Tak juz jest. Z czasem ból staje się mniej palący, ale jest nadal.
Ja pamiętam Psonię bardzo dokładnie, pamiętam jej zapach, jej mięciutkie futerko, jej miny, jej pozycje, które przybierała, jej psoty. Jestem szczęśliwa, że pamietam ją tak dokładnie,a wczoraj minęło 3,5 roku odkąd pobiegła za TM. Ja musiałam jechać do tej samej lecznicy, w której odeszła Psonia z Balbinka. To było 3 miesiące po odejściu Psoni. Tez była niedziela, i ta sama godzina. Najgorsze było to, ze Balbinke połozono w tej samej sali, na tej samej leżance co odeszła Psonia. Myślałam wtedy, że pęknie mi serce. Łkałam, zalawełam się łzami i prosiłam w duchu Boga, zeby nie zabierał mi tez Balbisi. na szczeście duszności były spowodowane kaszlem kenelowym.
Choc tam naprwde robiono wszystko,z ęby ja mi uratować, walczono do końca, nawet podejmowano jej reanimację to nie lubie tam jeżdzić, wszystko odżywa wtedy od nowa.
Szkieleciu pamietam psi Aniołku