Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44565
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. Dzięki za dobre słowo, wszystko jak na złość się sprzysięgło... Wieczorem pomalutku wyprowadziliśmy Dorę z kuchni (boi się kafelków, paneli, kładzie się plackiem) na dwór, tu radość ogromna! Zrobiła wszystko co trzeba i poszła do kojca... No, wola boska, ale miałam ogromne wyrzuty sumienia, że nie dam rady jej wnieść do domu Rano szybciutko ubrałam się i poszłam do Dorki -uśmiechnięta, łasząca się, ogonek jak chorągiewka. Uff, wszystko dobrze. Jutro zastrzyk z antybiotyku.
  2. Jesteśmy w domu, Dorka w kuchni - nie chce się położyć, boi się domu, pomieszczenia. Na koty zupełnie nie zwróciła uwagi, do psów też jest super. Do samochodu nie weszła, włożyliśmy ją we troje z Tomkiem i Irenką. Pod lecznicą panika, położyła się plackiem i we dwie musiałyśmy ją wnieść do lecznicy i położyć na wagę. Kurcze, dwie emerytki i spanikowany pies... Waży niemało, 20,5 kg... Po prawie dwóch godzinach odbiór psa, ale szczęśliwie trafił się postawny młody człowiek i wziął Dorkę bez problemu na ręce i wsadził do auta Ireny. W domu - powtórka, wniesienie psa do kuchni. Teraz drepcze, popiskuje, ale drzwi do salonu otwarte, może sobie chodzić. Gdyby to było małe psiątko, to na ręce na siusiu, i powrót do domu. Tu problem - nie damy rady!... Ja już z gorączką i kaszlem, marzę, by się położyć choć na godzinę Dr Magda określiła jej wiek po zębach na ok. 7 lat...
  3. Sterylizacja jutro, o 11.00. O mały włos by się termin zmarnował, bo dziś Tomek nie wstał z łóżka, złapał grypę - nawet w przychodni potwierdzi test. W pierwszym odruchu zadzwoniliśmy, by odwołać wizytę. Ale potem pomyślałam, że ma się przyjaciół i jutro pojadę ja i Irenka. Myślę, ze damy rade, sunia około 20 kg, nie zna samochodu, do domu nie wchodzi...
  4. Umówiliśmy Dorkę na sterylizację na czwartek, na godz. 11.00. Chodzenie na smyczy już prawie opanowane, ale na ulicę na razie nie wychodzimy. Tylko ogród i sad. No i kolejna biedusia, która nie wejdzie za chiny do domu.... Staje jak wryta przed pierwszym schodkiem (a jest ich raptem siedem....) W czwartek po operacji musimy ja zabrać do domu, na tradycyjne posłanie w kuchni.
  5. Rudzik po pół roku adopcji pozdrawia, z kojcowego chłopaka domowy kawaler
  6. Nasze stadko w zimowym sadzie (ruda mała Wiki to Anusiowa sunia), mała szara to Igusia, biaława to Bezia, i czarnulka to Dorka
  7. Nasza podopieczna Dorka wyładniała, sierść nabrała połysku, ogon jak chorągiewka powiewa Biega po sadzie z naszymi (i Anusiową Wiki), ale na smycz nadal reaguje znieruchomieniem. Popracujemy nad tym, i nad przychodzeniem na wołanie, bo na razie trochę to kulawo idzie Ale co, ładna, nie?
  8. Adopcja było prowadzona przez gminę, Ben nie był pod naszą opieką, i pies już pojechał - ja pomagałam tylko w załatwieniu transportu, wyszukaniu ofert. Pani sama wybrała (polecony i sprawdzony przewoźnik, opłacony przez panią adoptującą). A nasza podopieczna Dorka dała sobie założyć obrożę Przychodzi do człowieka, kładzie się poddańczo do góry brzuszkiem, bierze smaczki z ręki No, na razie na widok smyczy (mamy taki krótki pasek do nauki) zwiała do budki.
