I co? Będziemy tak biadolić nad jego losem?
Dziewczyny, wiadomo, ze psiak nie radzi sobie w schronie. Jest wyobcowany, wypłoszony z głową spuszczona do dołu. To wcale nie musi oznaczać, ze nie widzi, nie słyszy , może po prostu zjada go strach.
Nie oszukujmy się, taki psiak marnuje się w schronie i będzie coraz gorzej z każdym dniem.
10 lat to jeszcze nie tragedia, są strasze psioki i nie spieszy im sie na tamten swiat.
Zamiast się tak użalać zróbmy coś?
Dziewczyny, napiszcie czy akcja mająca na celu zebrania kasy na niego by coś dała. Czy gdyby znalazła się kwota na jego utrzymanie byłoby go gdzie umieścić : hotelik, płatny tymczas, cokowiek, aby miał swobode i człowieka, który go pomizia.
Jesli tak, to musimy zrobić wszytsko, zeby go wyciagnąć z tego piekła, bo dla niego to jest piekło.
To, ze pobiadolimy nad nim akurat nic nie da. Jemu potrzebna jest pomoc i to wczoraj.