Suni niewątpliwie trzeba pomóc i widze, że masa osób juz ta pomoc niesie, choć dla mnie podobnie jaj dla wandy szostak jest wiele niejasności.
Dziewczyny, sunia została zoperowana, ale wróciła do domu gdzie przebywa jej ojciec. Nie wiem czy to nie za duże ryzyko. Co będzie jak tatuś znów poturbuje swoja córeczkę? Dobrze wiecie, że pies nie ma instynktu macierzyńskiego i może małą traktować jak rywalkę.
Pani jest biedna, ale stać by ją było na utrzymanie dwóch psów i to wcale nie malutkich pinczerków?
A swoją drogą trzeba koniecznie na pani wymusić kastracje psa, żeby więcej go nie rozmnażała w zamian za szczeniaka do sprzedaży, bo pewnie tak to wyglądało.
Poważnie zastanawiam się czy w takim wypadku nie lepiej by było jakby fundacja odebrała sunie tej pani.
Jak zaczniemy wspomagać rozmnażaczy to te bezdomne bidy, których masa na tym świecie, (właśnie przez takich ludzi) zostaną bez pomocy, bo portfele nam się nie chcą rozciągać.