Dobre, z tym liczeniem :-)
Ja nie bardzo mogę postawić przed faktem dokonanym, bo raz tak zrobiłam (z Miką sunią z Dogo) i udało się, ale zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę to nie ja zajmuję się psami- wychodzę rano 0 7.30 wracam ok. 18. A mój Tz jest nauczycielem i ma troche więcej czasu, więc to on karmi, wyprowadza, wozi na szczepienia, na działkę...I jeszcze sprząta, jak coś narozrabiają pod nasza nieobecność, co im się zdarza, bo to 2 wielkie rozrabiary i złośnice :-)