie życie łańcuchowego psa. Lub dla rzekomego zdrowia i szczęścia rozmnażając pieseczki, choć setki tysięcy ginie ich co roku koszmarną śmiercią w tak zwanych azylach. Cóż mogą zmienić w naszym myśleniu ustanawiane nawet na skalę światową dni? Jeśli w efekcie przekazywanych wtedy dobitniej informacji urodzi się bodaj o jeden miot niechcianych szczeniąt czy kociąt mniej - to te obchody nie będą stratą czasu. Jeśli w szkołach podstawowych bodaj jedna lekcja raz na tydzień tylko w miesiącu dobroci zostałaby przeznaczona na poznanie zachowań i potrzeb towarzyszących nam stworzeń, można by mieć uzasadnione nadzieje na zmiany w społecznej świadomości. Ale nie jestem aż taką optymistką. Odfajkujemy jeszcze jeden uroczysty dzień, jeden miesiąc, na tym koniec. I nadal, nawet w śmierci, będziemy pełni pychy, przekonani, że umiera człowiek, a zwierzę tylko zdycha. Choć to przekonanie jest także całkowicie nielogiczne: albo jesteśmy i my, i zwierzęta, doskonałym dziełem tego samego Stwórcy, więc nie wolno nam żywić pogardy dla stworów inaczej doskonałych, albo i one i my jesteśmy wytworem zaczętej przypadkowo ewolucji i dokładnie tak samo przestajemy istnieć na zawsze. Bez żadnych wyjątków. [I]Zofia Mrzewińska[/I]
  25. Przytoczę Wam coś bardzo mądrego.... Pani Zofio, dziękuję: [B]Komu jest potrzebny Dzień Zwierząt?[/B] Zofia Mrzewińska[IMG]http://m.onet.pl/_m/9d31b21e28bc06ce939e853b85a413b1,0,1.jpg[/IMG] Gdyby ludożercy ogłosili obchody dnia diety wegetariańskiej, byłoby to znacznie mniej absurdalne, niż ustanawianie Dnia Zwierząt, czy Miesiąca Dobroci dla Zwierząt. Wykorzystujemy zwierzęta na wszelkie możliwe sposoby, bo jesteśmy silniejsi - niekoniecznie siłą mięśni. Zabijamy nie tylko w obronie własnej, nie tylko po to, aby zjeść, co może stanowić jedyne usprawiedliwienie dla zabijania. Będziemy te zwierzęta wykorzystywać i krzywdzić nadal - choćby zadawanie im cierpień nie służyło niczemu, nie było w żaden sposób konieczne dla przetrwania człowieka. Bardziej winni wobec zwierząt niż ludożerca wobec misjonarza zjedzonego w piątek, z pełną obłudą ogłaszamy za to dzień czy miesiąc dobroci - jedni, aby uspokoić nieco nieczyste sumienie, drudzy - aby przy okazji nieźle zarobić na organizacji tego dnia. Zupełnie jak podczas dawniejszych obchodów Dnia Kobiet, przynoszących niewątpliwy zysk tylko kwiaciarniom. A ponieważ najłatwiej jest krzywdzić kogoś, kogo mamy pod ręką, najwięcej zła na co dzień doznają od ludzi udomowione zwierzęta. Nawet niekoniecznie ze złej woli - co najmniej równie często z nieświadomości. Nieświadomości choćby tak podstawowego faktu, jak wiele emocji odczuwanych przez zwierzęta nie różni się jakościowo od naszych... No to spróbujmy, mimo wszystko, bodaj w jednym dniu czy miesiącu być trochę lepsi. Jednak aby wyświadczyć komuś dobro, trzeba znać potrzeby tego, kogo chcemy koniecznie uszczęśliwić. A program nauczania polskiej szkoły nie przewiduje aż do matury ani jednej lekcji, podczas której można by się dowiedzieć czegoś o potrzebach i zachowaniach właśnie tych od tysięcy lat udomowionych zwierząt. Widocznie układający programy nauczania uznali, że bardziej przydatna, lepiej kształcąca stosunek do otaczającego