-
Posts
344 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by golden_owner
-
Ehhh, no to lipa, kosci u mnie odpadaja, bo mlody ma po nich biegunke taka, ze szok... Wieprzowiny nie daje, bo mam lekka (ha! malo powiedziane :oops: ) obsesje na punkcie masy - wazy duzo to moje ciele jak na psiura w tym wieku, choc nie wyglada, a wieprzowina tlusta jest. W sumie to jest moj trzeci pies, dwa poprzednie jadly co popadlo, ale to nie byla era internetu i niesmiertelnego bilansu 8) , a i psy byly mikre i np. problemy ze stawami ich nei dotyczyly. Korpusy kurczece dawalam, ale zeby obrac 40dag chrzastek i miesa z korpusow musialam siedziec pol dnia nad tym talatajstwem, wiec tez sobie dalam spokoj, kupuje od czasu do czasu jak wiem, ze bede miala kiedy obrac. Do kury rosolowej sie przymierzam, ale u mnie kosztuje ona jakies 5zl/kg - tylko czy w takiej kurze sa wszystkie wnetrznosci? - bo tego najbardziej sie obawiam - ze trafie na jakies flaki i bede sie bala tego dotknac :oops: Bo ze mnie w ogole marna gospodyni jest :oops: Lapy kurczece daje, ale rzadko bywaja u mnie takie naprawde kurczece (czyli duze i hmmm... chrzestne), czesciej sa jakies takie wysuszone, co to z nich ciezko nawet galarete zrobic. Ehhh, tak sobie czytam to co pisze i widze, ze jesli gdzies jest problem, to w moim malym rozumku, bo jakos nie jestem w stanie kupic np. tanszej karmy (co nie znaczy gorszej) czy "gorszego" (dla psa nie sadze zeby jakies bylo gorsze) miesa - kupuje jedna z najdrozszych, a mieso daje takie, jakie bym sama zjadla (no, moze oprocz tych chrzastek ;) ) - bom jest histeryczna mamuska :evilbat:
-
Ok, to ile Wy tego dajecie? Jak nietrudno sie domyslic, u mnie jest to okolo 2% m.c. - samo mieso, plus dodatki (ryz+warzywa). Wrocilam wczoraj ze sklepu ubozsza o 25zeta, a kupilam miesa na 4 dni - i tak wyszlo taniej niz zwykle, bo kupilam rowniez kurczaka. Dodam, ze mieso waze po ugotowaniu i obraniu i, jak juz wyzej pisalam, wychodzi zwykle polowa tego, co przed ugotowaniem (z kurczaka mniej). Wyrzucam skore, daje mieso i chrzastki. Co konkretnie dajecie, tz. jakie czesci zwierzatek, bo naprawde nie moge uwierzyc, ze wychodzi az tak tanio :O Co prawda moj pies wazy wiecej, bo jakies 37kg, ale nie zmienia to faktu, ze roznica jest kolosalna, na samo mieso wydaje ok.180zl/miesiecznie + pol worka karmy - 110zl = 290zl/miesiecznie - bez imprez typu uszy wolowe czy arthroflex. NIe zebym byla przeciwniczka gotowania czy komukolwiek to odradzala, bo nic nie zastapi ucieszonej mordy i dluuugiego oblizywania sie po zjedzeniu michy pysznego zarelka, ale bylabym zainteresowana wskazowkami nt. tanszych opcji w gotowaniu - z nas dwojga moj pies jada znacznie lepiej niz ja. No ale to jeszcze dziecko, rosnie, rozwija sie, a mnie, starej babie juz nic nie pomoze 8) Nie mowiac juz o tym, ze wydaje mi sie, ze ciagle gotuje, a jak nie gotuje, to myje gary :/ i cala lodowka (a mam duza) jest zawalona pudelkami z psim zarciem: w jednym ryz, w drugim miesko, w trzecim starta marchewka z burakami, w czwartym starte jablko... nie miala baba klopotu to sobie sprawila psa ;) A teraz coby tak zupelnie z tematu nie zboczyc: Moja znajoma wygrala dwa worki karmy Aport, nie mialam czasu dokladnie sie przyjrzec opakowaniu, ale nie moglam tam znalezc dokladnego skladu. I nie pachnialo mi ladnie to zarelko, a sucz znajomej nie tknal.
