Jump to content
Dogomania

asher

Members
  • Posts

    6875
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by asher

  1. [quote name='ayshe']jednakze praca z pozorantem daje wiecej onkowi niz tylko deklaracje pracy w ipo. ipo/schh daje onkowi mozliwosc wykorzystania wszystkich popedow wlasciwych dla rasy.a hgh nie jest takie dostepne.;).[/quote] Co nie znaczy, że onek nie trenujący IPO, czy pasienia będzie psem nieszczęśliwym ;)
  2. [quote name='sota36']ło cholera! za szybko mysle, za wolno pisze! GENY!!!![/quote] Buahahaha, a ja juz sobie guglowałam jakiś dotąd mi nieznany "faktor GNY" i inne pasujące jakoś do Twojego "skrótu" cuda :lol::lol::lol:
  3. [quote name='sota36']a fakt - gny to podstawa...[/quote] Sota, możesz rozszyfrować? :oops::lol:
  4. [quote name='ayshe']pierwsze kroki w poszukiwaniu ona kierujesz do hodowcow ktorzy maja psy z licencja [niemiecki koerung]-to zupelna podstawa oceny psa.psydo koerungu musza miec ipo[proba z pozorantem na min.80%],AD,HD..wiec to juz "kompakt"powiedizalabym ;).milebardzo widziane ED i wyzszze wyszkolenie zwlaszcza sama niz minimalne ipo1.[/quote] To może ja trochę rozszyfruję "magiczne nazwy" ;) Licencja/korung to taki jakby test na podstawie którego kwalifikuje się psa do hodowli. Uważa się, że niemiecka licencja hodowlana jest bardziej miarodajna od polskiej kwalifikacji hodowlanej, że jest rzetelniejsza. Nie trzeba być niemcem, żeby zrobic psu korung, niektórzy polscy hodowcy też go robią. Na takiej licencji sprawdza się psa (mam na myśli oczywiście obie płcie) pod kątem eksterieru (czyli wyglądu) - czy jest zgodny ze wzorcem rasy. Testuje się wytrzymałość fizyczną psa, czemu służy próba rowerowa, w skrócie AD. Sprawdza się też psychikę psa, podczas prób pracy obronnej z pozorantem. Niezależnie od tego, żeby w ogóle przystąpić do korungu psy muszą mieć zdany egzamin IPO1 z wynikiem co najmniej 80 pkt. z obrony. Oprócz tego psy dopuszczane do rozrodu muszą mieć stawy bez dysplazji, co sprawdza się za pomocą prześwietlenia. Dysplazję biodrową nazywa się w skrócie HD, łokciową ED, a jej brak, bądź obecność symbolizują kolejne litery alfabetu (A - stawy zdrowe, B - stawy też zdrowe, ale z jakąś drobną niedoskonałością, C - lekka dysplazja itd.), ewentualnie cyfry. Np. skrót ED 0/0, bądź ED A/A oznacza, że ani w prawym, ani w lewym stawie łokciowym dysplazji nie ma. Oprócz prześwietleń stawów w Niemczech pies/suka dopuszczane do rozrodu muszą miec obliczony tzw. HD zuchtwert (w skrócie hd zw), czyli współczynnik przekazywalności dyzplazji biodrowej. I, tak, jak w przypadku korungu niektórzy polscy hodowcy również obliczają zw swoim psom/sukom hodowlanym. Liczba 100 oznacza średnią przekazywalność dysplazji, im rodzice szczeniąt mają niższą tę liczbę, tym ryzyko wystąpienia u ich dzieci dysplazji biodrowej jest mniejsze.
