W niedzielę była Ania z Kenią u nas. Po dwóch miesiącach nieobecności Kenia wpadła do domu jak do siebie, przywitała się z psami, kotami, domownikami, jakby jej nie było dwa dni! A te nasze stado się ucieszyło, poznało ją!
cudna, kochana, śliczna, błyszcząca, mądra, posłuszna (jedyna ze stada, które się rzuciło ujadać pod bramę, na hasło"Kenia, wróć!" wróciła w 2 sekundy!!)
Ale dziadowanie w kuchni jak zawsze. Wszystko co się bierze do reki, musi obejrzeć, czy się da zjeść. Aż do przesady.