-
Posts
344 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by golden_owner
-
Ja na temat "nieszelkowy" ;) ale musze sie pochwalic. Otoz moj goldek jest od dzis dumnym posiadaczem obrozy ze sklepu Krzysztofa i jest to najlepsza obroza jaka kiedykolwiek nosil ktorykolwiek z moich psow. Wszystkie i inne moga sie schowac. Sliczna! :D I jak najbardziej pasuje na 7-miesiecznego goldka.
-
Arga, ale one maja spory zakres regulacji :lol: Moze sie jednak skusisz? ;) Ja nie moglam sie oprzec obrozce z kostkami na czerwonym tle i moje Szczescie bedzie chodzic juz niedlugo w takiej. Wlasciwie wszystkie wzory sa ladne, ale ja mam czerwona smycz, wiec musi byc pod kolor :P Mnie sie wydaje, ze to, ze psy nie toleruja innych psow jest czesto zasluga ich wlascicieli, ktorzy od malego izoluja psiaka od innych. U mnie na osiedlu jest takich psow sporo, zreszta bardzo smuci mnie to, ze psy sa czesto zaniedbane - nie to, ze nie maja co jest, ale nikt z nimi nie spaceruje, nie bawi sie... dwa bloki ode mnie mieszka goldenka, ktora wychodzi na zewnatrz tylko na chwile, na krotkiej smyczy - ta to dopiero ciagnie. Wychodzi z nia na oko 10-letni chlopiec, ktory KOPIE sunke, gdy ta np. nie chce isc. Szkoda suczki, bo widac, ze to mily i towarzyski psiak :( Dodam jeszcze tylko, ze to jest suka z papierami, kupiona przez matke dziecka chyba tylko dlatego, zeby mogla powiedziec na osiedlu, ze ma psa za 2000 :(
-
Nie no co Ty, nie urazilas mnie :) Zreszta ja jestem dosc gruboskorna i sie nie urazam, ale bywa, ze zbyt hmmm... bezposrednio/dosadnie/kawonalawicznie (w zaleznosci od sytuacji) sie wypowiadam - taka juz jestem w goracej wodzie kapana i sie nie daje wychowac :oops: Natomiast wlasnie to wywalanie sie na grzbiet mnie dziwi, dzis miala miejsce taka sytuacja, ze w lesie spotkalam wyzlice, ktora jest agresywna w stosunku do innych psow, moj pies jeszcze jej nie zauwazyl, bo gmeral w sniegu, no to ja w te pedy do psa (odruch bezwarunkowy), a pies buch na plecy... Oczywiscie zaraz odzyskal rezon (juz na szczescie na smyczy) i w te pedy chcial biec do wyzlicy i proponowal jej zabawe, na co ona juz z daleka zaczela ujadac i rzucac sie nota bene na kolczatce (a w sumie niewielka ta wyzlica...)
-
A kto sie obraza? :o Cholender, ze tez kliknelam na ten link sklepu z obrozami - kupilam kolejna (chyba juz 4) obroze. Niedlugo na kazdy dzien tygodnia bedzie inna :D
-
Amika, ja nie wiem jakiego masz psa, byc moze slucha Cie w 100%, ale moj 7-miesieczny szczeniak czasem jeszcze sie waha czy ma do mnie podejsc, czy tez pobiec do psa, ktorego zobaczyl w poblizu. Jesli wiem, ze ten pies nie zrobi mu krzywdy, to najczesciej pozwalam mu sie z nim pobawic albo wydaje komende "siad" i dopiero jak pies sie zblizy pozwalam na zabawe. Jesli natomiast wiem, ze jest to agresywny pies (a chodzi tu kilka takich bez smyczy, ba, czasem nawet bez wlasciciela) to sorry, ale wole psa przypiac na smycz zanim bedzie za pozno - i w zadnym wypadku go nie gonie, bo on nie ucieka przede mna, a jedynie szybko podchodze lub podbiegam i przypinam smycz, co w przypadku wywalenia sie na grzbiet nie jest latwe.
