Psoniu, wobec tego czesz swoje błyszczące futerko, żebyś lśniła w blasku księżyca.
Tylko jak będzie tort ze świecami to uważaj na swoje uszy łakomczuszku.
Pamiętasz?
Siedzieliśmy przy stole, jedliśmy uroczysta kolacje przy świecach. Zagadaliśmy się i w pewnym momencie usłyszeliśmy krzyk Szymona "Psotka sie pali".
Zerwaliśmy się na równe nogi. Kopciło ci się z ucha , a ty zajadałaś na kanapie dopiero co zwędzone ze stołu ciacho. Guzik cię obchodziło, że się przykopciłaś. Papu było ważniejsze i smaczniejsze.
Jeszcze na nas patrzyłaś jak na idiotów, że robimy zamęt o głupie ciacho.
Jejku , ale mi brakuje tych twoich numerków.
Kocham cię słoneczko i was moje aniołeczki