  5. [quote name='ayshe']onek to dodatkowyetat-co musisz wziasc pod uwage.:cool3:.wymaga bezwzglednie pracy z czlowiekiem do prawidlowego rozwoju psychiicznego.czyli zawczasu znajdz plac szkoleniowy u dobrego szkoleniowca i od szczeniora zaczynasz prace z psem rowniez z pozorantem.[/quote] Z pozorantem tylko w przypadku, jeśli planujesz w przyszłości trenować ze swoim psem sporty obrończe. Jeśli nie, to pozorant nie jest oczywiście konieczny. Jeśli jednak nie przewidujesz w przyszłości trenowania ze swoim onkiem IPO, to musisz zawczasu pomyśleć nad jakąś inną formą aktywności fizycznej i psychicznej, bo ta jest owczarkowi niemieckiemu nieodzowna :) Ponieważ to Twój pierwszy pies, nie szukałabym szczeniaka o wybitnych popędach, mającego szansę zostać mistrzem w psich sportach bo... możesz nie podołać (choć w hodowli eksterierowej i tak nie masz dużych szans na takiego szczonka ;)). Poszukałabym szczeniaka raczej stosunkowo spokojnego - i tak będzie aktywnym psem, toż to ON :) Najlepiej by było, gdybyś mógł wcześniej zapoznać się nie tylko z hodowlami, ale i z osobami trenującymi z ON sporty obronne, żeby naocznie przekonać się co to znaczy ON o wysokich popędach, a co o nieco słabszych.
  6. Eruane, jeśli guzek jest pourazowy, to możnaby spróbować potraktowanie go Theranecronem i ciepłymi okładami. Takie postępowanie zaproponował onkolog, kiedy jeszcze uważał guza Sabiny za sprawę pourazową. [url=http://www.bialobrzeska.waw.pl/?modul=faq&id=438]Opis działania Theranecronu[/url]. Preparat jest dość ciężko dostępny, bo niezarejestrowany w Polsce, ale w tej lecznicy go mają.
  7. [quote name='BeataG']Gdyby zamiarem osób zawierających tę umowę był zakaz jednoczesnego członkostwa w każdej organizacji, która ma cokolwiek wspólnego z kynologią, to zakaz ten dotyczyłby również członkostwa w TOZ, Straży dla Zwierząt, organizacjach skupiających lekarzy weterynarii itp. itd. :cool3:[/quote] Ale tak naprawdę nie wiemy, czy faktycznie nie było takiego zamiaru, czy może był, ale ZK po prostu "przymyka oko" na takie łamanie statutowego zapisu. I czy w pewnym momencie nie powoła się na ten zapis w statucie, żeby wywalić ze swoich szeregów jakiegoś "niewygodnego" członka motywując to przynależnością "niewygodnego" np. do TOZu ;) Moim zdaniem sytuacja byłaby o wiele zdrowsza, gdyby ZK jasno wyraził, co rozumie pod pojęciem "organizacji kynologicznej". Wtedy nie byłoby niedomówień i pola do nadużyć - z którejkolwiek ze stron. No bo np. pan Kowalski, czlonek ZK zakłada sobie "Stowarzyszenie Hodowców Psów Rasowych" i wygrywa z wywalającym go ze swych szeregów ZK w sądzie, jako, że jego SHPR zajmuje się tylko hodowlą, a tresurą już nie, więc nie może być uznane za organizację kynologiczną :cool3:
  8. [quote name='tangerine74']Zjadłam wczoraj 4 śledziki i wypiłam 1 drinka. Mam kaca giganta :shake: Czy sledzie są kacogenne, czy za mało wypiłam... :cool3:[/quote] Ja myślę, że masz po prostu niestrawność :p Śledzik i drink? A fuj! Śledzik i czyściocha to jest właściwe połączenie :evil_lol:
  9. Jest jeszcze jedna sprawa, co do której mam wątpliwości - czy ZK faktycznie może zakazać swoim sędziom uczestniczenia w "obcej" imprezie kynologicznej "w jakimkolwiek charakterze"? Czy to jednak nie jest niezgodne z prawem? Posługując sie analogią do "Stowarzyszenia Obrońców Ryb" - zakazać "pannie Krysi" przynależności do "Stowarzyszenia Miłośników Wędkarstwa" mogę. Nie łamię wtedy prawa. Ale czy faktycznie mogę zakazać "pannie Krysi" pójścia sobie np. na zawody wędkarskie w charakterze uczestnika? Albo w charakterze widza?