-
No wlasnie, ale ciagle nikt sie nie wypowiedzial na temat tego, czy szczeniak moze nosic szelki, a jesli nie to dlaczego. Ja jedynie gdzies tam wyczytalam (a moze nawet uslyszalam), ze szczeniak nie powinien nosic szelek ze wzgledu na stawy - moze ktos mnie oswieci dlaczego tak jest? Ehhh, jesli chodzi o sprawe przywodztwa, to moj golden zupelnie nie ma ochoty stac sie przewodnikiem stada (co mu sie chwali), ale martwi mnie to, ze czasem jak do niego szybko podbiegne (bo np. zauwaze psa, z ktorym wolalabym zeby sie nie bawil, a on sobie bryka bez smyczy i wole nie testowac komendy "do mnie" w takiej sytuacji), to on wywala sie na grzbiet. Nigdy nie zostal przeze mnie (ani przez nikogo innego) uderzony, zero agresji w kontakcie z psem, a ten mi sie kladzie...
-
Ja kupilam flexi dla ciezkich psow, cala z tasmy, bo linek nie lubie i poki co trzyma sie dzielnie. Oprocz tego, ze jest troche zmacerowana, bo pies lubi zanosic ja do domu w pysku, ale na tym cierpi jedynie raczka ;) A to, ze czasem na niej ciagnie (ale zdarza sie to tylko wtedy kiedy zobaczy cos/kogos ciekawego, nie jest tak, ze przez caly czas ciagnie) po prostu mi nie przeszkadza, sama jestem malo zdyscyplinowana, to trudno zebym od psa wymagala czegos, co dla mnie niemozliwe ;) Wiec tak sobie oboje hasamy (nie wiem, czy dobre "h") po laczkach radosnie cieszac sie z pieknej pogody i przygladajac sie z zachwytem przyrodzie (dzisiaj widzielismy dwa bazanty :) ), a po miejskich deptakach dreptamy jak musimy. A co robicie jak pies chce poweszyc na trawniku/laczce w miejscu, w ktorym nie mozecie puscic go luzem - idziecie za psem, czy zabraniacie mu weszenia?
-
Niebieska - ja z pelna swiadomoscia wad i zalet uzywania flexi taka wlasnie smycz kupilam, poniewaz uznalam, ze spacer jest dla psa i nie widze powodu, dla ktorego ma on chodzic na krotkiej smyczy (nie wszedzie mozna puscic psa bez niej) albo ja biegac za nim po trawnikach. Na spacery "szkoleniowe" zabieram ze soba druga smycz, jesli ide po miescie, tez zabieram druga, bo wiem, ze odchodzenie ode mnie nie wchodzi w gre. Mysle, ze problem lezy tez w tym, ze na flexi ciezko psa odpowiednio skorygowac - przy smyczy parcianej, z regulowana dlugoscia nie ma problemu ze zlapaniem jej lewa reka (pies przy lewej nodze, smycz w prawej rece), natomiast flexi wyslizguje sie, a "korygowanie" przez nieustanny opor na smyczy tylko przyzwyczaja psa do dyskomfortu zwiazanego z ciagnieciem i w efekcie ciagnie sobie dalej w najlepsze. Co, koniec koncow prowadzi do tego, ze na flexi jest "robta co chceta" i to wydaje mi sie byc powodem ciagniecia na tej wlasnie smyczy. Nikomu nie polecam takiego "wychowywania" psa, bo co tu duzo mowic, nie jest to i nie bedzie nigdy pies bezblednie i karnie maszerujacy przy mojej nodze, bo na tym zupelnie mi nie zalezy, a to, ze inni domownicy nie bardzo sobie z nim radza na spacerach tez w sumie niewiele mnie obchodzi, ja sobie radze, pies zadowolony, czyli jest tak jak byc powinno :lol:
-
Agula, moj pies ma niecale 7 miesiecy i wazy 29kg. Niewybiegany pies to nieznosny pies :evil: Moj jak czasem sie zdarzy, ze nie pojdziemy na dluzszy spacer (np. jest wichura i deszcz i nie chce mi sie dralowac przez polane), robi sie nieznosny - np. przedwczoraj przerobil koszyk wiklinowy na wiory - zjadajac czesc tych wior po drodze, o czym przekonalam sie dzis rano, gdy wrocily w stanie nienaruszonym :/ A co do ciagniecia - w domu to moj nawet przy nodze bez smyczy chodzi. To jest po prostu spryciarz, co ciekawe,na flexi czasem ciagnie, a na zwyklej, parcianej smyczy nawet o tym nie mysli. Tyle, ze na parcianej chodzi rzadko, czesciej zabieram flexi, zeby mogl troche sobie poweszyc jesli nie bede mogla spuscic go ze smyczy. No i flexi sie zdecydowanie gorzej trzyma jak pies zaczyna ciagnac. Arga - jednym slowem to Ty jestes szefowa i sie facet frustruje :lol: Hihi, to ze slucha Ciebie, a jego nie musi byc trudne do przelkniecia ;)
-
No tak, lepsza obroza zaciskowa niz powyciagane rece, ja jednak jestem zagorzala przeciwniczka tego typu patentow i tez oczywiscie nie musicie sie ze mna zgadzac, ale uwazam, ze jesli juz doszlo do tego, ze pies ciagnie, to jest to niedopatrzenie ze strony wlasciciela i nie widze powodow, dla ktorych to pies mialby z tego powodu cierpiec - wiem, wiem, nie cierpi katuszy, tylko latwiej przywolac go do porzadku, ale jednak, jak by nie bylo jest to dla psa dosc nieprzyjemne doznanie i szkolenie na obrozy zaciskowej/kolczatce trudno nazwac pozytywnym. Sama dzis przejechalam sie z gorki na butach, bo pies w bardzo zabawowym nastroju puscil sie galopem, a pech chcial, ze pod sniegiem bylo sliskie bloto, a flexi ma tylko 5 metrow i nie starczylo zeby pies dobiegl na dol i pozwolil mi zejsc spokojnie. Byc moze jak mi bestia dorosnie i nic nie bedzie skutkowac przyznam Wam racje, poloze uszy po sobie i zakupie obroze zaciskowa, ale poki co jestem temu przeciwna, zwlaszcza u szczeniakow, ktore mozna bardzo wiele nauczyc w krotkim czasie. Zreszta pani Mrzewinska pokazala mi, ze jednak w kwestii szkolenia to ja jestem noga, a nie szczeniak - moj pies w jej rece robil wszystko i nie trzeba bylo zadnego przymusu, co jeszcze bardziej utwierdzilo mnie w przekonaniu, ze za moje bledy nie powinien cierpiec pies.
-
Moj golden ma miski na podlodze, poniewaz wychodze z zalozenia, ze na podwyzszeniu jednak w naturze wilki nie jadaly - tak, nie jadaly tez royala, ale akurat stawianie miski na podwyzszeniu nie wydaje mi sie naturalne. Psy znajomych rowniez maja miski na podlodze, mnie sie wydaje, ze ci, ktorzy uzywaja misek na podwyzszeniu sa w mniejszosci.
-
A jak sciagniesz lancuszek i zalozysz z powrotem zwykla obroze to tez dziala? Czy ten lancuszek jest "na chwile", czy tez planujesz prowadzac na nim sunie juz zawsze?
-
Rybko, nie wiem juz co gorsze - kolce czy zacisk, wg mnie obie opcje sa nie do zaakceptowania, golden nie wazy 50kg... No i z tymi smakolykami tez roznie bywa. Ja chodzenia musze uczyc na zabawke, bo do zarcia sie lakoma bestia rzuca.
-
No to moj jest jakis dziwny... Kiedy wyjezdzam i zostaje z bratem i jego zona, w ogole za mna nie teskni. Ostatnio wrocilam do domu po dwoch dniach nieobecnosci, pies podbiegl, machnal ogonem i wrocil do zabawy (bo akurat sie bawil). Jemu naprawde jest wszystko jedno kto sie nim zajmuje. Grunt to dobra zabawa i zarelko - taka zasade zdaje sie wyznawac moj goldek.
-
Moj goldek poszedlby z kazdym i wszedzie, nie ma problemu z zostawaniem w obcych domach, ma za to tendencje do wchodzenia do otwartych drzwi mieszkan, ktore mijamy na klatce - kiedys mu sie za to dostalo od psa sasiadow. Ostatnio poszedl ze mna do domu brata na impreze, na ktorej bylo duzo nieznanych mu osob i po dzikich harcach padl zmeczony i spal. MIalam powazny problem z wyciagnieciem go stamtad, a jest to dla niego obcy dom, bo byl tam moze trzeci raz. Nie ma tez problemu z odchodzeniem ode mnie z obca osoba. Aportowanie nie jest jego pasja, ale uwielbia sie bawic pilka tenisowa. Co ciekawe, najbardziej lubi bawic sie sam. potrafi rzucac sobie te pilke i uganiac sie za nia przez pol dnia ;) Mam dziwnego psa, ot co :D
-
Tak to juz jest z tymi chlopami - chcialoby sie efektow, ale popracowac nielaska ;) Moja gadzina chodzi na parcianej obrozce. Zdarza mu sie pociagnac, bo jestem niekonsekwentna i, co tu duzo mowic, leniwa, kaze mu wtedy usiasc i czekam az sie uspokoi albo odwracam jego uwage - bo on ciagnie jak zobaczy cos interesujacego. Czasem pociagnie, bo sie "zapomni" i stwierdzi, ze chce isc w inna strone niz ja, ale szybko mu to mija. Paru znajomych uzywa halti i wiem, ze sa zadowoleni z efektow. Sama chetniej kupilabym szelki - jakos tak fajnie sie prezentuja same szelki i pies w szelkach, ale przymierzylam mu ostatnio szelki samochodowe i zachowywal sie jakbym mu ogon obciela - mina mowiaca "cos ty mi babo zrobila" i dramatyczne proby uwolnienia sie od nich - no i fakt, ze pies rosnie, cos mi swita, ze to moze zaszkodzic na stawy - ale tu moze sie wypowie ktos bardziej doswiadczony. A czy ona naprawde tak strasznie ciagnie? Moj cielak wazy 29 kg (i za chwile przerosnie wzorzec, ale to inna historia) i w sumie sobie z nim radze. Na pewno masz jakis wytrych na swojego chlopa, taki ze mu wjedziesz na ambicje czy cos i jednak sie powstrzymac od tych kolcow. Przeciez to male dziecko jeszcze, szkoda zakladac kolczatke :(
-
O ile mi wiadomo, rosnacy golden nie powinien chodzic w szelkach, ale to jest wiedza z gatunku "wyczytane nie wiadomo gdzie", wiec nic wiecej na ten temat napisac nie moge, ale zastanawia mnie to, ze chcecie szczeniaka "zakolczatkowac" - pisze w liczbie mnogiej, bo w koncu chyba mozesz sie przeciwstawic facetowi... Zwlaszcza, ze w typowo meski sposob nie zaprzata sobie glowy porzadnym rozwiazaniem problemu (szkolenie), tylko od razu chce pojechac z grubej rury. Jesli juz cos mu koniecznie chce zakladac, to wg mnie najlepsze bedzie halti (najlepsze czyli najmniej szkodliwe).
-
Spokojnie, to na pewno chwilowa niedyspozycja. Jesli udalo jej sie zwrocic wszystko co "wciagnela" to nie powinno byc problemow. Moj golden oczywiscie jest pieszczochem - potrafi dosc brutalnie domagac sie pieszczot, na tyle, ze czesto chodze z podrapana twarza - pies spi ze mna w lozku i jak sie obudzi, nalezy go podrapac po brzuchu albo drapniecie murowane ;) Sama sobie rozpuscilam, to mam ;) Jak juz napisalam, zjada wszystko, na spacerach juz udalo mi sie ukrocic te praktyki, ale wczesniej wszystko ladowalo w pysku - maly problem jak to byl np. ogryzek, gorzej jak kocia (albo jakas inna) kupa. Fujjj... A z ta woda - mam nadzieje, ze zmieni zdanie, dzis musial przejsc po kilku kaluzach i zrobil to z takim obrzydzeniem... Zupelnie jak kot ;)
-
Na wstepie witam wszystkich, bom tu nowa ;) Moj golden (niecale 7 miesiecy) jest typowym goldenem jesli chodzi o zarlocznosc - zje wszystko i o kazdej porze, pusta miske wylizuje kilka razy, jakby niedowierzajac, ze juz zjadl, zje wszystko, najsmaczniejsze ostatnio sa patyki (zwlaszcza cieniutenkie galazki znalezione w lesie), suche wafle i oczywiscie uszy wolowe - jedna sztuke pozera w 10 minut, najchetniej jadlby je caly czas. Natomiast jest zupelnie nietypowy jesli chodzi o wode. Kaluze i blotka omija szerokim lukiem, jak jeszcze bylo troszke cieplej robilam wszystko zeby przekonac go do wody, ale niestety, nic z tego - konczylo sie na tym, ze ja wracalam do domu w mokrych majtkach, a pies suchy i wesoly, nie mowiac juz o tym ile aportow poplynelo sobie do morza, bo pies za nic nie chcial za nimi wejsc do wody... Mam nadzieje, ze to sie zmieni jak dorosnie, na razie zazywa kapieli snieznych i bardzo mu sie to podoba.