  9. Trwa oswajanie Dorki - wdzięczy się, macha ogonkiem, podskakuje, i daje dotknąć pyszczka Że by tylko udało się założyć obrożę, to będzie nauka chodzenia na smyczy.
  10. Prawda, że ryjek podobny? Tak, dość duża
  11. No to tak... Od wczoraj w naszym kojcu przed domem zagościła taka suczka: nie stara, nie chuda, na razie boidudek. Trochę w typie labka, a trochę ... Gooogle określiły ją jako "owczarek z Majorki" ! Korzystam, ze jeszcze przez tydzień jest u nas na wsi moja siostra, która ma niebiańską cierpliwość do takich biedaków-straszków. Trochę pracy i .... I dziś już jest machanie ogonkiem, nawet próba podejścia do ręki ze smaczkiem Ania zaproponowała dla suczki imię Dora, niech i tak będzie
  12. Święta już mijają, jutro do pracy, ale zaraz weekendzik Jutro też podjadę z Tomkiem do gminnych kojców, czas zobaczyć, co w nich słychac, bo po adopcji Tofika jakoś tak pusto u nas.... He, he!
  13. Oj tam...tylko troszkę... Nie było innej opcji, jak dom - nie buda i kojec! A wiesz, ze dr Magda jego wiek określiła na 3-5 lat, nie taki młodzik. W ogłoszeniach podawałam 3 lata.
  14. To jeszcze u nas, takie pożegnalne zdjątko z ulubionym pluszakiem-krówką. Pańciostwo od pierwszej chwili pokochali Tofika, a i on się przykleił do nich - łasił się, lizał po twarzy, podawał lapkę. Spakowałam mu pluszaki, jedzonko na pierwsze kilka dni, starą ukochaną poduchę, i oczywiście umowę i książeczkę zdrowia. Wyszliśmy na spacer, pan prowadził psa na smyczy, a Tofiś oglądał się na mnie... Do samochodu nie chciał wejść, ale podsadzony przez pana Włodka położył się spokojnie koło pańci na tylnej kanapie. Pani Elżbieta dzwoniła po 2 godzinach z pierwszą relacją, że w aucie siedział spokojnie, czasem ją polizał, czasem spoglądał przez okno. Pierwszy spacer zaliczony, krzaczki oblane, a do domu został tradycyjnie wniesiony na rękach. Odpoczywa na tej swej starej podusi, położonej na nowym posłaniu. Jejku, Tofisiu, chyba dobrzy ludzie ci się trafili!...
  15. Straszna pogoda u nas, wiatr i deszcz...
  16. To jeden z najfajniejszych psów, który się przewinął przez lata w naszym domu tymczasowym. Wręcz idealny...
  17. Umówieni jesteśmy z państwem N. na poniedziałek w południe. Tofik jeszcze nie wie...
  18. W gminnym kojcu kolejny pies, czarny... Jutro zrobimy zdjęcia do ogłoszeń na stronie gminy.
  19. Noc trochę przedreptana, pewnie bolała ranka Rano ogromne powitanie nas, i oczywiście w podskokach do kuchni Pan dopytywał, jak Tofik się czuje, w grubsza umówieni jestesmy na przyszły poniedziałek.
  20. Wszystko załatwione. W samochodzie tak sobie się zachowuje, nie chciał wsiąść, był niespokojny. Do gabinetu też Tomek go musiał wnieść. Waży 18 kg. Odebraliśmy psiaka wpół śpiącego, w samochodzie już się wybudzał. Teraz po kolejnym spacerze, po małej kolacji. Zobaczymy, jaka będzie noc.
  21. Jutro ten ważny dla Tofika dzień jeszcze nie wie, że czeka go operacja... Zobaczymy przy okazji, jak zachowuje się w aucie. Mamy 25 km w jedną stronę. Koszty kastracji pokrywa gmina.
×
×
  • Create New...