-
Dbsst, gotowane taniej? :o Nie tak dawno temu zaczelam podawac psiurowi jeden posilek gotowany i jeszcze troche, a pojde z torbami. Gotuje co trzy dni, dziennie pies zjada 40dag gotowanego miesa (zazwyczaj indyk, kurczaki sa niemilosiernie tluste, a na wolowine na co dzien mnie nie stac - co najmniej raz w tygodniu jednak jest lata lub szponder wolowy). 40dag gotowanego miesa to mniej wiecej 80dag surowego z kosciami. Indyk kosztuje od 5.5zl/kg do 7.80zl/kg (skrzydla i golonka), wolowina od 10zl/kg (lata) do 13.5zl/kg (szponder). Do tego ryz gotowany na wywarze z miesa, buraki, marchewka, jablko i witaminy. Zanim zaczelam gotowac, dostawal royala digest&osteo jr, czyli nie najtansza karme, ale zywienie wylacznie nia bylo co najmniej o powole tansze (dziennie) niz jeden posilek suchy + jeden gotowany. Gdzie zatem tanie gotowanie? Chetnie sie dowiem, bo sama wcinam dzem i pasztet przez to psie gotowanie :roll:
-
Ja przed Katowicami wybralam sie do powiatowego weta (w Wadowicach) po zaswiadczenie. Powiedzial mi, ze nie wydaje sie juz takich zaswiadczen, zadzwonil do Katowic do ichniejszego inspektoratu i tam mu tez powiedzieli, ze takich swiadectw sie juz nei wypisuje, ze wystarczy ksiazeczka z wbitym szczepieniem p/wsciekliznie. To o co w koncu chodzi? :evilbat:
-
Jestem załamana....On wcina ludzkie odchody!!!!!!
golden_owner replied to AnkaBP1's topic in Wychowanie
Pika - w zimie to nawet lepiej, mozna zaaportowac dobrze zachowany, zamarzniety okaz 0X My juz zainaugurowalismy sezon, moj dzielny piecho zezarl pierwsza kupe, ktora pojawila sie w lesie. Ot, sprzata chlopak swiat :evilbat: Stracilam juz niestety wiare, ze to sie kiedys zmieni, mam po prostu psa - gownojada i juz 8) Oczywiscie poza aspektem estetycznym jest tez problem innej natury: przez takie smakolyki pies moze sie nabawic roznych swinstw, np. lamblii :/ -
No ale przeciez w goldenach trudniej jest sie przebic niz mniej licznych rasach 8) To w Lublinie i w Opolu bede Wam kibicowac, bo dla mojego szczurzydla to za daleko, wiec jade sama (i nie narzekam, bo moze mi sie uda zrobic pare zdjec) - ale bedzie jego ladniejszy braciszek :D I wreszcie zobacze Peppera na zywo, bo poki co, widzialam jedynie Fisza w Katowicach (i nawet calkiem blisko siedzialam :D ).
-
Eee tam, skromnie... Nie badz taka skromna! ;) Gratulacje! :D A Pepper? Bylas tylko z Fiszerem?
-
Ja wczoraj z psa zakropionego Frontlinem wyjelam kleszcza :( Ruszal wszystkimi odnozami i nie zamierzal dac sie wykrecic :( Moglam poczekac te 48h, po tym czasie producent obiecuje, ze nieopity krwia kleszcz odpadnie, ale kto by czekal wiedzac, ze na psie cos tak obrzydliwego siedzi? Wyjelam i dokonalam spalenia :D az trzaskalo :D W pogotowiu mam preventic, postanowilam, ze jesli codziennie przez tydzien bede znajdowac na psie kleszcze, zaloze preventic.