  10. [quote name='Azawakh']ZKwP jest najzwyklejszą w świecie organizacją pozarządową i w związku z tym podlega przepisom ustawy Prawo o stowarzyszeniach a nie o partiach czy spółkach i w związku z tym dlaczego ma się niby stawiać wyżej niż jest mu to zapisane w ustawie?[/quote] Ale sęk w tym, że ZKwP NIE STAWIA się wyżej, niż jest mu to zapisane w ustawie. Jak najbardziej podlega przepisom tej ustawy - i nie łamie ich. Podobnie, jak ja nie złamałabym Ustawy o stowarzyszeniach, gdybym w statucie "Stowarzyszenia Obrońców Ryb" zakazała swoim członkom jednoczesnej przynależności do stowarzyszeń propagujących wędkarstwo i połowy morskie. I mój pogląd - że ZK nie łamie prawa nie ma nic wspólnego z moją sympatią bądź jej brakiem dla jakiejkolwiek organizacji kynologicznej. Jeszcze raz napiszę - nie jestem członkiem żadnej takiej organizacji. Co więcej, mnie się wcale ten zapis w statucie ZK nie podoba. Trudno więc chyba posądzić mnie o stronniczość? Ale to, że mnie się on nie podoba nie ma wpływu na to, czy jest on zgodny z prawem, czy nie. Moim zdaniem jest, niestety. [quote name='BeataG']Asher, geometria nie jest matematyką, tylko działem matematyki. Tak samo jak geometria nie wyczerpuje zakresu pojęcia matematyki, tak szkolenie psów nie wyczerpuje zakresu pojęcia kynologii, a podmiot, który się tym szkoleniem zajmuje, nie wyczerpuje zakresu pojęcia organizacji kynologicznej[/quote] Bo? Bo Ty tak uważasz? A ja uważam, że wyczerpuje, a raczej, że nie musi wyczerpywać całego zakresu pojęcia, by organizację, która zajmuje się jedną z dziedzin danej nauki określić przymiotnikiem pochodzącym od nazwy tej nauki. No i która z nas ma rację? ;) Kto ma to ostatecznie rozsądzić? Rada Języka Polskiego chyba? Spróbuję napisać w tej sprawie do językoznawców, bardzo jestem ciekawa ich wykładni.
  11. [quote name='malawaszka']W piątek Luna ma usuwanie przepukliny :placz:[/quote] Będzie dobrze! :kciuki: [quote]no właśnie też nie wiem co z tym guzem zrobić - ja nie wiem ile Pepa ma lat, czy męczyć ją operacją? Czy to jej przedłuży zycie? Czy nieusunięcie tego skróci jej życie? Same pytania bez odpowiedzi :shake:[/quote] Przede wszystkim prześwietliłabym klatkę piersiową i ewentualnie zrobiła USG jamy brzusznej, żeby zobaczyć, czy nie ma przerzutów. Bo jak są, to nie ma sensu nic robić. Zbadałabym też serducho i krew, żeby zobaczyć, czy organizm bez problemu poradzi sobie z narkozą. Potem kazałabym weterynarzowi popatrzeć na wyniki serducha i krwi i zadecydować, czy Pepa nadaje się do operacji, czy nie, a jeśli nie, to co zrobić, żeby się nadawała ;) A jak się nadaje, to usunęłabym guza z zapasem zdrowej tkanki i posłała do badania histopatologicznego (jeśli guzek jest niewielki, to możnaby spróbować usunąć go tylko na głupim jasiu i znieczuleniu miejscowym). I potem w zalezności od wyników albo bym się ucieszyła, że to nie nowotwór/nie złośliwy nowotór, albo szykowałabym Pepę do kolejnej operacji - usuwania całych gruczołów mlekowych i sterylizacji (nie pamiętam, czy Pepa już nie jest przypadkiem ciachnięta? :oops:). Waszko, jeśli ten guz to złośliwy nowotwór, który nie dał jeszcze głębokich przerzutów, to zostawienie go skróci Pepie życie, a usunięcie go - wydłuży jej życie. Przepraszam, ze tak na zimno, bez emocji to piszę - to dlatego, żeby się jak najbardziej zrozumiale wyrazić ;) Dawaj tego maila, to poślę Ci linka do psiej kości.
