-
Posts
78455 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by malawaszka
-
tzn pewnie by się dało, ale on jej nie przeszkadza - po prostu jest, więc nie bedziemy jej raczej z tego powodu kroić, jest pod skórą, nad kręgosłupem z tyłu - tak na wysokości bioder
-
operacji nie było, miała zrobione najpierw wszelkie badania i niestety w jej przypadku operacja nie zmieniłaby nic :( jej żołądek się nie skręcał, śledziona bardzo ładna, itd nie będę się rozpisywać, ale jej problem to kręgosłup :( okropne zwyrodnienia w części lędźwiowej czy lędźwiowo-krzyzowej, które rzutują na działanie nie tylko łapek, ale też całej reszty z układem pokarmowym włącznie i musimy lekami poprawić działanie układu pokarmowego żeby jej tak nie rozdymało, oprócz tego zlikwidować stan zapalny tam przy zwyrodnieniach. Niestety przyszycie nie zlikwidowałoby problemu wzdęć :( doktor mówił, że mają/mieli pacjentów, którzy mieli rozszerzenia mimo przyszycia, więc to nie jest takie proste i oczywiste, że przyszyć i problem z głowy :( dr mi to wszystko rysował, tłumaczył - już Wam powiem, ze wolałabym tak jak miała Bryzusia, że czasem po prostu kupa jej wychodziła bezwiednie, niż tak jak Tina, że jej się tam chyba wszystko zatrzymuje czasem albo zwalnia za bardzo; tak więc leki, jedzenie mam jej dawać na podwyższeniu, dbać, kochać i chyba zacznę się modlić tylko jeszcze nie zdecydowałam do kogo 3:) Jakby tego było mało to nasza cudowna Tinka - złoty pies, jest kolejną, która nosi w sobie świadectwo ludzkiego kurestwa - czyli śrut... cisną mi się na usta najgorsze bluzgi i wszystkim tym łajzom ze śrutówkami, leczącym swoje kompleksy strzelaniem do bezbronnych, życzę wszystkiego najgorszego - marnego i rychłego końca ich marnego żywota...
-
kciukamy!!!
-
z Tiną? tak też myślę, że powinien pojechać - boję się, stres pewnie, że będzie, ale bardzo chcę żeby on miał już dom - mocno w niego wierzę bo to cudowny pies i da radę!
-
też już o tym myślałam, ja szczerze mówiąc lekko się podłamałam tym, że będę musiała na jakiegoś psa wołać tym imieniem :/ nie jestem na to gotowa zupełnie... udostępniajcie na fejsie jej ogłoszenie - ona jest gotowa i może w te kilka dni uda się i ktoś w Warszawie ją adoptuje - dziś okazało się że jest już wysterylizowana, więc najlepiej jakby do nas nie musiała przyjeżdzać ja już mam poziom paniki plus zylion... chyba nawet dostałam gorączki tak się martwię jutrem :(
-
no pojedzie Teos, własnie rozmawiałam z dziewczyna, która robiła wizytę - no nie ma siędo czego przyczepić i teraz trzeba będzie trzymac kciuki za gamonia, żeby szansę wykorzystał bo warunki wymarzone dla niego - blisko domu las, plaża - super psiarze ludzie, spokojni, pan aktywny. No olbrzymka nie ma na imię Tina, ale ma na imię Viki :( i to jej imię domowe, okazało się dziś, że ona jest wysterylizowana, więc ogłaszam ją dzisiaj z tymi zdjęciami co są i kurcze chciałabym żeby znalazła od razu DS bez przyjeżdżania do mnie
-
Dzisiaj była wizyta przed adopcyjna dla... Teodora... w ... Świnoujściu <MDLEJE> - dalej ode mnie już chyba się nie da w Polsce... wizyta wypadła pozytywnie a ja dalej nie wiem co zrobić, przeraża mnie odległość i niemożność działania jakby coś było nie tak, domek super, idealny, tylko mają 12 letnią briardkę i się boję żeby on jej nie skrzywdził w momencie ekscytacji bo on potrafi ekscytację wyładować na psie stojącym obok - parę razy tak oberwała Bella... no i nie ma mozliwości spotkania się na zapoznawczym spacerze, zajedzie tam i w razie powrotu straszny problem :( cholera...
-
Tobi już wykastrowany - gotowy do adopcji - Wilcza ja Cię proszę zajmij się ogłoszeniami... Jutro jak odwiozę Tinkę na operację to może mi się uda sprawdzić domek dla Tajgi - nie wiem czy będę w stanie to zrobić psychicznie, ale jak tak to zrobię, moze powinnam się zająć tym własnie
-
aahahaha ja stary lekoman rozkminiałam jakieś prochy :v
-
KK czyli czego?
