Jump to content
Dogomania

asher

Members
  • Posts

    6875
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by asher

  1. E tam, krzesłem :roll: Gołymi ręcami uduszę :evil: :evil: :evil: :evilbat:
  2. Ja o 14 mam przedostatnie zaliczenie na studiach :(
  3. Zmienię. Jeszcze tylko pójdę po wszelkie wyniki, historię choroby, po usunięcie tych resztek szwów i po zrobienie piekielnej awantury :evil: :evil: :evil:
  4. Sama nie dam rady, bo one są jakby w środku blizny, nawet kawałeczek nie wystaje na zewnątrz. Żeby to wyciągnąc, trzeba pewnie będzie trochę tę bliznę rozcinać :-? Mnie weterynarz tłumaczył, że to sa takie same nici, jak te, których się używa do przepuklin, a wtedy (przy tych przepuklinach) zostawia się je na zawsze :roll: Kurrrr :evil:
  5. Dzięki wszystkim za troskę :buzi: Ano asher tu nie zagląda, bo ostatnio ma strasznie mało czasu i przez DGM przelatuje ekspresem, o ile w ogóle :roll: Finiszuje na studiach (jutro przedostatnie zaliczenie, w przyszłym tygodniu ostatnie), potem jeszcze tylko napisac pracę, obronić... I... szukac nowego życiowego celu :wink: Sabina już od poniedziałku nie ma szwów. To znaczy nie do końca :roll: Bo znów szanowny pan doktor nie zdołał usunąć wszystkiego :evil: Zostały dwie nitki, obie długości kilku centymetrów. I - jak poprzednia -mają nie dawać żadnych odczynów :-? [b]Haniu[/b], to prawda, że zewnętrze nici chirurgiczne, taka czarna "żyłka", faktycznie sa dla organizmu obojętne? Biorac pod uwagę, ze poprzednio po zostawieniu kawałka nici też miało być ok, a jednak zagojona już rana paskudnie się zaogniła - jakos nie chce mi się w to wierzyć :evil:
  6. [b]Draczyn[/b], odpisuję Ci (nie ukrywam, że z niechęcią :roll: ) na priw. To jest temat o sterylizacji, nie widzę więc powodów, dla których miałby po raz kolejny zamienić się w jakąś absurdalną dyskusję dotyczącą Bog wie czego :roll:
  7. A ja jak zwykle spóźniona :roll: :drinking: Za trzy miesiące szczęśliwego pożycia :BIG: :lol:
  8. [b]Draczyn[/b], strasznie drażliwa jesteś :wink: A co do tego, że kiedyś tam gdzieś tam napisałam, że lubię sie kłócić... Wiesz, żartowac tez lubię :lol: Ale napiszę wprost, bo chyba tylko tak mogę uciąć niedomówienia - ŻARTOWAŁAM. Nienawidzę się kłócić. Ale nie przeczę, że mam uciechę z obserowania kłótni innych. A im bardziej są absurdalne, tym większą mam radochę :wink: [size=6][b]cocobull[/b], z całych sił trzymam kciuki za suńkę[/size] :kciuki:
  9. [quote name='MB']Kto nie widział takiego psa nie uwierzy, ale one istnieją, na szczęście są to bardzo, bardzo rzadkie przypadki.