Wiem jak to wygląda, bo walczyłam z tym z moja adoptowana sunią po porodzie.
Wkrótce moja panna miała takie guzy na obu listwach mlecznych, ze podejrzewano nowotwór. Lecznie tych cysiów trwało naprawde sporo czasu, musiała miec także punkcje każdego z guzków, zeby usunąc z nich wydzielinę. Jesli sutki sa obrzęknięte i gorące to sunia powinna dostać lek powstrzymujący laktacje i niewykluczone, ze antybiotyk.
Wiem, ze to trudne a by może w tej chwili nieosiągalne ale zbawieniem dla niej byłby jakiś tymczas. Jej potzrebny jest ktos , kto ja zabierze na spacer, zajmie sie nia, okaże czułość, zrobi wszystko, żeby nie "myslała" o tym co się stało, jednym słowem non stop będzie ją czymś zajmował. Z tego co piszecie sunia miała bardzo silny instynkt macierzyński i utrata dzieci jest dla niej prawdziwa tragedia.