bardzo wspołczuje. wiem dokładnie, co przezywasz. w kwietniu straciłam marcelka, dwa miesiące później edika. marcelek 4 lata chorował na serce. gdy umarł, praktycznie od razu posypał sie po nim edek.
serce mi pękło. wciąz za nimi bardzo tesknie. a to juz prawie rok...
gdy umarł marcel postanowiłam - już nigdy wiecej nie chce miec psa. został edek i lola. potem odszedł edi i jeszcze bardziej sie w moim postanowieniu umocniłam. ale postanowienia postanowieniami, a zycie zyciem.
pisałeś na wątku ONki, która zatruła sie w górach, ze psy, które odchodzą znajduja nam pocieszyciela. ja tez tak myślę! to moze wydawac sie śmieszne, ale jestem przekonana, ze moja franię (zapraszam na jej wątek) "załatwili" mi marc i ed:) moje kochane chłopaki.
trzymaj się.