[/quote][b]MB[/b], tak z ciekawości - ty widziałeś Chipsa? Czy może wydałeś na niego wyrok przez telefon? Bardzo mi szkoda Agaty, nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie, co musiała czuć. Nigdy nie ugryzł mnie mój własny pies. I tu mi się zapala pierwsze czerwone światełko - bo czy Chips faktycznie już był "własnym psem" Agaty i Pawła? Oni zapewne go za swojego psa uwazali. Ale czy on już uwazał ich za swoich właścicieli? Bo ciągle piszecie tu, że to nie do pomyślenia, żeby pies gryzł "swoich" ludzi... Jak długo Chips był u Agaty i Pawła? Tydzień? I wy uważacie, że po tygodniu pies już będzie tak związany z ludźmi, że będzie ich uważał za "swoich", a nie "obcych"? :o Kolejne czerwone światełko: piszecie, że w tymczasowym domu zachowywał się poprawnie, bo czuł się niepewnie, a u Agaty i Pawła pozwalał sobie na więcej, bo był "u siebie"... Czyli po tygodniach pobytu w jednym miejscu wciąż czuł sie niepewnie, a u Agaty i Pawła, czyli u nieznanych wczesniej ludzi i w nieznanym wcześniej miejscu jak za dotknięciem magicznej różdżki od razu poczuł się jak w domu? :o Jestem zszokowana tym co się stało. Rozumiem strach i cierpienie Agaty i Pawła. [b]Ale nie jestem w stanie zrozumieć, że miast poczekac na opadnięcie emocji - wydali wyrok na psa. Wyrok nieodwracalny... Na dodatek zrobili to bez porozumienia z osobami, od których Chipsa adoptowali[/b] :-? Zachowania Pawła komentować nie będę... Smutne jednak, że w takich okolicznosciach tak doskonale się bawi... :( I nie rozumiem, czemu osoby, które wydały Chipsa do adopcji nie spisaly umowy adopcyjnej. Umowa adopcyjna to podstawa! A już zwłaszcza wtedy, gdy sprawa dotyczy bula po przejściach. W tym dokumencie dokładnie określa sie między innymi to, jak mają postąpić nowi opiekunowie, kiedy z jakichś przyczyn juz psa nie chcą. Zaznacza się, że przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji co do losów psa, nowi opiekunowie MAJĄ OBOWIĄZEK skontaktowac sie z osobą, od której go adoptowały. Że bez jej wiedzy i ZGODY nie mają prawa psa oddac komuś innemu, sprzedać, czy uśpić... Jeśli jesteście zainteresowani, to służę bardzo dobrym wzorem umowy adopcyjnej, który dostałam od Anieli Roehr z Arki.
  10. Piekna kochana psina... [b]llamrei[/b] a może jednak dałoby się ją zabrać do Niziołka? Jednak co specjalista, to specjalista... Jeśli musiałabyś się zatrzymać w Warszawie, to nie ma problemu. Niziołek przyjmuje między innymi w lecznicy niedaleko mnie...
  11. Dbsst, czy ty chcesz delikatnie zasugerować, że Ozziemu należą się żółte papiery? A może Ali? :o :lol:
  12. [b]Draczyn[/b], a co twój ostatni post ma wspólnego z tematem? :o :o :o [size=2]Drogie panie, ja rozumiem, że celem Waszego życia jest wzajemne zwalczanie się, ale czemu do licha przy okazji zaśmiecacie inne topiki? :-? Praktycznie w każdym temacie, w którym jedna z was sie wypowiada - zaczyna się burda. Dziwię się moderatorom, ja już dawno dałabym wam po ostrzeżeniu. Bo z miłego w gruncie rzeczy forum robicie swój prywatny ring. Wszędzie wasze pyskówki. Nie wiem, jak innym, ale mnie się to kojarzy z piaskownica i maluchami, które okałdają się ze złością łopatkami po łbach. WSTYD! [/size] :roll:
  13. Albo wklejaj miniatury :wink: Tal w ogóle cieszę się, że żyjesz :D
  14. Tak bardzo mi przykro :( Każdy z nas stanął kiedyś, albo kiedys stanie przed taką decyzją. Mimo to, brak słów na pocieszenie... :( Trzymaj się cieplutko...
  15. Dodam, że mam wysterylizowaną sukę. Która walczy z rakiem sutka... :( (wysterylizowana została przy okazji usuwania guzów). Sabina po sterylizacji zmieniła się na lepsze - choc jest nienajmłodszym i nienajzdrowszym już owczarkiem niemieckim (8 lat, problemy z sercem, płucami, stawami no i rak) - wyraźnie odmłodniała. Mocz póki co trzyma bez problemów. Nie ma cieczek, a po nich ciąż urojonych, więc stała się stabilniejsza psychicznie (bo ciąże urojone tak naprawdę ma KAŻDA suczka, nie tylko te, które niańcza wirtualne szczeniaki, czy mają mleko w sutkach :wink: Większośc suczek jest po cieczce nerowa, rozdrażniona, to własnie objawy urojonej ciąży). Wiem, że nigdy nie zachoruje na ropomacicze, nie dopadnie jej tez rak jajników, czy macicy... (a na jajnikach, jak się podczas operacji okazało, miała torbiele - więc estrogenów było za dużo, a to z kolei wpływa na rozwój niekórych chorób nowotworowych. Torbiele na jajnikach nie zawsze dają jakiekolwiek objawy, a przeciez mało kto robi suce profilaktyczne USG, więc pewnie w końcu przekształciłoby się to po cichu w kolejny nowotwór. I pewnie nie pozostało bez wpływu na zachorowanie na raka sutka :( ). Nie męczy się podczas cieczek. Wiem, że mi przez jakiś głupi przypadek nie zajdzie w ciążę. Mogę sobie tylko pluć w brodę, że zwlekałam ze sterylizacja tak długo. Powinnam to zrobić zaraz po tym, jak do mnie trafiła, czyli trzy lata temu. Może dzięki temu dziś Sabina nie miałaby raka? :(
  16. I to jakiego... :( Wzięłam się na poważnie za pisanie pracy magisterskiej... Przeglądam sobie własnie księgarnię internetową w poszukiwaniu przydatnych lektur. A przy okazji wynotowuję książki, które chciałabym mieć. Mam już na liście... ponad 300 pozycji :placz: A przejrzałam ledwie połowę jednego działu - historycznego :placz: Jak pomyślę o tym, ile kasy na te książki potrzeba, ile czasu na przeczytanie i ilu rzeczy ja nie wiem i ilu się nigdy nie dowiem, to wpadam w depresję :cry: :cry: :cry:
  17. Draczyn, nie jestem fachowcem od pióra :wink: Brak mi stosownego wykształcenia, a od zawodu własciwie odeszłam. Więc dajmy temu spokój, bo zarówno ja mam się prawo wypowiadać na tym forum, jak i ty - bez względu na to, jakie mamy zawody. Kiedy twoja suczka była wysterylizowana? W jakim wieku? W linku który wkleiłam w pierwszym poście możesz sobie przyczytać, jak wygląda zależnośc między sterylizacją, a rakiem sutka. Im wcześniejszy zabieg, tym większa funkcja obronna. Sterylizacja po czwartej cieczce już własciwie w żaden sposób nie chroni przed tą chorobą. A i sterylizacja przed pierwsza cieczką, nie chroni w stu procentach. Ja mimo wszystko nadal uważam, że plusów tego zabiegu jest o wiele więcej niż minusów. Bo minusy to jedynie ryzyko związane z narkozą (które przy odpowiednim postępowaniu przedoperacyjnym oraz już w trakcie zabiegu można zminimalizować) oraz ryzyko nietrzymania moczu po sterylizacji - ale na to się nie umiera, można to całkowicie wyleczyć (a dotyczy głównie dużych ras).
  18. Haniu, jak zwykle można liczyć na Ciebie :D Powinnas zrobić specjalizację z psychoterapii i swoje fotki na receptę przepisywać :D
  19. Ale super :D Kamień spadł mi z serca i sumienia, bo w najbliższym czasie nie miałabym możliwości odwiedzać Oskarka. Wygląda na szczęściwego :D Dziewczyny, a co z ta paskudną odlezyną i zmianami skórnymi? Bedzie to jakoś leczone?
  20. [quote name='Draczyn']Tu Asher strzeliłaś straszną gafę. Dr Karczewski wykładał ginekologię zwierzęcą na sggw (wydz eterynarii) w Warszawie i jest najlepszym specjalistą w Warszawie, a nie wiem, czy nie w całej Polsce. Na emeryturze jest od roku. Napewno mając tyle stopni naukowych się stale dokształca. Przyjeżdzają do niego psy z całego kraju. Bardzo Cię proszę zabieraj głos w sprawach na których się znasz i nie mów , że starsi fachowcy są nic niei nie ł warci, bo w weterynarii jest raczej odwrotnie[/quote]A gdzie ja napisałam, że starsi fachowcy są nic nie warci? :o Ja napisałam, że nic nie warci są tacy weterynarze, którzy skończyli studia wiele lat temu i się nie dokształcają od tamtej pory. Takich chyba trudno nazwać fachowcem... Poprosiłam tez o medyczne uzasadnienie nie zalecania sterylizacji. Skoro dr Karczewski jest fachowcem, to na pewno umie uzasadnić swoja postawe czymś więcej, niz na przykład niechęcią do "okaleczania" zwierzęcia? I skoro jest fachowcem, to pewnie wie o tym, że taki na przykład nowotwór gruczołu mlekowego jest schorzeniem hormonozależnym i wie w jak dużym stopnu chroni przed tą paskudna chorobą sterylizacja? Wie też zapewne, jak ogromna jest populacja psów i jak niewiele potrzeba, żeby niechcący ją powiększyc, nawet, jeśli sie tego nie planuje? I muszę ci podziękowac Draczyn, że uświadomiłaś mnie w sprawie dr Karczewskiego. Dzięki temu przestałam się dziwić, skąd u licha biorą się młodzi weterynarze, którzy odradzają ludziom sterylizowanie suk :roll: [quote name='Draczyn']i nie zalewaj mnie potokiem słow. U mnie suki nigdy nie ciepiały w czasie cieczek, a psy owszem.Ja nie jestem dziennikarzem więc Cię nie przegadam. Jestem do d... hodowcą bo nie należę do najmłodszych, ale wolno mi na foum wyzać moją opinię opartą na 25ciu latach hodowli.[/quote]Mnie też chyba wolno wyrazić swoją opinię? Mimo, że jestem tylko dziennikarką, a nie wieloletnim hodowcą? :wink:
  21. [quote name='Draczyn']Jeśli by tak było jak piszesz, to byłoby to zbyt piękne. Dlaczego więć kobiety po usunięciu macicy leczy się długo hormonalnie i następują u nich różne zmiany hormonalne.[/quote] :o Draczyn, kobieta ma jednak nieco inną gospodarkę hormonalną, niż samica canis familiaris. A co do tego, czy zabieg jest poważny. W porównaniu do np. obcinania pazurków, czy obcinania ogona i owszem. Jeśli jednak chodzi o zabiegi operacyjne, to wśród nich jest jednym z najlżejszych. [quote name='Draczyn']Dlaczego cieczka ma być męcząca dla suki. Miałam w zyciu sporo suk i nie zauważyłam, aby któraś z nich była z powodu cieczki nieszczęsliwa.[/quote]A moja suka i owszem. Raz się tak zdarzyło, że miałam u siebie jednocześnie samca i sukę w cieczce. Jedno wyło w jednym pokoju, drugie w drugim, a ja razem z nimi, bo mi się serce krajało. Pies to zwierzę, nie myśli racjonalnie, kieruje się instynktem. Jak jest głodny, to chce zjeść, jak ma ruję, to chce się rozmnażać. Instynkt rozrodczy jest u psów jednym z najsilniejszych. Skoro masz wieloletnie doświadczenie z psami, to wiesz, że są w stanie dokonac nieprawdopodobnych wręcz rzeczy, by tylko dostać się so suki z rują. I na odwrót, suka z rują też potrafi dokonac niemożliwego, by dostać się do samca. Reprodukcja to wtedy jedyny cel jej życia. Chcesz mi powiedzieć, że zwierzę, które z jakichś powodów nie może zrealizowac tak silnego popędu można nazwac szczęśliwym? [quote]Urojone ciąże, wbrew temu co piszesz powodują często zapalenie macicy.[/quote]A czy ja napisałam, że nie? Czytaj dokładnie. Ja napisałam, że NIE TYLKO ciąże urojone powodują ropomacicze. Że suka wcale nie musi mieć ciąż urojonych, by na to zachorować. [quote] Słyszałam, że jesteś dziennikarką , a nie weterynarzem. Skąd więc, takie autorytatywne wypowiedzi na tematy weterynaryjne. Ja nie jestem weterynarzem, tylko wieloletnim hodowcą, korzystającym zawsze z najlpszych fachowców w dziedzinie weterynarii i przyznam Ci że ich opinie znacznie się różnią od Twojej.[/quote]Sama sobie odpowiedziałaś na pytanie, czemu się o tym wypowiadam :wink: Przy czym ja stoję na stanowisku, że fachowiec będzie doradzał sterylizację, a nie ją odradzał :o Kiedy ten dr Karczewski kończył studia? :o Możesz go Draczyn w moim imieniu spytać czemu odradza sterylizację? Jakie ma ku temu medyczne podstawy? [b]Cocobull[/b] weterynaria, jak i każda inna dziedzina nauki idzie do przodu. Jeszcze nie tak dawno temu na studiach weterynaryjnych uczono, że suka musi choć raz w życiu mieć młode - dla zdrowia. Teraz wiadomo już, że to wierutna bzdura. A mimo to część weterynarzy nadal promuje tenchory pogląd. Bo niestety ludzcy lekarze, choćby kończyli studia 20 lat temu mają obowiązek się nieustannie dokształcać. Weterynarze niestety nie :-? Sama powiedz, do jakiego lekarza wolałabyś iść, jak zachorujesz - do takiego, który zna najnowsze odkrycia i dokonania nauki, czy do takiego, który zatrzymał się z edukacją wraz ze skończeniem studiów medycznych - iks lat temu?
  22. Agnes, super, że wam dobrze idzie z piłką :multi: Wiesz co możemy zrobić? Umówimy się na spacer, wezmę tylko Boogiego. Ty będziesz trzymac Aze, a ja Bugajskiemu będę przez chwilę rzucac jej piłkę, tak, żeby to widziała 8) Jeśli zareaguje prawidłowo, to znaczy będzie gotowa życie za piłke oddać, i jeśli przy okazji nie będzie chciała za to Boogiego zjeść :wink: to możesz potem robic jej taki numer z innymi psami 8) Coztego, a prówbowałaś z druga piłką? Może Kreska pójdzie na taką wymianę? No i zastosuj linkę, jak tylko Kreska będzie chciała zwiac przed tobą, to jej to uniemożliw, podejdź i zabierz piłkę. Bez słowa, bez skarcenia. Po prostu zabierz i już. I poza tymi sesjami nie baw się z nia w aportowanie czegokolwiek. Madrze dziewczynie z pyska patrzy, powinna się błyskawicznie nauczyć, że albo zabawa na warunkach panci, albo wcale 8)
  23. [quote name='Draczyn']Dla zdrowia nikorzystne są ciąże urojone, bo mogą doprowadzić do zapalenia macicy, ale dopóki ich nie ma to sterelizacja nie ma sensu.[/quote] Owszem Draczyn sterylizacja [b]ma sens[/b]. Chociażby po to, żeby suka nie męczyła się podczas każdej cieczki, kiedy instynkt pcha ją do rozrodu, a człowiek nie pozwala :-? Po drugie ropomacicze może sie przydarzyć KAŻDEJ niesterylizowanej suce, nie koniecznie musi miec ona ciąże urojone. A sterylizacja suki z ropomaciczem (bo wtedy sterylizacja jest jedynym ratunkiem!) to już powazny zabieg - wystarczy jeden nieostrożny ruch skalpela i ropa wylewa się do jamy brzusznej, więc moze