  12. A jakoś sobie żyjemy pomalutku, od dołka do dołka - dosłownie i w przenośni ;) Sabinka ma jaskrę, przyczyna w sumie nieznana, może to być guz, ale może to być i kilka innych rzeczy. Od ponad tygodnia dostaje kropelki do oczu, za dwa tygodnie wizyta kontrolna. Wizyta kontrolna miała być za tydzień, ale spanikowałam i wepchałam się na kontrolę już wczoraj. Bo oczy Sabiny z dnia na dzień wyglądały gorzej, robiły się coraz większe i większe, naprawdę wygląda to masakrycznie, w pewnym momencie aż się bałam zapuszczać jej krople, bo oczy wyglądały tak, jakby przy najlżejszym dotknięciu miały wyskoczyć z oczodołów, albo eksplodować :mdleje: No i na wizycie kontrolnej okazało się, że wszystko jest ok, że ciśnienie w oczach spada, a to powiększanie się gałek ocznych to normalny proces, tak sobie oczy radzą z za wysokim ciśnieniem - podstawowe zasady fizyki się kłaniają, im wieksza powierzchnia, tym słabsze oddziaływanie na nią ciśnienia, no cóż, ja jestem humanistką ;) Paradoksalnie więc to oko, które wygląda gorzej, jest większe, bardziej zniekształcone - jest w lepszym stanie :lol: Szkoda tylko, że lekarz już podczas pierwszej wizyty nie uprzedził mnie, że to będzie tak wyglądać, kilkadziesiąt PLN zostałoby w kieszeni... A mnie oszczędziłoby kupę nerwów, bo oczywiście złapałam doła giganta widząc, jak moje biedne psiątko "cierpi" z powodu tych zmasakrowanych oczu... ;) Jakby tego było mało w sobotę Sabina popluskala się w stawie, pożarła jakieś mysie noworodki na łące (:oops::oops::oops:) i zafundowała sobie taką biegunkę, że nawet woda przez nią przelatywała. Chcąc jakoś to zahamować podałam jej zawiesinę z węgla, a zwiesina po chwili wyszła sobie drugą stroną w niezmienionej formie. W końcu musiałam wsadzić psicę do wanny, bo się bałam, że sąsiadów z dołu podtopi ;) Tak więc do wczoraj Słonina odżywiała się fastfoodami - kroplówkami podgrzewanymi w mikrofali :lol: Obecnie odżywia się luksusowym żarciem z puszki po 30 zł za kg (dzienna porcja to ok. 1,5 kg :diabloti:) Ja za to oblałam egzamin z informatyki, w marcu mam poprawkę... A poza tym wszystko dobrze, dziękuję :loveu: :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
  13. [B]Waszka[/B] nadrabiałam Twoją galerie na raty i mi się pomerdało wsio... Co ma być w piątek? :oops: No i strasznie mi przykro czytać, że zdrowie Pepy ciut zaszwankowało. Domyślam się, że stanęło Ci serducho ze zmartwienia. Ale to pewnie jakiś przejściowy pikuś :) Wpadło mi w oko, że zamierzasz jej zrobić biopsję guza sutka. Ponoć robienie biopsji takich guzów nie ma sensu, bo wyniki są zupełnie niemiarodajne, szkoda pieniędzy i nerwów. Nie mam jak wkleić Ci linka do dyskusji na ten temat, bo toczyła się na nieprawomyślnym forum i wypipkuje. Jak mi podasz adres, to wyślę Ci na maila. Luna zarośnieta wygląda super, podoba mi się taki futrzak :loveu: Ale Pepę to mogłabyś trochę uczesać :evil_lol::evil_lol::evil_lol: [SIZE=1]ps. a Maleńczuka nie znoszę, ani jego wyglądu, ani jego głosu, ani jego muzyki, ani jego tekstów, ani w ogóle nic, a nic, fuj, fuj, fuj[/SIZE] :diabloti:
  14. [quote name='BeataG']Odpowiedź masz w definicjach, które przytoczyłaś. Sama tresura to za mało, żeby pretendować do miana kynologii.[/quote] Dlaczego? Czy sama geometria to za mało, żeby pretendować do miana matematyki? Moim zdaniem nie. Nie trzeba zajmować się wszystkimi dziedzinami danej nauki, żeby móc powiedzieć, że się daną nauką zajmuje. No i właśnie ze względu na takie różnice w interpretacji ZK powinien okreslić, co dla niego oznacza "organizacja kynologiczna".