świata jest znajomość budowy liścia, tudzież jamochłonów. O jamochłonach i liściach większość z nas jednak zapomina szybko - bez szkody dla liści i jamochłonów, one radzą sobie same bez naszej odświętnej dobroci. Udomowione zwierzęta skazane są tylko na nas. Na naszą dobrą wolę i wiedzę. Gdyby zwierzę było trudno osiągalnym luksusem, byłoby też inaczej traktowane na co dzień. Wiedza o stworzeniach, które w każdej chwili można mieć za darmo, nie wydaje się jednak zbyt potrzebna człowiekowi. Dni, miesiące ani lata dobroci nie pomogą ani trochę, jeśli nie zostanie najpierw skutecznie rozwiązany problem nadmiernego rozrodu psów i kotów. Tymczasem dziecko nie wynosi ze szkoły podstawowej nawet tak elementarnej informacji, że kocicy ani suce młode nie są potrzebne dla szczęścia ani zdrowia. Cóż dopiero mówić o konieczności świadomej opieki czy o możliwościach porozumiewania się ze zwierzęciem! O odpowiedzialności za nie! Z filmów Disney'a wiadomo przecież, że pies rozumie wszystko, kocha ludzi bezgranicznie i nawet dla 101 dalmatyńczyków bez trudu znajdą się domy. Za to z nagłówków gazet informujących o pogryzieniach przez psy wynika, że to krwiożercze bestie, świadome skutków swoich działań, zagrażające ludziom na co dzień. A jeśli taki sam pies następnego dnia, czując zapach ulatniającego się gazu, szczekaniem obudzi cały dom - stanie się natychmiast bohaterem z poświęceniem ratującym ludzkie życie. I tak nasze spostrzeganie waha się miedzy niebezpieczną dla otoczenia bestią a najlepszym przyjacielem człowieka, rozumiejącym na dodatek każde słowo. Rozsądku i wiedzy nie ma w tym za grosz, za to w identycznie nonsensowny sposób przypisuje się zwierzętom ludzką świadomość dobra i zła. Nic więc dziwnego, że i dobroć świadczylibyśmy zwierzątkom najchętniej według własnego wyobrażenia. A to zabierając maleńką sarenkę z lasu, bo w naszym przekonaniu została porzucona, a to próbując uprzyjemnić klepaniem po głowie życie łańcuchowego psa. Lub dla rzekomego zdrowia i szczęścia rozmnażając pieseczki, choć setki tysięcy ginie ich co roku koszmarną śmiercią w tak zwanych azylach. Cóż mogą zmienić w naszym myśleniu ustanawiane nawet na skalę światową dni? Jeśli w efekcie przekazywanych wtedy dobitniej informacji urodzi się bodaj o jeden miot niechcianych szczeniąt czy kociąt mniej - to te obchody nie będą stratą czasu. Jeśli w szkołach podstawowych bodaj jedna lekcja raz na tydzień tylko w miesiącu dobroci zostałaby przeznaczona na poznanie zachowań i potrzeb towarzyszących nam stworzeń, można by mieć uzasadnione nadzieje na zmiany w społecznej świadomości. Ale nie jestem aż taką optymistką. Odfajkujemy jeszcze jeden uroczysty dzień, jeden miesiąc, na tym koniec. I nadal, nawet w śmierci, będziemy pełni pychy, przekonani, że umiera człowiek, a zwierzę tylko zdycha. Choć to przekonanie jest także całkowicie nielogiczne: albo jesteśmy i my, i zwierzęta, doskonałym dziełem tego samego Stwórcy, więc nie wolno nam żywić pogardy dla stworów inaczej doskonałych, albo i one i my jesteśmy wytworem zaczętej przypadkowo ewolucji i dokładnie tak samo przestajemy istnieć na zawsze. Bez żadnych wyjątków. [I]Zofia Mrzewińska[/I]
×
×
  • Create New...