-
Dzieki! :modla: Ja mam 168km 8) To jeszcze mam jedno dyletanckie pytanie: w formularzu zgloszenia jest rubryka Zuchtbuch, potem jest nr, potem gew.am. Co mam wpisac w tej pierwszej? PKR z numerem (i wtedy tam gdzie nr numer rejestracji oddzialowej) czy samo PKR i nr rodowodu tam gdzie nr? I co w tej ostatniej? Przepraszam, ze tak dyletancko pytam, ale jak widac niemiecki w szkole byl dawno, a i skrotu "gew.am." sobie nie przypominam :(
-
Jako totalny laik chcialam zapytac jak placicie za te wystawe? Czy mozna karta? Jelsi tak, to jak? (mam vise classic) A moze jakis przelew? - ale to pewnie drogie jest. I czy informacje sa na jakiejs stronie slowackiej? I jeszcze moze sie orientujecie jak daleko (tak mniej wiecej) jest do tej Banskiej od granicy? (i od ktorej granicy :evilbat: )
-
Moj pies do tej pory slini sie jak opetany w garazu - pracujemy nad tym wlasnie. Jak tylko widzi, ze zatrzymujemy sie przy bramie, pojawia sie zaniepokojenie, piana na pysku jest juz jak majstruje kluczem w zamku. Potem wchodzi potulnie do garazu i wsiada do auta, ale caly pysk w pianie :( W ogole denerwuje sie jak zatrzymuje samochod np. na swiatlach albo jak wjezdzam na parking i wtedy zdarza mu sie jeszcze slinic. I sadze, ze wazne jest jeszcze to, zeby samemu sie nie denerwowac. Na poczatku jechalam zawsze z dusza na ramieniu i myslalam tylko czy juz bedzie wymiotowal czy za chwile ;) Teraz mnie przeszedl stres, psu (odpukac) tez. Niewatpliwa wada jezdzenia samemu ze sliniacym sie psem jest to, ze pies sam probuje pozbyc sie sliny - jak? otrzepujac sie :D Nietrudno zgadnac, ze slina jest wtedy doslownie wszedzie :D AniaP - nie wiem jak Twoja sunia to robi, ale u mnie naprawde nie da sie odgiac tej maty na tyle, zeby pies wielkosci sheltie sie zmiescil :niewiem:
-
AniaP - jednak uwazam, ze albo szelki, albo mata, albo klatka, nigdy pies luzem w samochodzie, bo to sie moze naprawde zle skonczyc. Golden znajomych wybil soba przednia szybe podczas wypadku, zyje, ale panicznie boi sie samochodow (i wcale sie mu nie dziwie). Tez jezdze ostroznie z psem, a jednak nieprzewidzianych sytuacji na drodze nie da sie uniknac. Przez psa nawet zupelnie musialam zmienic swoj styl jazdy - do tej pory jezdzilam stosunkowo agresywnie i szybko, teraz wloke sie jak emerytka, a i tak zdarza mi sie ostro hamowac - psu "w kolysce" to nie przeszkadza, raz wyladowal na podlodze przez jakiegos kierowce - debila jadacego moim pasem w przeciwnym kierunku i nie chcialabym nigdy wiecej ogladac miny psa, ktory wlasnie trzasnal soba o podloge i o popielniczke, ktora konstruktorzy umiescili na srodku podlogi, wystajaca spomiedzy przednich foteli. No i mata jest na tyle duza, ze po bokach zostaje doslownie pare cm, moze chihuahua by sie zmiescil, ale cos wiekszego to juz nie ;)
-
Nie wydaje mi sie, zeby mozna bylo z naukowa precyzja wyliczyc czas, w ciagu ktorego pies moze zostac sam w domu. Wszystko zalezy od psa, od trybu zycia jaki mu zapewniamy, a takze od wyszkolenia. Moj pies pozostawiony sam w domu spi, ale jego nigdy nie wzruszalo to, ze ktos opuszcza mieszkanie czy pokoj, w ktorym on akurat przebywa nie stanowi i nigdy nie stanowilo dla niego problemu - ale on akurat tak ma. Moje poprzednie psy nie byly w stanie wytrzymac nawet 5 minut same w domu, probowalam to zmienic, ale nie wyszlo. Inna sprawa, ze nie znosze zostawiac psiura samego, ale to jest raczej moj problem, bo on po powrocie z meczacego spaceru w ogole nie zamierza sie ze mna wybierac.
