Psonia śni mi się rzadko. przed Wigilią śnili mi się rodzice. Tak dobzre było ich zobaczyc, tak dobrze. Mam nadzije, że wzieli ze sobą Psonie i resztę naszego stada, które jest od dawna za TM i poszli z nimi na długi spacer, że są tam szczęśliwi, a rodzice jak w moim śnie bronią mnie , opiekują się nami i nas nadal kochają.
Psoniu za mną już najsmutniejszy wieczór w roku. Dzięki Januszowi i Szymonowi udało mi sie przez to przejść. Mają do mnie anielską cierpliwość, oj mają.Kiedy beczę, tulą, tłumaczą, pocieszają. Pomagają mi lizać rany i dzięki nim nie wpadłam w jakąś depresje.
Dzisiejszy dzień tez jest inny. Zamiast rozmowy z mamą, wycieczka na cmentarz.
Patrzyłam na grób rodziców i zdałam sobie sprawe, że jestem bardzo dumna z tego, że jestem ich córką, że urodziłam się w tej , a nie innej rodzinie.
Psoniu bardzo was kocham