  15. A ja mam pytanie, głównie do BeatyG, bo to ona o tym pisała. Jaka jest właściwie definicja wyrażenia "organizacja kynologiczna"? Dlaczego za takową może zostać uznana tylko organizacja zajmująca się hodowlą psów rasowych, a już zajmująca się tresurą psów - nie? Z czego to wynika? Czy to oficjalna interpretacja ZKwP? Bo samo okreslenie, zgodnie ze znaczeniem słowa "kynologia" nie oznacza, że chodzi o organizację, która zajmuje się hodowlą psów. Słownik Języka Polskiego podaje, że "kynologia" to "nauka o psach". A tutaj jest "wikipedyczna" definicja słowa "kynologia" I kolejna odsłona znaczenia słowa "kynologia": http://pl.wikipedia.org/wiki/Portal:Kynologia "Kynologia to nauka zajmująca się pochodzeniem, hodowlą, wychowaniem i tresurą psów. Jest dyscypliną obejmującą także etologię, anatomię, fizjologię oraz patologię tych zwierząt."
  16. Ten po prawej nie ma obroży, a poza tym identyczne :evil_lol: Zobacz ciotka, jakie fajności są do kupienia na Bazarku (dochód na rotki w potrzebie) :cool3: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=9422961&postcount=2[/URL] A jak się zakończyło kocie spotkanie? Bęcki, czy bzykanko? :lol:
  17. Waldku, bardzo się cieszę, że wychodzicie na prostą! :multi: Taka mała sugestia, mocznik co prawda podniesiony jest minimalnie, ale zapytaj weterynarza o ewentualna suplementację Lespewetem. Ten preparat poprawia ukrwienie nerek i działa moczopędnie, dzięki czemu obniża się stężenie mocznika we krwi. Na dodatek chyba jest dość smaczny, bo moja Sabina łykała go, jak nagródki ;)
  18. [quote name='Marzena S']Powiem ci asher, że twój, może i dowcipny, opis "wymarzonej", prywatnej organizacji kynologicznej byłby naprawdę śmieszny w innym topiku i przyłączyłabym się do niego z przyjemnością, bo nie jestem pozbawiona poczucia humoru, a nawet przez znajomych jestem postrzegana jako osoba lubiąca się pośmiać ze wszystkiego. Natomiast tutaj, zamierzenie lub nie, brzmi jako analogia do ACE lub PKPR. A analogii nie ma tu żadnych. Owszem, są analogie. Zarówno do ACE/PKPR, jak i do FCI/ZKwP ;) Z prawnego punktu widzenia psy z rodowodem "mojego" ASHP byłyby tak samo rasowe, jak psy z rodowodem PKPR, czy ZK. Bo kwestia rasy, bądź jej braku to sprawa czysto formalna. Dlatego, moim zdaniem, nie ma nic niestosownego w uznawaniu, bądź nie rasowości psów z innej organizacji. I gdybym faktycznie zarejstrowała sobie taką organizacyjkę, a w niej zarejstrowała Sabinę, jako owczarka lewostronnie zwisłouchego, a Bugajskiego, jako owczarka obustronnie sterczącouchego i rozmnażałabym je, to według tego, co piszesz powinnaś uznac zarowno tę parę hodowlaną, jak i jej potomstwo za psy czystej rasy. Uznałabyś? ;) [quote name='Mraulina']Myślałam, że nawiąże się ciekawa dyskusja. Ale nie. Dyskusji nie będzie. Dlaczego? Bo ma jej nie być. Opowiem wam taką historię: otóż mam zwyczaj kupować pisemko PKPR Kynologia. Jest to pisemko nierówne, trąci amatorszczyzną, ale