-
a i jeszcze apropos lania w domu to Daisy też leje... ja się zastrzelę chyba... i ona kompletnie nie kuma, że nie wolno - nie krępuje się, a do tego zdarza jej się po wysikaniu zacząć to lizać :/ a myślałam, że to tylko chora Vikunia tak miała :/
-
ja to się już boję pisać cokolwiek bo czyta chyba jakaś zła ****a :p i jak tylko jest u nas spokojniej to zaraz robi czary-mary i się wszystko pier... - jestem tak zmęczona październikiem, że brak mi słów... czekam teraz do piątku, cała w stresie jak to będzie i żeby Tina dała radę, karmię ją papkami, ciągle jej mało, dzisiaj sobie urządziła szarżę na Bellę wzdłuż ogrodzenia :o stara wariatka moja... kaszel poszedł już sobie precz (mam nadzieję....) - jeszcze trochę męczy Piździątko, ale zanim gardziołko się całkiem zagoi to pewnie trochę czasu minie, ale już jest dobrze, Ruda to już zapomniała, że kaszlała, Daisy zarasta ładnie, TFU TFU TFU
-
na szczepienie glutka za wcześnie- jeszcze krąży antybiotyk
-
dłużej jest zakaz - znacznie dłużej niż 2 lata - od 1997 roku jest zakaz w ustawie, a ZKwP dopiero w 2012 roku wprowadził zakaz wystawiania kopiowanych urodzonych w Polsce
-
a nie rozumiem... jestem chora, boli mnie głowa, nic nie kumam... sorry a skąd masz emotikona? mnie nie działają
-
Mendy Dwie Złe nie dadzą nudzić się... Tazzman i Idefix męczą mnie :)
malawaszka replied to Saththa's topic in Foto Blogi
wow nieźle- zupełnie inaczej wszystko działa niż u nas :) czad -
nie wiem kogo wzywasz do pomocy, ale radę mam jedną - nadaj sobie imię i nazwisko :p
-
zastawiamy kanapę, barykadujemy kuchnię, barykadujemy schody na górę, zastawiamy drzwi wejściowe, żeby nie mieli do nich dojścia :v generalnie jak mamy gdzieś razem wyjść to są wielkie przygotowania :D Tina dziś czuje się dobrze, a na piątek mamy termin przyszywania żołądka :/ umieram ze strachu, już oczywiście boli mnie brzuch, głowa i wszystko... a Tina dziś po powrocie z kontroli: trudno uwierzyć, że wczoraj ledwo przeżyła...
-
Bojarski nie chce jutro jej przyszywać - zastanawiają się co zrobić bo ona jest stara, wcześniej mówił przez telefon, że trzeba by jutro :( ale ja będę się chyba upierała bo wyniki krwi ma świetne - nerki, wątroba - wszystko super, morfologia super, więc na co czekać? na trzecie rozszerzenie? a ja stanę w korku i nie dojadę z nią na czas? Dziś jak zrobiła jej się malutka bułka w brzuszku to od razu w auto i jechałam, zanim dojechałam to już była jak balon :(
-
rozmawiałam właśnie z Bojarskim - z Tiną było źle, ale wyszła z tego, koło 18 jak nadal będzie dobrze to będę mogła ją odebrać i jeszcze porozmawiamy, ale prawdopodobnie jutro będą jej jednak przyszywać; umrę chyba :(
-
mogą prowadzić do skrętu, ale nie muszą; ona jest u Bojarskiego - u niego nie ma tak, że mu powiem co ma robić - on robi co trzeba, zresztą będę rozmawiała jak mi zadzwonią że mogę przyjechać, też bym wolała żeby miała przyszyte bo nie musiałabym się bać o skręt, ale jak mówiłam o tym poprzednio to mi powiedział że nie robią tego w takich przypadkach jak u niej zapobiegawczo hej Camara...
-
o czym Ty mówisz - nie podszywa się żołądka jak nie ma skrętu - ona ma rozszerzenie - nie jest (póki co) otwierana
-
nie wiadomo od czego :( od tamtego razu była na gastro, dostawała espuimsan i debridat, które miały powstrzymać powstawanie gazow... ale to podobno tak jest, że jak pies raz dostał to może wracać :(
-
Tina znowu w klinice z rozszerzeniem żołądka :( miałam jechać dzisiaj z Teddym do Czech na RTG to niestety - Tina miała inne plany :( umrę z niepokoju o nią :(