-
Nie woze w szelkach. Kupilam je jako wzorowy przyklad nadgorliwej wlascicielki szczeniaka ;) ale w przypadku zwierza wymiotujacego gdzie popadnie (a najczesciej w miejsca trudnodostepne) potrzebowalam hmmm... plachty ;) No i kupilam mate do samochodu (zaczepiana na zaglowkach), wiec pies nie ma szans spasc na podloge czy fiknac do przodu przy naglym hamowaniu. Moznaby w macie wyciac dziury w celu przypiecia psa, ale wtedy mata traci swoja podstawowa zalete: szczelnosc ;)
-
U nas dojscie do stanu jaki utrzymuje sie od kilku ostatnich podrozy zajelo 7 miesiecy. Jezdzilismy nawet na stadion, ktory mam 200m od domu. Wsiadalismy i wysiadalismy bez ruszania i uruchamiania silnika + oczywiscie wyjazdy na spacery w kazda pogode (efekt: podsufitka cala w blocie). Fanem podrozy i samochodow to on chyba nigdy nie bedzie (a szkoda), ale mysle, ze z czasem uda nam sie wypracowac dojechanie nad morze (czyli w naszym przypadku jakies 700km) bez postojow co pol godziny (choc jesli bedzie trzeba to bedziemy sie tak czesto zatrzymywac). Aczkolwiek moj wet ma suke, ktora za nic w swiecie nie moze przyzwyczaic sie do samochodu, ma juz pare latek i tak jej chyba zostanie :( No ale nie trac wiary, mnie rece opadaly po tym jak kolejny raz pies zwymiotowal, a juz mi sie wydawalo, ze jest dobrze. Moze gdyby ktos z nim jezdzil z tylu, czulby sie lepiej, ale pech chce, ze z psem zwykle podrozuje sama (w ogole odkad mam psa ilosc chetnych na przejazdzki moim autem wyraznie zmalala :evilbat: )
-
Ehhh... chemia to najkrotsza droga, nie lepiej psa do samochodu po prostu przyzwyczaic? Moja mama nigdy nie dawala mi aviomarinu (jak bylam mala mialam problemy z podrozami), bo nie chciala ladowac we mnie tego leku (i chwala jej za to), wiec i ja postanowilam, ze pies tego nie dostanie. Probowalismy z cocculine, ale efekt byl zaden. Caly czas intensywnie pracowalismy nad zlikwidowaniem lub chociaz zlagodzeniem tej przypadlosci i... udalo sie! Zaczynalismy od zwrotu o 180 stopni i ucieczki gdzie sie da na widok samochodu (jakiegokolwiek), a teraz pies jedzie 100km (dalej jeszcze nie probowalismy) bez slinienia sie. Nie jest fanem podrozy, ale sam wsiada do auta i nie slini sie jak opetany, nawet jak cos tam wciagnie przed wyjazdem. 15 km mozna podzielic i na trzy, wysiadac z auta, bawic sie z psem, sprawic, zeby przyjemnie kojarzyl podroz. No i kolejna sprawa, jesli pies nie dostanie nic do jedzenia przed wyjazdem to raczej nie zapaskudzi calego samochodu, bo skoro nic nie zje, to nie ma czym wymiotowac... Ja mam w aucie mate dla psa, pod mata i w rogach recznik papierowy, na macie recznik, na ktorym pies jezdzi i znowu recznik papierowy, jak zdarzy sie, ze zwymiotuje, wyrzucam recznik papierowy, klade nowy i jade dalej :D
-
Ma byc zimniej niz dzis, ale nie bedzie mrozu, wiec chlapy sie raczej nie pozbedziemy :(
-
[quote]No to mój tatuś to wyjmie jak zwykle znaczek (taki że może parkować w kązdym miejscu i nie płacić yyeeaaahhh) i mamy z głowy[/quote] Jesli jest to falszywy identyfikator dla inwalidy to raczej nie ma sie czym chwalic - chyba jedynie inwalidzi wszedzie bez wyjatku moga parkowac w uprzywilejowanych miejscach, a jesli nei macie problemow z poruszaniem sie, to zajmowanie miejsca tym, ktorzy tego naprawde potrzebuja jest zwyklym dranstwem.
-
Jak myslicie, o ile wczesniej trzeba przyjechac zeby zapalac sie na parking przy Spodku? Nigdy tam nie bylam i nie wiem ile samochodow pomiesci - moze sie wyglupiam, bo jest na tyle duzy, ze dla wszystkich wystarczy miejsca, ale ja nienawidze manewrowac i juz sie stresuje na sama mysl, ze bedzie ciasno :/
-
Ilu wetow, tyle opinii, ale nie spotkalam sie jeszcze zeby wet nie mowil o obowiazkowym ostatnim szczepieniu na zakazne po ukonczeniu przez psa 12 tygodni. A co do jaderek - moj mial takie "wedrujace", tz. pojawialy sie, a w sytuacjach stresowych znikaly gdzies tak do 4-5 miesiaca. Jesli jaderka nie zeszly lub sa slabo wyczuwalne, to powinno to byc odnotowane w protokole przegladu miotu.