często znajduję w nim ciekawe rzeczy na interesujące mnie tematy (m. in. jedna ze współpracownic pisemka odkryła pracę Zorna, bardzo ciekawą, i teraz ją sukcesywnie publikuje w postaci serii malutkich artykulików). Otóż za każdym razem, kiedy kiedy się pojawiam w empiku, dziwnym trafem Kynologia jest przygnieciona innymi pisemkami i dla potencjalnego nabywcy niewidoczna... Przypadek, który się powtarza, nie jest przypadkiem. Dyskusji na temat PKPR miało tu po prostu nie być. Trzeba ją było przerwać, zdeprecjonować. W warszawskich Empikach i innych punktach z prasą "Kynologia" jest tak samo słabo widoczna, jak wszystkie inne niszowe czasopisma, niekoniecznie psie. Ty pewnie uważasz, że to działacze ZK wiedzeni fałszywym poczuciem misji prowadzą działania dywersyjne i zakopują "Kynologię" pod stertą dzienników? Lub czasopism? :lol: Sama swego czasu czytywałam "Kynologię", kupiłam kilka pierwszych numerów. Za to związkowego "Psa" nie kupiłam ani razu. Ot, taki to ze mnie dywersant. No, ale czegóż spodziewać się po osobie z brakami IQ? Nawet porządnej dywersji toto nie umie przeprowadzić :lol: [quote name='Mraulina']Bardzo silny atak przypuszczono na mnie. Dlaczego? Bo jako dyskutant jestem szczególnie niewygodna. Członek ZK, do tego raczej pozytywnie nastawiony do PKPR... Nie można mi było zarzucić braku obiektywizmu. Ta dyskusja mogła być odebrana jako forma reklamy PKPR. Bo na temat PKPR szary psiarz wie bardzo niewiele... Jest taka metoda, stosowana w dyskusji. Jeżeli nam brak argumentów, jeżeli oponent sprawnie się broni - stosuje się chwyt polegający na zdekoncentrowaniu go. Czyni się to poprzez a) zalewanie potokiem słów, b) dygresje, c) obrażanie. Wobec mnie zastosowano wszystkie chwyty. Kiedy do dyskusji włączyla się Marzena S, Laluna zadała Jej pytania na temat PKPR, dotyczące szkolenia psów. Cóż w tych pytaniach było tak niestosownego, że zaraz okrzyczałaś Lalunę "osobą agresywną"? Moim zdaniem to bardzo rozsądne pytania, zwłaszcza w świetle tego "pożal-się-Boże-czegoś" co w PKPR uznawane jest za test psychiki. Twoim zdaniem Mraulino te pkprowskie "testy" są w porządku? Hodowałaś rasę użytkową, więc jak mało kto powinnas znać się na psiej psychice i sposobach jej testowania, prawda? I kolejna sprawa, ponieważ hodowałaś rasę użytkową, tym bardziej dziwi Twoja pogarda do klasy użytkowej. Twoim zdaniem deprecjonowanie tej klasy wystawowej, traktowanie jej jak bocznej furtki, by wprowadzić do hodowli psa z duzymi brakami eksterieru to normalna sytuacja? Z Twojej wypowiedzi wynika, że tak. A to przecież anomalia, klasa użytkowa powinna być traktowana, jak klasa najbardziej prestiżowa! Jakie niby zdanie mam sobie wyrobić o Tobie, jako o hodowcy, na podstawie takich Twoich wypowiedzi? I kolejna sprawa, nawołujesz do konstruktywnej dyskusji, może więc zacznij od siebie? Bo króciutkie posty traktujące o "strupieszałości FCI" i "dogomaniackim szambie", pisanie o interlokutorach, że mają "braki wychowania i IQ" doprawdy trudno uznać za wnoszące do dyskusji coś wartościowego. Budzą raczej usmiech politowania... :shake:
  19. [quote name='majqa']Eruane, ja przepraszam, powinnam teraz współczuć i pokiwać głową ze zrozumieniem ale poprostu Twój opis dramatyzmu sytuacji...ja się popłakałam ze śmiechu...:evil_lol: [/quote] Ja też!!!! :roflt: :roflt: :roflt: Zwłaszcza, jak sobie wyobraziłam, Eruane uzbrajającą się po zęby, żeby pójść do wychodka [IMG]http://manu.dogomania.pl/emot/zolnierz2.gif[/IMG] Aaaaaaaa...!!!!! [IMG]http://manu.dogomania.pl/emot/smiech.gif[/IMG]
  20. [quote name='Mraulina']To, co piszesz, jest ważne i wartościowe. I przekonywujące. Dlatego walczy się z tobą, i ze mną, lamiąc zasady dobrego wychowania, posługując się kiepskiej jakości dowcipem i ironią i demonstrując braki IQ... bo często, jak widzę, ktoś za twoim tokiem rozumowania po prostu nie jest w stanie nadążyć. Hołdując zasadom dobrego wychowania, pokazując wielką klasę i oczywiście trzymając się ściśle reguł merytorycznej dyskusji nie nazwiesz interlokutorów kundlami. Ale już nazywanie kogoś niewychowanym, opowiadającym kiepskie dowcipy głupkiem mieści się w Twoim pojęciu klasy, dobrego wychowania i wartściowej dyskusji? Brawo :lol::lol::lol: Wiesz, Mraulino, ja nie jestem mściwa. Mimo, iż nazwałaś mnie chamskim głupkiem, ja się o Ciebie martwę :shake: Naprawdę :shake: [quote name='Mraulina']Koleżanka z ZK - nb. sędzia międzynarodowy - wiedząc, że tu zachodzę, powiedziała o dogomanii: Szambo. ZK to szambo, ale nie zamierzasz przenosić się do innej organizacji. Dogomania to szambo (zasiedlone przez kundli na dodatek), ale, jak widać nieźle się tu czujesz... :niewiem: MarzenaS, tak gwoli ścisłości, nie bierz tego, co ja piszę do siebie. To nie jest atak ani na Ciebie, ani na Twojego psa, ani na PKPR, ani na cokolwiek. To w ogóle nie jest atak. Naprawdę :) Jeśli PKPR zacznie wprowadzać pozytywne zmiany, jeśli za hodowlę nie tylko pod kątem eksterieru, ale i pod kątem psychiki będą tam odpowiadać prawdziwi fachowcy, to we mnie ta organizacja zyska zagorzałego kibica. A może nawet i członka? ;)
  21. [quote name='Mraulina']Reprezentujesz poziom, do którego niektórym trudno się wznieść. I posługujesz się ponadto nienaganną polszczyzną. A to już minus! Taaaa, a my z BeatąG i innymi robimy byk za bykiem :-( Cóż zrobić, dysklekcja :shake: [quote name='Mraulina']I obrażasz się, kiedy twojego psa z rodowodem PKPR nazywa się kundlem.... No tak, cóż za wysublimowanie! Tylko podziwiać :) Ja za to nie obrażam się, jak mojego Bugajskiego nazwie się kundlem. Ba! Nie obrażam się nawet, jesli moją rasową Sabinę nazwie się kundlem. Taka już gruboskórna jestem. Alke cóż robić, takie geny :shake: I wychowanie :shake: [quote name='Mraulina']Gdybym moich interlokutorów nazwała kundlami, jak myślisz, obrazili by się? A obraziłabys się, gdybym nazwała Cię świnią? Pewnie tak? A jak myślisz, gdybym nazwała świnią świnię (takie zwierzę) to to byłoby obraźliwe? :hmmmm:
  22. [quote name='Marzena S']Bardzo mi przykro, ale ja na takim poziomie dyskusji nie prowadzę. Odpowiadam wyłącznie na sensowne pytania. Nie bardzo rozumiem, na jakim, przepraszam, poziomie? :roll: Przecież ja nie piszę o rozmnażaniu jakichś-tam-kundli tylko o planowym rozmnożeniu dwóch rasowych, rodowodych, hodowlanych przedstawicieli tej samej rasy? O co więc chodzi? Czyżbyś kwestionowała moją pełnoprawną organizację kynologiczną? Jakim prawem? W czym niby ASHP jest gorsze od PKPR, czy ZKwP? :angryy: Aaaaa, może chodzi o to, że pomyliłam rasę Twojego psa? Oczywiście, berniś, a nie hovek :splat: Ale to naprawdę nie szkodzi, berniś też może być długowłosym owczarkiem obustronnie zwisłouchym, tyle, że odmiana tricolor :Rose:
  23. [quote name='Marzena S']W takim razie życzę powodzenia.[/quote] Dzięki dzięki :loveu: A wiesz, taki hovek to mi nawet pasuje na "dlugowłosego owczarka obustronnie zwisłouchego"! Na krycia międzyodmianowe w swojej organizacji zezwolę. Ty, jako członkini PKPR masz chyba prawo zapisać się do ASHP? To co, może dogadamy się jakoś? :cool3: ;););)
  24. [quote name='Marzena S']Kundel, z całym szacunkiem dla wszystkich psów, to zwierzę bez udokumentowanego pochodzenia. Dlatego twój zwisłouchy nowy gatunek owczarka dopiero wtedy będzie psem rasowym w twojej nowozałożonej organizacji, gdy przez pięć pokoleń urodzą się z niego takie same w typie zwisłouchy, a dokumenty potwierdzą krycie twojego psa (suki właściwie) takim samym uszatkiem. i tak parę razy jeszcze, aż będziesz miała wreszcie swoją rasę. No wybacz, ale to JA Matka-Założycielka zadecyduję, czy Sabina to kundel, czy długołosy owczarek lewostronnie zwisłouchy. I ile pokoleń wstecz trzeba znac, żeby danego psa uznać za rasowego. To, że jakas inna organizacja kynologiczna uznaje, że ma to byc 5 pokoleń nie oznacza, że w mojej organizacji też będzie to 5 pokoleń. Moja organizacja, moje ustalenia. I bez względu na różnice między moją interpretacją rasowości, a tą obowiązującą w FCI, czy ACE, czy AKC czy gdziekolwiek - psy hodowane w mojej organizacji, według moich założeń hodowlanych będą psami rasowymi. BTW, czyli psy z KW nie są rasowe? To kundle?
  25. [quote name='BeataG']To nie ma znaczenia, czy jest organizacją kanapową czy nie. Pojęcie rasy jest pojęciem UMOWNYM, a nikogo nie można zmusić do zawarcia umowy, której zawrzeć nie chce. Rany ta Mraulina chyba naprawdę mnie obraża :mad: Nie dość, że odbiera mi prawo do obrażenia się za nazwanie mojego bezrodowodowego kundla kundlem, to jeszcze deprecjonuje znaczenie mojego Asherowego Stowarzyszenia Hodowców Psów :angryy: Choć przecież, w świetle przepisów prawnych, mój ASHP (czyt. aszp :evil_lol:) będzie organizacją równorzędną wobec ZK, czy PKPR, a psy hodowane przez członków ASHP będą tak samo rasowe, jak megahiperczempiony FCI, czy ACE :mad::mad::mad:
×
×
  • Create New...