To fakty:
znaleziony na pocz. kwietnia na podwórku, tak chory, ze nie mogł chodzić. Szmatka bez zycia. Skrajnie wyniszczony, zarobaczony, z kocim katarem. Miał 7 miesiecy, wygladał na 4.I zaczęła sie walka o jego zycie. Długi czas były rokowania niepewne, właściwie miał zerowe sznse na przezycie. U Ewy zaczął dochodzić do siebie. Zastrzyki, leki wzmacniajace, ciagłe wizytu u lekarza. Po 3 miesiacach jakoś stanał na łapinki. Zawsze będzie drobny i zostanie mu zamglone oczko, jako pamiątka po kk. Radosny, zywiołowy, nadrabia brak dzieciństwa i młodość spędzoną na ulicy. Wymaga kontroli u lekarza. Najlepiej do domu bez kotów, za to z psami, traktuje je jako towarzyszy zabaw. Bardzo czysty, nie zdarzaja sie mu wpadki poza kuwetkę.
No i jest taki kochany :loveu: