Psoniu ale mi wczoraj Zuzka napedziła strachu. Na szczeście to zapalenie gardziołaka, i dzis juz biega jak szalona. Jednak wczoraj musiałam wezwac weta. Histeryczka jedna pogryzła go, mnie, Szmka, z nerwóch chciała uchalac nawet strzykawki. Diablica nie pies!
Aniołku kochany czuwaj nad tymi małymi czortami w domku. One naprawdę musza mieć stróża.
A dzis kolejna niedziela. Przyrzekłam sobie, ze nie uronie ani jednej łezki- nie udało się.
Kocham cie słonko moje
Psoniu, Rokusiu, i wszytskie aniołeczki