Koksownik dostawał jakiś antybiotyk od weta, (jeździliśmy codziennie przez całą Warszawę w godzinach szczytu), witaminę B compositum i jakiś preparat z kwasem foliowym (jak dla kobiet w cąży, przepraszam ale nie pamiętam jak to się nazywało), leczenie trwało ok. tygodnia, ale były dwa rzuty, drugi gdzieś po miesiącu. Sprawdzę na wątku Koksa, bo już nie pamiętam dokładnie, od tamtego czasu już nie chorował - na nic, jeśli znajdę jakieś dokładniejsze dane, to się odezwę, musi być dobrze!