Przyjechała do nas rodzina - i chłopcy, i Ania z Kenią. Tak się Greyka zaperzyła na Kenię, ze nie zauważyła ludzi! Nasze suczki przyjęły Kenie zupełnie normalnie, jak kogoś ze stada, ale Greyka- powarkiwała, były zęby przez moment w robocie, aż krzyknęłam, podchody z opuszczonym łebkiem. Teraz jest na razie ok, każda przechodzi obok nie patrząc na drugą.