-
Goldki & Labki offowo :) ich właściciele też mile widzi
golden_owner replied to Thaned's topic in Golden retriever
Maga - dla mnie watpliwe jest w ogole to, czy golden powinien trenowac agility - to ciezkie psy i nietrudno o uraz. Natomiast dla 3-miesiecznego szczeniaka jest to absolutnie wykluczone, zadnych skokow ani intensywnych treningow w tym wieku! Czy chodzi Ci o szkolenie PT? O ile mi wiadomo, egzamin mozna zdawac eksternistycznie (czyli przygotowywac sie samemu lub w szkole, ktora nie ma uprawnien) lub uczeszczac na kurs organizowany przez ZK (albo szkole, ktora ma uprawnienia od ZK i moze zorganizowac egzamin). Rodowod eksportowy mozecie spokojnie zaniesc do ZK. Ja co prawda (tz. moj pies) tylko pol rodzinki mam czeskiej (tatus), ale rodowod ojca byl mi potrzebny do wyrobienia rodowodu, dalam kopie (troszke niestety wymietoszona - trudy podrozy :P ) i wszystko cacy. -
Pomyslal, pomyslal, kaska za paszport wpada do czyjejs kieszeni i mysle, ze ten ktos (a raczej grupa trzymajaca paszporty 8) ) dobrze sie orientuje, ze rubryk malo :evil: Trzeba jeszcze zlikwidowac instytucje swiadectw i zostawic paszport jako jedyne wyjscie w sytuacji, gdy takie swiadectwo jest potrzebne 0X Ot, prosty sposob na zarabianie :evilbat:
-
Maniut, moj pies mial takie objawy jak przeziebil pecherz (a mialo to meijsce kilka razy tej zimy), zawsze po dlugim spacerze w sniegu na mrozie. I zawsze byl to ten jeden raz, ze nie mogl wytrzymac i sikal w domu (i byly tego hektolitry), potem juz bylo ok. Zawsze robilam badanie moczu, podawalam urosept (ziolowy), dwa razy skonczylo sie antybiotykiem. I ja bym nie szla na szkolenie. Ogolnie po tych sensacjach ograniczam spacery na mrozie i z utesknieniem czekam na wiosne.
-
Ok, tylko swiadectwo zdrowia a urzedowe swiadectwo zdrowia to dwie rozne rzeczy. Urzedowe swiadectwo moze wydac tylko powiatowy wet., moze je wypisac nawet na podstawie swiadectwa od "zwyklego" weta. I na potwierdzeniu przyjecia stoi jak byk, ze ma to byc urzedowe swiadectwo zdrowia... Czyli jednak musze sie pofatygowac. A tak z innej beczki: Kurcze, jak Wy wyrabiacie sie finansowo z tymi wystawami? Jak licze koszty tej jednej to mi sie wlos na glowie jezy: 95zl zgloszenie, 60zl fryzjer + 40zl paliwo do fryzjera, 25zl "zwykle" swiadectwo, 100zl paliwo (na wystawe + po swiadectwo do powiatowego weta), czyli 320 zeta nie liczac ringowek, szamponow, odzywek ani kawy na wystawie. :roll: No i nie wliczylam urzedowego swiadectwa, bo nie wiem jeszcze ile kosztuje. Pech chcial, ze w mojej miescinie nie ma nikogo :o kto wystawialby psa, zatem na redukcje kosztow w postaci zabrania kogos nie moge liczyc. Nie zebym sepila czy narzekala, tylko tak zwyczajnie po ludzku sie dziwie jak Wy to robicie, ze jezdzicie na wystawy (z tego co czytam czesto za granice) i hmmm... stac Was na to (nie zebym przymierala glodem, bo zglosilam psa na wystawe, ale na 3 w miesiacu jeszcze mnie nie stac). Jesli planuje w przyszlosci zakup drugiego psa, rokujacego wystawowo (ten jest kochany i oczywiscie dla mnie najpiekniejszy, ale champion to to nie bedzie ;) ) i aktywne wystawianie, to pozostaje uczepic sie bogatego meza :evilbat: bo ja jeszcze dluuugo nie bede zarabiala tyle, zebym mogla wylozyc 1000zl miesiecznie na wystawy w sezonie :roll:
-
Dzieki wielkie :) To nie bardzo rozumiem po co pisza, ze trzeba miec takie swiadectwo - w koncu to jednak troche zachodu (i kasy)... Skoro nigdy nie mialas takiego swiadectwa ze soba to mam rozumiec, ze nie sprawdzaja ich przy wejsciu/czy gdzies indziej? Wg mnie to totalna bzdura, ale myslalam, ze jak mus to mus i wlasnie jestem na etapie lokalizowania powiatowego weta. Wybiore sie po to swiadectwo, bo jednak katowicka wystawa jest duza i a nuz sie komus zachce sprawdzac, to nie chcialabym odejsc z kwitkiem, skoro juz wymecze mojego zwierza przez te 100km w aucie... (nie zebysmy mieli tam o co walczyc, ale jak juz dojade to glupio nie wystartowac ;) )