Fucha była z nami 10 lat. Kiedy odeszła (a strasznie cierpiała - rak wątroby i białaczka) pierwsza myśl była- nigdy więcej, żaden pies nigdy jej nie zastapi. Ale minęły 2 miesiące, a pustka była nie do zniesienia, i w domu pojawiła się Lolka, a potem jeszcze Mika...Fusia została w naszych sercach na zawsze, niedługo minie 2 lata od jej odejścia. Ale życie toczy się dalej...
U moich dziewuszek wszystko OK. Brat co prawda robił zdjęcia w czasie świąt, ale jak dotąd nie mogę ich od niego "wyegzekwować". Mikusia zaczęła z nami sie "porozumiewać" tzn. gadać po swojemu. Lolcia nadal jej matkuje. Mam nadzieję, że Paweł wkrótce prześle mi zdjęcia. Dziękuję za zainteresowanie.
Grażynko, chyba na Dogo jest ktoś jeszcze z Tych (Tychów?), tak mi się wydaje, że byłoby Ci rażniej i łatwiej, przynajmniej na początku.
O kase tak bardzo się nie martw, jak widziałaś z Misią jeśli chodzi o to, nie było aż tak dużego problemu.