Wiem, co czujesz. I nie są to puste słowa- zapewniam. Bo dziś mija dokładnie 2 lata odkąd odeszła Fucha, nasz pierwszy pies. Nie miałam psa jako dziecko, dopiero gdy miałam własne dzieci. Była 3,5 miesieczną znajdką przywiezioną z wakacji. Była z nami 10 lat. Piękna, mądra, kochana. Kawał naszego życia należał do niej. Moja córka (bo to ona najbardziej walczyła o psa w domu) miała 10 lat gdy Fusia dołączyła do naszej rodziny, a 18 gdy Fusia odeszła. Teraz w domu są 2 sunie, niepodobne do Fusi (była trochę boksiopodobna)- maleńkie, wesołe. Ale inne, a tak samo kochane. Fucha zawsze pozostanie z nami, jej zdjęcia wiszą na ścianie, stoją w ramkach. Kochała ludzi, nie znosiła innych zwierząt, była wobec nich agresywna. Strasznie chorowała, choć tylko 5 dni (nagle, bez objawów okazało się, że ma raka wątroby i białaczkę).Zasnęła i już się nigdy nie obudziła. Współczuje Ci bardzo, ale jeśli się kochało, to musi boleć odejście. Trzymaj się i pamiętaj o niej, bo tak trzeba.