dojśc do zakażenia. Poza tym ropomacicze osłabia organizm suczki, więc operacja niesie za sobą większe ryzyko. Weź też pod uwagę, że pomoc może niestety nadejśc zbyt późno. Zwłaszcza, jeśli będzie to ropomacicze zamknięte, bo wtedy ze sromu suczki nie cieknie ropa. Nie każdy własciciel w odpowiednim czasie zorientuje się, że z suką cos złego się dzieje i nie każdy weterynarz postawi odpowiednią diagnozę. A niestety bywa tak, że podczas ropomacicza licza się godziny... [quote]To jest poważna operacja. Usunięcie macicy może póżniej spowodować jakieś zmiany hormonalne: tycie, wyłysieniaa itp[/quote]Z powietrza się nie tyje. Jeśli suni po sterylizacji powiększy się apetyt wystarczy nie ulegac błagalnym spojrzeniom. Ewentualnie zwiększyć dawkę ruchu. Wtedy nadwaga na pewno nie będzie grozić. O wyłysieniach nie słyszałam. [quote name='Draczyn']Zabieg sterelizacji powinien być przeprowadzony u b. dobrgo fachowca, aby nie było powikłń, głownie z oddawaniem moczu[/quote]Nietrzymanie moczu to rzadkie powikłanie, przydarza się chyba mniej więcej u dwóch procent sterylizowanych suczek. I nie ma na to wpływu fachowośc lekarza :o Poza tym nietrzymanie moczu z powodzeniem się leczy. [b]Cocobull,[/b] sterylizuj jak najbardziej! To mądra decyzja :D Ten zabieg będzie korzystny zarówno dla psychiki, jak i dla zdrowia suczki. Sterylizacja ochroni ją nie tylko przed ropomaciczem, ale i przed [u]rakiem narządów rodnych i w pewnej mierze również rakiem sutka[/u]. Wbrew temu, co pisze Draczyn, wcale nie jest to jakiś strasznie skomplikowany zabieg. To dla lekarza raczej jeden z najprostszych do wykonania zabiegów :wink: Właściwie jedyne niebezpieczeństwo tkwi w narkozie - tak samo, jak w przypadku każdej innej operacji. Na szczęście sterylizacja trwa raptem kilkadziesiąt minut, więc ryzyko jest naprawdę minimalne. Zwłaszcza, jeśli się wcześniej dokładnie przebada suczkę (badania krwi plus badanie kardiologiczne). Ryzyko minimalizuje tez zastosowanie narkozy wziewnej. Obecnie coraz częściej strylizuje się metodą spy-hook: macicę lekarz wyjmuje i wycina za pomocą specjalnego haka, dzięki czemu rana pooperacyjna jest malutka i goi się błyskawicznie. A tutaj masz fachowy opis sterylizacji: [url]http://www.vetserwis.pl/sterylizacja_pies.html[/url] Zapraszam też do działu "Weterynaria", do topiku "Saba, Kreska i inni po sterylizacji". To taki specjalny topik dla włascicieli psów i suk seksownych inaczej :wink: Na pewno ci tam doradzą, a jak przyjdzie czas - podniosą na duchu :wink:
  24. Ekhm ekhm... Chciałam poinformować, że w pocie czoła nadrabiam zaległości w szpilencjowej galerii 8) Obecnie jestem na 265 stronie 8) Jak już was dogonię, to się pochwalę 8) A ty dbsst już myśl nad nagrodą dla mnie - za wytrwałośc i samozaparcie 8) To lecę, paaaa :hand:
  25. [quote name='Pagaj']Zostawili mnie......... :o [img]http://img20.imageshack.us/img20/9836/kopia270wa.jpg[/img][/quote] :evil: :evil: :evil: Dzwonię do TOZu!!!! :evil: :wink: Więcej, więcej fot!!! :terazpol: [b]Pagaj[/b], a robiliście Pagajowi (hehe, nie czujesz się dziwnie, jak sie do ciebie zwracamy imieniem twojego psa? :lol: ) badania krwi? Nerki, trzustka, wątroba w porządku? A kupy pod kątem lablii zbadane?
×
×
  • Create New...